:: PASTA PIECZARKOWA Z BAZYLIĄ PRIMAVKA
Łał, na ten produkt czekały miliony... Niepozorny słoiczek z resztką zgnilizny na dnie... Z radością odkręciłabym zakrętkę, by uraczyć swe nozdrza niezwykłym aromatem pieczarek z bazylią, jednakże obawiam się, jako iż minęło już dni kilka od słoiczka opróżnienia (by nie rzec: wypróżnienia), że...? No normalnie co się będę truć odorem rozkładu, który niechybnie kłębi się w tajemniczym szklanym wnętrzu. Nie ma to jak efektowny początek... Albo "dobry początek" jak mawiają irytujące różowe robaki ("Co robisz?" "Giń durniu!" "Żegnajcie" *BUM*). Tak mi się skojarzyło. Dobra... Znaczy, chodzi mi o to, że, ehem, wiecie... No fakt, nie wiecie, bo skąd? Czas na wzruszającą historię zdobycia pasty... Przygotujcie sobie chusteczki Zewa Softis, by otrzeć łezkę waszemu kundlowi, który przypadkiem zamota się w aksamitną rolkę papieru toaletowego Lambi. To nie żarty, psina oślepnie od soli, dostanie depresji, nie zje kolacji, odwodni się, dostanie zatwardzenia, nażre toksycznej trawy... Zaraz... Podążacie za moim tokiem rozumowania, nieprawdaż?

Dawno, dawno temu... W tajemniczym grodzie wyrosłym niczym kulturalny chwast na barbarzyńskiej ziemi zakręconych Pogan... W cieniu złowrogiego wzgórza, na którym niegdyś odbywały się sabaty wynaturzonych wiedźm... Wśród powykręcanych gałęzi wampirzych drzew, które skruszyły kamienne płyty starożytnego cmentarza... Heh, klimat, nie? Ale to prawda najprawdziwsza! To są FAKTy ("o tym się mówi"). Więc, w tej złowrogiej scenerii, gdzie dzień w dzień beztrosko przewalały się tłumy nieświadomego ludu, wyrosła niesamowita stalowa twierdza. O tak! Jej bajeranckie plastikowe wieże wiły się nieskrępowanie ku sinym niebiosom nabrzmiałych deszczem... Cytadela mrocznych bóstw handlu okolona była, tym no... Murem ignorancji z betonu, żelaznymi furtami i dzikimi Słowianami koczującymi pod kolorowymi baldachimami w radosnym towarzystwie rzężących bakłażanów... Ej, a co się tam wyrabiało nocną porą? Nie śmiem przypuszczać...

Gdy ognista kula słoneczna prawdopodobnie górowała nad twierdzą (gdyż gęsta mgła tajemnicy i śliskich przekrętów nie opuszczała tego miejsca), pola siłowe chroniące zapomnianych bogów przez wysłannikami piekieł nieco osłabły. Był to czas wręcz idealny, by przypuścić szturm. Zaciskając dłoń na sakwie pełnej brzęczących złotych monet, chyłkiem przemknąwszy wśród mas społeczeństwa kłębiących się przed cytadelą chaosu i kłamstw, można było w miarę bezpiecznie przesadzić mur oddzielający zdobywcę od celu. Jakiegoż to celu? Wymiany pieniężno-towarowej poświadczonej wydrukiem z piekielnej machiny obsługiwanej przez wyspecjalizowaną maszkarę. Lecz nim to nastąpi... Warto wstrzymać oddech i w pozycji przyczajonego tygrysa wysondować wrogi teren [I poszukać ukrytego smoka? ;) - PP]. Okej, to zmyła, przy takim podejściu nie da się zrobić dwóch kroków, gdyż czujni strażnicy wielkiej tajemnicy natychmiast opuszczą swe kryjówki, by sprawiedliwości stało się zadość - czyli podejrzany typ chycony za fraki zostaje przerzucony przez kolczastą furtę (a czasem, przy wyjątkowym szczęściu, jest nań wręcz narzucany). Jeśli już naznaczy się ów przeklęty bruk odciskiem swojej pozłacanej ciżemki, trza iść na całość i z pogardą na twarzy wypisaną rwać dziarskim krokiem powietrze (na strzępy). Za szklanymi wrotami napędzanymi parą i magią czeka nas inny świat. Świat niezwykły - pełen kasjerek i drucianych wózków na pieniądze. Błyszczące posadzki z drogocennego linoleum zaniosą nas w miejsce zawstydzające naszą ograniczoną wyobraźnię - na dział z pastami pieczarkowymi. Yeah.

A może to będzie stoisko ze zdrową żywnością? Jedna cholera. Faktem jest jednakże albowiem w rzeczy samej bądź absolutnie i niezaprzeczalnie, że taką Primavkę to ciężko wyśledzić. Nie szukaj jej w Biedronce, nie szukaj jej w Stonce! Ja nawet nie wiem czy ponownie będę obdarzona niezwykłą łaską zasmakowania tej właśnie pasty pieczarkowej... Ale może Wy, młodzi Padawani albo inni Sith-Lordowie, będziecie w stanie zdobyć ten cudny cud naturalnie naturalnej natury?

Ujrzawszy ten boski szklany słoik (210 A: |6|) z czerwoną zakrętką (2006 -05- 24) zostaniecie zmiecieni z powierzchni pełnego kurzu i mikrobów dywanu... Wasze biurka ze sklejki padną na szuflady przed majestatycznym majestatem tego pełnego doskonałej prostoty naczynia... Nic go nie zdobi, prócz marnej naklejki z łabędziego puchu. Tak skromna cielesna powłoka pełna jest (cholerka, brakuje mi jakiegoś głupiego przymiotnika... żeby się nie powtarzał...) symfonicznej głupoty i latających talerzy z prof. Gąbką i dr Mengele (na czele). Uff! Cóż pląsa bezmyślnie na tym papierku usztywnianym o kolorze tła mniej więcej 0/128/78 RGB (ustawcie se w Paint'cie na custom colors) ze złotą wstążeczką? Od lewej białymi literkami: producent (Primavka s.c., ul.Akacjowa 27, 62-023 Gądki, tel/fax 666, kontakt@primavka.pl, zakład Lutom 34, gmina Sieraków); skład (soja niemodyfikowana, pieczarki, cebula, olej roślinny, skrobia kukurydziana, przyprawy, przeciwutleniacz [kwas askorbionowy- wit. C]); waga netto (170 g); należy spożyć (przed końcem świata -przyp. red.); przechowywać gdzieś tam... Bardziej na prawo, niżej: (biała tabelka, czerwone literki) "produkt nie zawiera konserwantów, sztucznych barwników i wypełniaczy". Wyżej: produkt polski (biało/czerwone lit.). Jeszcze wyżej: (czer. tab. biał. lit.) produkt bezmięsny. A w c(z)entrum naklejki czerwono-białe logo Primavki z listkami dwoma, "pasta pieczarkowa z bazylią" i rysunek poglądowy kromki smarowanej czymś z nożem, pieczarkami i zielskiem. Dalej na prawo: "Pasta o wyjątkowym smaku bazylii, która ma właściwości wspomagające trawienie. Głównym jej składnikiem jest wysokiej jakości niemodyfikowana soja i świeże pieczarki. Nie zawiera syntetycznych środków zapachowo-smakowych." Wartość ożywcza w 100 g: wart. ener. 108 kcal; białko 8,3 g; tłuszcz 4,4 g; węglowodany 19,3 g; błonnik 3,9 g. "Ciemnienie produktu jest procesem naturalnym". "Polecamy Korespondencyjną Szkołę Lepszego Życia (sekta! to na pewno sekta! ja takie zakładałam w podstawówce...) skr. pocztowa 216, 43-300 Bielsko Biała. Na koniec kod kreskowy. Opakowanie niepozorne, ciche i skromne, ale pasta primavkowa to nie jest cacko do patrzenia, tylko do jedzenia.

Zdrowa żywność tania nie jest. Ale warto raz na ruski rok zacisnąć zęby i wyłożyć grubszą kasę. Ale zaraz! Czy 3,95 zł to tak dużo? Niee... Pomyślcie, ile wydajecie na czipsy i kolę. No? Nie żałujcie tych kilku złociszy. Pasta jest tego warta! Zresztą z mych dogłębnych obserwacji wynika, że akurat ten primavkowy produkt należy do tych tańszych. Albowiem miałam okazję spożywać całkiem niezły krem orzechowy czterystugramowy tej właśnie firmy, którego cena oscyluje w okolicach ośmiu złotych... Ale warto spróbować. Wiecie, mnie to się kremy orzechowe zazwyczaj kojarzyły (nie, nie z tą świńską nutellą... blah!) z plastikowym kubeczkiem z Chipem i Dalem na wieczku... Czyli ze średnio gęstą brunatną masą. A ten krem orzechowy był beżowy. Z prawdziwych orzechów arachidowych (powyżej 80% zawartości). A jakie to było pożywne (jak sok z biedronki - przyp. red.)! Nawet obiad mogło zastąpić... Lecz gama towarów Primavki jest o wiele szersza. Jest nawet krem orzechowy z kawałkami czekolady, albo krem czekoladowy z kawałkami orzechów... Tylko że za takie cuda to sobie życzą dyszkę albo więcej. Dzięki, ale innym razem.

Jak takie coś smakuje? Nieźle, o ile mnie pamięć nie myli. Zwłaszcza z macą pszenną (taak, recenzja powinna być w tym numerze). Czuć pieczarki, choć nieco zagłusza je soja. I delikatny cień bazylii... Surowe listki tego zioła mają dość intensywny smak, co czasem może psuć humor. Pasta ta znalazła dzięki mnie praktyczne zastosowanie w kuchni śródziemnomorskiej. Mianowicie idealnie komponuje się ze smażonymi plastrami bakłażanów z fetą, serem żółtym i pomidorem. W oryginalnym przepisie chodzi oczywista o świeżą bazylię, ale taka pasta to w sumie niezła frajda... Czyli robimy na przekór tradycyjnym przepisom... Ekstra...

I co ja mam na koniec powiedzieć? Nie żebym od razu zmuszała Was do dzikich eskapad po śmiertelnie niebezpiecznych supermarketach, ale jak przypadkiem (przypanikiem!) natkniecie się na Primavkę, to pamiętajcie o tym, że to JA Wam ów produkt polecam... Nie wypada odmówić, nie?

SMAK:
60/70
ILE KOSZTUJE?:
3,95 PLN
CENA:
08/20
OCENA KOŃCOWA:
77%
OPAKOWANIE:
09/10
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.