| :: RE: RE: KUMKUM: KREW | |||||||
|
Prośba do głównodowodzącego: cytaty w cudzysłowie obejmij w kursywę. [Szczyt lenistwa, chłopie - nie chce Ci się wpisać <i>" (...) "</i>? :) - PP] Ten tekst jest polemiką do recenzji krwi napisanej przez Blue Gryfa oraz trójpolemiką recenzji tego samego przedmiotu z numerów 5, 9 i 10 Lodówy. Jeśli zrozumiałeś poprzednie zdanie możesz czytać dalej. Jeśli nie, wracaj do szkoły. Na początku przedstawię swoją wizję recenzji krwi. Były już trzy recenzje krwi, a oceny cząstkowe w nich były bardzo podobne. Za opakowanie recenzenci dawali mniej więcej połowę, za smak było różnie. Za cenę nie wiadomo po co wszyscy zgodnie dali o 20 za dużo. Za chwilę postaram się wyjaśnić dlaczego. Zacznę recenzję od smaku, aby najlepsze odstawić na później. Smaku przy piciu krwi (koniecznie własnej) właściwie nie czuć. A dlaczego? Bo z tą krwią jesteśmy zżyci i stanowimy jedną całość z kośćmi, mięsem i duszą. Krew jest częścią nas, więc i tak nie możemy jej wypić, bo już jest nasza. Oho. Dzwonek. Jacyś panowie akwizytorzy chcą mi sprzedać sweterek z długimi rękawami. Ale ja wiem, po co przyszli. Nie dam im się, wyślę ich do Blue Gryfa, on ma całą kolekcję tych sweterków. Wracam do was. Jeśli chcecie uniknąć wariatkowa, bierzcie ze mnie przykład. Smak powiedzmy już ustaliliśmy, że go nie ma, a właściwie jest częścią nas... Chyba panowie wracają, więc będę się streszczał. Smaku krwi nie można jednoznacznie określić, więc połowa oceny maksymalnej 35/70. Ufff... Poszli do Blue Gryfa. [Czytam tego Twojego arta i znów widzę to samo, co ostatnio... jak po kimś jeździsz lub kogoś ośmieszasz bez jego zgody, to staraj się chociaż nie robić tego bezpodstawnie, dobra? - PP] Co do opakowań, zgodzę się z poprzednimi recenzjami krwi, że są różne i jest ich wiele rodzajów. Ale jaką tu ocenę wystawić. Opakowań brzydkich jest zdecydowanie więcej, zwłaszcza że społeczeństwo się starzeje, ale spójrzcie na telewizor. Kogo pokazują o 2 rano, kiedy kończycie pisać teksty do Lodówy? Nic, tylko patrzeć i podziwiać. Dlatego ocena opakowania średnia, czyli 5/10. "Dobra." Teraz coś z czym się nie zgadzam we wszystkich poprzednich recenzjach. Cena. Beherit 69 jako jedyny zauważył, że: "czekasz na transfuzję i przeszczep :). Wtedy cena jest wysoka". I chwała mu za to. Uznał, że cena jest wysoka, ale i tak wystawił ocenę 20. To mnie zdziwiło. Gdy ktoś czeka na przeszczep lub coś podobnego, cena jest nieskończenie wielka + te kilka/kilkaset tysięcy dolarów na łapówki dla lekarzy. Jeśli chciałbyś sobie krew dokupić, np. masz niedokrwistość, również musisz zapłacić nieskończenie wiele. Każdy na świat przychodzi z jakimśtam zestawem krwi, który rzeczywiście jest darmowy, ale jeśli zużyje go prędzej niż w wyznaczone 120 lat, musi płacić wielkie sumy kasy i zdrowia. To tak jak z narkotykami. Pierwszy raz zawsze za darmo. A teraz obliczymy sobie ocenę za cenę ze średniej. Oznaczmy nieskończoność jako (n). W takim razie ocena za cenę wynosi: ( (n) + 0zł ) / 2 = (n) / 2 = 1/2(n) = (n) Wiadomo, że połowa nieskończoności jest nieskończonością, więc średnia ceny wynosi nieskończoność. Zatem ocena ceny to 0. Ocena końcowa: 40%. Smak podniósł coś trochę za dużo, ale to nie jest aż tak wielka liczba, jak w przypadku Blue Gryfa.
Recenzję czas skończyć, a zacząć polemikę do recenzji krwi napisanej przez Blue Gryfa. Ważniejsze jej fragmenty (recenzji, Blue Gryf nie zmienił płci) będę cytował. Zaczynamy. "(...) graliśmy w piłkę nożną na boisku. Stałem na bramce." Panie Blue Gryf, może ty stałeś na bramce jako niećwiczący, ale o ile dobrze pamiętam, ja stałem przed bramką i broniłem ją przed atakami przeciwnej drużyny. "Nagle z bliżej nieokreślonych powodów poczułem ból w prawej ręce." Ktoś cię postrzelił, a ty mówisz z bliżej nieokreślonych powodów? Tak na serio. Powiedz mi kiedy to było, bo nie pamiętam. "Poczułem taki dziwny smak, który trudno określić... tak jakby miało i nie miało smaku... (...) Plusem jest to, że krew ma chyba wiele smaków. No wiecie, każda grupa krwi musi mieć inny smak, bo nie wierzę, że nie." W tej chwili sam sobie zaprzeczasz. Najpierw piszesz, że smak krwi trudno określić, tak jakby go nie miała, a potem stwierdzasz, że ma wiele smaków. To tak jakbyś uważał, że Ziemia jest okrągła, a po wylocie na orbitę stwierdził, że jednak jest płaska. [Różnymi ścieżkami błądzą myśli autorów tekstów, a zmienić zdanie można nawet w środku pisania arta - i co? Usuwa się to, co zostało już wcześniej napisane? Raczej nie sądzę... - PP] "najbardziej spodobało mi się opakowanie Kasi L." Wiesz co, mi też podoba się to opakowanie, ale moje ulubione jest zupełnie inne. Jest to taka plastikowa (może foliowa) torebka zakończona długą rurką, która ratuje wiele ludzkich istnień. Gdyby tego opakowania nie było, Strefa 51 zapełniłaby się historiami o duchach. Tak więc moje ulubione opakowanie jest lepsze od twojego, bo uratowało miliony ludzi na świecie (ale jak porównywać człowieka do torebki). "A teraz cena... Możecie być pewni, że gdy VAT wzrośnie, to cena pozostanie ta sama." Przy cenie nieskończenie wielkiej, gdy vat będzie 22%, to cena (n) + 22%(n) = (n). Zgadza się. Cena została ta sama. Ale od zdrowia podatku się nie płaci [To ciekawym bardzo, z czyich comiesięcznych składek opłacana jest służba zdrowia. ;) - PP], tylko od zakupionej krwi i ew. łapówki. Powiedzmy, że cena krwi wynosi 5000$ + vat. Całkowita cena to (n) + 5000$ + 22% * 5000$. Czyli cena bez vatu ((n) + 5000$) jest mniejsza od ceny z vatem. "Więc cena jest jednym z największych plusów." Po pierwsze. Nie zaczyna się zdania od więc. Po drugie. Cena jest największym minusem. I będę cały czas przy tej opcji. "(...) dostajecie cztery litry gratis??" Początek zdania jest nieistotny, bo nie chodzi mi o pytanie Blue Gryfa, na które odpowiedział Pantera Północy czytając w moich myślach. Z tej części wypowiedzi wynika, że Blue Gryf ma 44kg, a to na pewno jest niemożliwe, bo (tak na oko) jest cięższy ode mnie, a ja ważę ponad pięćdziesiątkę i mam przynajmniej 4,5 litra krwi (nie licząc mojego psa, który leży w garażu). Chyba, że Blue Gryf stracił zbyt dużo krwi na boisku (jakieś 0,5 litra). WRIM
[wrim@wp.pl]
PS: Czekam na kontrpolemiki, byleby konstruktywne. Tym, którzy nie zrozumieli pierwszego zdania, a przeczytali ostatnie polecam odwiedzenie panów z długimi sweterkami. Piszcie do Blue Gryfa, on zna ich adres. PS2: Jeszcze taki malutki błędzik: "(...) jedzą bądź wąchają go [Powietrze a raczej chodzi mi tu o tlen] wszyscy ludzie, a także rośliny..." - recenzja powietrza Blue Gryfa z numeru 9. Mnie w szkole uczyli, że rośliny pobierają dwutlenek węgla (CO2), a nie tlen. O ile wiem, ja i Blue Gryf chodzimy do tej samej szkoły. Ale mnie panowie z kaftanami nie zabierają z domu. [Wiesz WRIM, rośliny nie mają tarczy energetycznej w standardzie i chcąc nie chcąc mają również kontakt z tlenem analogicznie tak jak ty w zatłoczonej windzie z dwutlenkiem węgla. - PP] PS3: Może jeszcze jeden: "Wycieczka roku 2005 jest raczej niemożliwa z powodu tej małej wpadki..." W roku 2005 są dwa lata szkolne. 2004/2005 i 2005/2006. W tym pierwszym nie mieliśmy szans na wycieczkę, ale w drugim może się zdarzyć. PS4: Jeszcze chwilka. Mam III sposób na pizzę. Blue gryf pisał, że po wstawieniu jej do piekarnika trzeba "Usiąść przed TV i obejrzeć mecz. Po dwóch godzinach stwierdzić, że coś się przypala..." Jest prostszy sposób. Kupić zimną pizzę, wsadzić do pieca, obejrzeć 30 razy powtórkę walki Gołoty (jakieś 10 minut) i poczekać, aż pizza osiągnie odpowiednią temperaturę. Co do II sposobu Blue Gryfa. Tylko w Ameryce dostawa pizzy przyjeżdża szybciej niż ambulans :). PS5: Chce ci się tyle czytać? PS6: Przy recenzji Blue Gryfa chipsów z biedronki: "każdy handlowiec wie, że 20% [gratis] oznacza to że zwiększy się paczka, a nie jej zawartość." Zawartość też się zwiększy, ale jej masa, a nie objętość. Objętość pozostanie ta sama, bo chipsy będą bardziej pogniecione. A tak w ogóle. Co chcesz od najlepszych chipsów w stosunku cena/jakość? A co do ceny. Za 1,89 okazjonalnie dostanę 2 paczki Laysów po 30g, a chipsy z biedronki mają 150g. Więc co lepiej? 2x30, czy 1x150? PS7: Taki szczegół co do Snickers vs Mars. Blue gryf napisał, że Snickers jest tak samo duży jak Mars. Nie bez powodu zabrali go (Blue Gryf'a) do wariatkowa. Snickers jest o wiele większy od marsa (ale mniejszy od Marsa) i dlatego kupuję właśnie jego. PS8: Pisząc tekst "Głupota i reakcja łańcuchowa" Blue Gryf naraził się na utratę życia. Napisał: "(...) chyba znalazłem super broń, która może zniszczyć świat jest nią... piec." W tym momencie obraził wszystkie piece na świecie. A jak obraził piece, to obraził też piekarzy. A jak obraził piekarzy, to obraził też czypieńdziesiąt, które biorą za chleb. A jak obraził czypieńdziesiąt, to obraził też ActionMaga. A jak obraził ActionMaga, to obraził też Qn'ika (robi się strasznie). A jak obraził Qn'ika, to obraził też Smugglera, jego współpracownika z CDA. A jak obraził Smugglera, to Wania się z nim policzy. Właściwie nie tylko od Wani Blue Gryf ma przes**ne. Skoro obraził czypieńdziesiąt, to obraził też wielkiego potwora stawonoga z Loch Ness. A jak obraził wielkiego potwora stawonoga z Loch Ness, to obraził też ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANINA. A jak obraził ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANINA, to obraził też Juzefa, Saszę & Miszę. Oni też się z nim policzą. A gdyby połączyli siły z Wanią to szkoda świata. I zobaczcie jaka głupia reakcja łańcuchowa mi wyszła. PS9: Teraz się pośmiejecie. Przeczytajcie przepis wody morskiej z numeru 10. Skoro CZŁOWIEK + WODA = WC to: WC - CZŁOWIEK = WODA OK. Gdy człowiek wyjdzie z WC zostaje woda, ale to znaczy, że: WC - WODA = CZŁOWIEK Czyli jak w WC spuścimy wodę, stworzymy nowiutkiego człowieka :))). A tak w ogóle: z czysto matematycznego punktu widzenia wychodzi, że: CZŁOWIEK + WODA = OW(CEIKŁZ + AD) PS10: Lubijeusz peesów! PS11: Więcej nie będzie :( PS12: Czekam na kontrpolemiki, byleby konstruktywne. Powtarzam się? | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||