:: RE: "RE: RE: RE ITEDE CO BY BYŁO GDYBY, ORG. BY MYOOD :)"
Tak, to prawda. Nie czworzy wam się w oczach. To jest naprawdę czwarta riposta na txt mYood-a "Co by było gdyby...". A konkretnie jest to riposta na ostatni list miekkiego. Wiem, że nie powinno się rozdrapywać zasklepionych ran, ale ja bym osobiście coś jeszcze dodał.

Sir_Nick dopisał:
[...] i zapanuje pokój :D. Temat "CoByByłoGdyby Gate" uważam zatem za zamknięty. Piss... się znaczy peace :)

Choć może się to komuś nie spodobać, postanowiłem otworzyć na nowo zakurzone wrota "CoByByłoGdyby Gate". I jeszcze apropos "pokoju" (peace). Przypomniał mi się taki dialog:
- We come in PEACE
- You will return in PIECES
Ja przekształciłbym to nieco i napisał od siebie:
- I write repost in peace (Czy jakos tak ;P tłumaczone jakimś przedpotopowym Translatorem :D )
Mam nadzieję, że miekki nie odpisze mi:
- You will finish in pieces (j.w.)
Nie mam zamiaru wywoływać kolejnej wojny, tym razem między mną, a miekkim (może Der znów się wtrąci ;) )

A teraz przechodzę już do polemiki (mam nadzieję, że nie wyjdzie mi coś takiego jak piewsza riposta miekkiego). Czytałem całą tą serię przy pomocy rejestru LC, dzięki czemu czytając następny txt, miałem dokładnie w pamięci ten poprzedni. Gdy włączyłem ostatni txt miekkiego, od razu po pierwszej części pierwszego zdania stwierdziłem, że będzie jatka w stylu dwóch poprzednich ripost. No bo jak tu nie mieć takich przeczuć gdy w jednym arcie Der pisze...

Chcesz sobie kogoś pognoić - pognój mnie. Chętnie poczytam.

...a miekki zaczyna odpowiedź słowami:

Dobra, Der, sam tego chciałeś [...]

Na szczęście (dla miekkiego) tylko początek brzmi złowrogo. Reszta jest już łagodniejsza.

[...] przyświecała mi niecna idea ośmieszenia nie tyle autora (w tym przypadku mYooda), ale całej garści tekstów, które autorzy wysyłają tylko po to, by zobaczyć swój nick w Creditsach.

Skoro nie miałeś ochoty ośmieszać tego konkretnego autora, trzeba było napisać osobny txt do ściep nie będący ripostą na konkretne ściepy, konkretnego autora. Tytuł mógłby brzmieć na przykład "Bezsensownym txtom - STOP!". I tam mógłbyś się wysilić trochę bardziej, przytaczając cytaty z wielu txtów, których według ciebie jest "cała garść". Skoro jest ich aż tyle, to czemu przyczepiłeś się tak perfidnie do tego jednego, konkretnego, w dodatku według mnie zupełnie bezpodstawnie. Jednocześnie pisząc te słowa sugerujesz wyraźnie, czy wręcz dajesz do zrozumienia (przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie), że txt mYooda do takich właśnie należy.

Owszem, kącikowi bardzo pomagają teksty zabawne [...], ale trzeba znaleźć granicę między tekstem śmiesznym, a tekstem pisanym z "braku laku", bez pomysłu, z jedyną przyświecającą tworzeniu myślą typu "napisze se tekst". Biedny autor otwiera sobie Notatnik i myśli... "Co by było gdyby".

Ja też wychodzę (prawie) zawsze z założenia "napisze se tekst" (Hail ortografia!), otwieram notatnik, chwilę zastanawiam się co napisać, po czym przechodzę od myśli do czynów i wychodzi mi txt, z którego w mniejszym lub większym stopniu jestem zadowolony. W takim myśleniu nie ma nic złego. Ponadto co według ciebie złego jest w tym, że myślą przewodnią txtu jest "co by było gdyby"? Nikt nie ma prawa zabronić mu pisania artu o takiej tematyce. Ja osobiście bardzo lubię zarówno "gdybać" jak i wysłuchiwać (wyczytywać ;P ) czyichś "gdybań". Można w ten sposób dojść do bardzo ciekawych wniosków vide "Nie posiadalibyśmy uzębienia ani gruczołów mlekowych (nie bylibyśmy ssakami??!??)" autorstwa mYooda. W tej gestii w pełni zgadzam się ze słowami Der-a:

Zauważa ważne nazwijmy to reakcje łańcuchowe. Myślałeś kiedyś o tym że to właśnie dzięki jedzeniu jesteś ssakiem. Ja nieszczególnie. On tak. I nie gadaj, że w takim razie, po co oddychać, po co mrugać powiekami. Teraz zadajemy sobie pytanie, po co jeść. Więc twój komentarz jest bynajmniej głupi i nie na miejscu.

Nic dodać, nic ująć.

Kolejne zdanie miekkiego:
Co by było gdyby to wyśmienity temat.

Tutaj zgadzam się z miekkim w 785374 (słownie siedmiuset osiemdziesięciu pięciu tysiącach trzystu siedemdziesięciu czterech procentach) i podpisuję się pod tym obiema rękami i nogami (nie musicie uciekać, skarpetki świeżo wyprane ;P ). Byłbym nawet skłonny zasugerowć, że ciekawym pomysłem byłoby stworzenie w LC działu pt. "Co by było gdyby..." Ten temat to worek bez dna i na pewno znalazłoby się tam wiele ciekawych i niejednokrotnie śmiesznych (co nie znaczy, że nie poważnych) tekstów. Idźmy dalej...

Na przykład ja mógłbym miesięcznie pisać 20 tekstów, po 4-5 kB każdy, ale tego nie robię. Bo po co? Kto ma tak naprawdę ochotę czytać takie bzdury, które po czwartej serii stają się po prostu nudne.

Chociażby ja! Jeśli autor jest zdolny to mógłby napisać 20 serii i wcale nie stałyby się nudne. Jeśli wszystkie byłyby napisane z polotem (i jajem vide Beherit 69) to ja na pewno bym je czytał, choćby miało ich być 150 części. Czytając twoje słowa odniosłem wrażenie, że ty nie czujesz się na siłach napisać takiej ilości bardzo dobrych artów i gdybyś napisał taką ich ilość to połowa byłaby nie do przetrawienia. Bez obrazy, ale ja tak to właśnie zrozumiałem. A, i żeby nie było to ja wcale nie uważam się za taki ideał, że mógłbym napisać taką ich ilość, bo ktoś mógłby wywnioskować tak z tego akapitu.

Czy nie lepiej, choćby troszeczkę, przemyśleć swój tekst i stworzyć coś naprawdę ciekawego?

Jeśli zamiast troszkę to i owo przemyśleć miałbym napisać badziewie to i owszem, ale jeśli bez jakichś szczególnych przemyśleń wychodzi nam text, który jest dla nas satysfakcjonujący (yyy... 7 sylab... ale obciah, takih trótnyh słuf uszyfadź ;D ) to po co to robić? Ja na przykład jestem zawsze zadowolony ze swoich artów, choć nie medytuję przed ich napisaniem. Może nie są to jakieś super rewelacyjne txty, ale mi się podobają, rednaczowi też, a, że na przykład tobie, czy innym osobom mogą się nie spodobać to już "insza inszość". Jest ryzyko, jest zabawa. Jak jakiś mój txt jest nienajlepszy i nie spodoba się komuś to przyjmę każdą krytykę, byle była konstruktywna. Uff...

Wiem, że większość mojego tekstu było bezpodstawnym czepianiem się autora, za co teraz przepraszam, ale co do Dera, to Twój tekst nie odbiega zbytnio od mojego. Jeżeli we wstępie piszesz, "A może to właśnie on po to objechał mYooda, by czymś ciekawym zwrócić na siebie uwagę. Wydaje mi się że to nie najlepszy sposób", a potem sam dla ubarwienia swojej obrony uciśnionych, niczym Robin Hood, sądzisz: "Więc twój komentarz jest bynajmniej głupi i nie na miejscu. Zwykłe czepialstwo. Jak masz takie wielkie problemy z zaakceptowaniem czyichś bajdurzeń (które są OK), to może sam napisz do przyjaciółki." Wiesz, Twój tekst wyraźnie daje do zrozumienia, że dałeś się ponieść emocjom i pisałeś podobnie jak ja pod wpływem impulsu. U mnie był silniejszy niż u Ciebie, co "zaowocowało" kilkoma, (samoocena ;p) brzydkimi epitetami, ale myślę, że Twój tekst też nie jest pisany na zasadzie zdrowej polemiki.

No dobra... niby tak. Ale zauważ, że list Der-a nie powstałaby, gdyby nie to, że dałeś się ponieść emocjom i zamiast spokojnej polemiki i popartej argumentami krytyki, napisałeś ociekające żółcią bluzgi. Trzeba było ugasić pożar zanim rozszalał się na dobre. Gdybyś nie zmieszał mYooda z błotem nie musiałbyś teraz go przepraszać i polemizować z Der-em. Jednocześnie ja nie pisałbym teraz tych słów. Patrz co narobiłeś ;P Pomyśl ile pracy i czasu oszczędziłbyś innym gdybyś opanował się przy pisaniu pierwszej odpowiedzi-reakcji na art mYood-a. BTW - Lubisz temat "Co by było gdyby..."? To teraz zastanów się co by było gdybyś go nie zbluzgał. ;D Ciekawe prawda? Doszedłeś do jakichś powalających wniosków? "Baczność, przemyśl, spocznij" lub podziel się ze mną (bądź z całą Lodówą w kolejnej ripoście). Proste? Mam nadzieję...

Sam przyznaj, że chciałeś mnie urazić i sprawić, bym poczuł się dotknięty tekstem.

A jeśli nie chciał? A??? Zastanów się najpierw, a potem stawiaj innych przed faktem "prawiedokonanym" ;P Ty też powinieneś się do tego samego przyznać ale w stosunku do mYood-a.

Cóż, nie tak łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, ale od czasu do czasu się to zdarza (co odczuł mYood).

Ale co on niby takiego zrobił!?!?!?!?!

Nie odczytałeś dobrze moich intencji, których celem było tylko i wyłącznie zwrócenie uwagi na teksty, które rażą swoim bezsensem. mYood stał się niejako ofiarą chorego systemu. ;)

To jest właśnie to o czym pisałem. Dobrze, że się do tego przyznałeś. Żal mi tylko jego, bo naprawdę jego art nie "razi bezsensem" a został do takich zaliczony i w dodatku padł główną ofiarą tego jak to trafnie określiłeś "systemu".

Mnie natomiast tekst pchnął do myślenia (czasami tak mam ;p) i musiałem nieco odreagować. :)

Szkoda tylko, że zrobiłeś to właśnie na tym arcie i autorze.

Jeżeli pan mYood poczuł się dotknięty moją polemiką, chyba mógł się pofatygować i wysłać do mnie choćby krótkiego maila. Widocznie zrozumiał, że sens tworzenia tekstów nie tkwi tak naprawdę w ilości tylko w jakości.

Co do tego odpowiadania, to zauważ, że w ogóle nie było go w następnych dwóch numerach LC, co pozwala stwierdzić, że nie było mu dane przeczytać zarówno twoich bluzgów jak i pozostałych dwóch ripost. Nie mnie oceniać, czemu ci nie napisał, ale jest to prawdopodobne. Co do jakości to uważam, że jego art był naprawdę wysokiej jakości i nie ma się co czepiać. A co do tego sensu to masz rację. Dużo lepszy jest krótki txt z polotem od długiego bez.

ps. Gdybym był dzisiaj na coś, za przeproszeniem (PP ;p), wkur****y [...] to uwierz mi Derze, że wysłałbym nieco odmienną wersję od tej, którą przeczytałeś powyżej. :)

Nie żebym się czepiał ale było już tak sielsko i różowo, a ty musiałeś wtrącić jeszcze te trzy grosze w peesie. Naprawdę wybiło mnie to z równowagi. Dobrze, że nie byłeś, bo wtedy Der na pewno by coś odpisał, a może i sam mYood dodałby coś od siebie... W każdym razie mogło być gorąco. :)
lord Pentagramus [fiksumdyrdum@interia.pl]

PS Jeśli cię uraziłem to z góry przepraszam, ale jeśli coś odpiszesz to na pewno z chęcią przeczytam ;) 3mta się szyscy :D
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.