:: HUBBA-BUBBA VS BOOMER
Mimo, że mam na zegarku godzinę 00:57 postanowiłem wstać z łóżka (bo qrde zasnąć nie mogłem), uruchomić tą parszywą maszynę nazywaną komputerem i write'nąć cósik do LC. Zanim jednak wstałem, uruchomiłem mózgownicę w celu znalezienia pomysłu na temat. Wyjątkowo szybko do głowy przyszły mi dwie gumy, które ostatnio z łaski portfela koleżanki dane mi było spożyć ;P Takie szybkie wpadanie na pomysły to rzadkość w moim przypadku, więc nie tracąc czasu, ruszyłem cztery litery, tudzież resztę swego ciała i posadziłem przed monitorem. Włączyłem kompa. Miałem zamiar od razu wziąć się za pisanie, jednak zdradzieckim ruchem własnej ręki i nieoczekiwanymi podwójnymi kliknięciami, znalazłem się w folderze pierwszego numeru Starego Food Cornera, którego to dzisiaj ściągnąłem z LConline. No i stało się... zacząłem czytać. Dobrze, że numer ten był bardzo mały i pochłonąłem go w parę minut. Dopiero po tym zacząłem pisać. No i w ten sposób dotarłem do pisanych teraz wyrazów. Docierając tak, doszedłem do wniosku, że ten wstęp jest dłuższy od większości recek w FC :D i przeszedłem do sedna sprawy...

Obie te gumy kupiłem w tym samym sklepie, i obie kosztowały mnie 20 gr. Ta powalająca kwota ruszyła potężne finansowe imperium (2.20 zł) portfela mojej koleżanki od podstaw ;P 20 groszy za takie coś??? Przecież koszt produkcji takiej gumy wynosi z 4-8 gr, a oni mi tu wyjeżdżają z dwudziestoma! Żeby jeszcze było za co płacić. Niestety gumy te zjadliwe są najwyżej przez kilka pierwszych minut użytkowania. Obie!!! Choć i tak w smaku lepiej wypada Hubba-Bubba od Boomera.

Boomer na początku jest twardy jak kamień i praktycznie nie do pogryzienia. Trzeba się z nim trochę posiłować, żeby go rozgryźć. A i tak, zamiast się deformować, boomer się kruszy. Trzeba po prostu grzecznie poczekać, aż zacznie się łaskawie rozpuszczać i da się żuć. Inaczej sprawa ma się w przypadku Hubby. Ta guma, na początku też jest trochę twarda, ale gryzienie powoduje deformowanie, a NIE kruszenie się gumy. I w ogóle jest dużo miększa. Smak jest praktycznie identyczny. Nie wyczułem żadnej różnicy. Różnica daje się wyczuć po kilku minutach żucia. Boomer nabiera nieciekawego, ohydnego, trudnego do opisania smaku, co zmusza do wyplucia go. Bubba również nabiera podobnego posmaczku, ale jest on mniej intensywny i bardziej znośny, co nie oznacza, że dobry. Też "fuj", ale mniej.

Opakowania nie zadziwiają niczym szczególnym. Takie jakieś różowe badziewia. Różnią się sposobem pakowania i materiałem. W przypadku Hubby-Bubby jest to folia, a guma zapakowana jest w ten sam sposób, co na przykład kopiko. Boomer owinięty jest ciasno papierowym świstkiem. Ten drugi jest dużo przyjaźniejszy w otwieraniu. I to jest jedyna rzecz, w której przewyższa Hubbę ;]

Hubba-Bubba

SMAK:
30/70
ILE KOSZTUJE?:
20 gr
CENA:
08/20
OCENA KOŃCOWA:
42%
OPAKOWANIE:
04/10


Boomer

SMAK:
25/70
ILE KOSZTUJE?:
20 gr
CENA:
07/20
OCENA KOŃCOWA:
38%
OPAKOWANIE:
06/10
lord Pentagramus [fiksumdyrdum@interia.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.