:: DOSTAWA SŁODYCZY PART II (2): GALARETKI W CZEKOLADZIE
Właściwa nazwa recenzowanego produktu to: Solo galaretki w czekoladzie z sokiem owocowym wyprodukowane w Polsce przez Mieszko. Opakowanie jest bardzo proste. I tak napompowane jak cy... eee... dupa (_!_) najedzonego grubasa. Łatwo można się w takim razie domyślić, że powietrza w czystej postaci jest w pudełku trzy razy więcej niż galaretek. Pudełko ma kolor gradientu żółto-zielono-żółtego. Na samej górze, na czerwonym tle napisane jest logo producenta. Niżej widnieje właściwa nazwa produktu, czyli solo galaretki w czekoladzie z sokiem owocowym. Poniżej jest element koloru... żadnego, ale o tym później. Na samym dole pokazane są dwie galaretki: ugryziona i zmiaż... zwykła. Obok nich leży kawałek cytryny, malina i cztery sztuki jakichś dziwnych owoców. Wygląda to jak skrzyżowanie czereśni, jagody i agrestu. Całość wygląda jak czereśnia, jest koloru jagód, a na końcu owocu wystaje gówienko charakterystyczne dla agrestu. Reszta pudełka jest na pewno dużo lepsza. Jest to przezroczysta folia, przez którą widać galaretki. Są one wielkie, ale jest ich bardzo mało. Każda sztuka z osobna jest opakowana w osobny papierek.

Cena to coś około 3,49zł. Nie pamiętam dokładnie. Zresztą nie trzeba znać dokładnej ceny, żeby wiedzieć, że to coś jest cholernie drogie. Waży to wszystko 168g netto. W środku galaretek jest poniżej 10. Dla porównania ptasie mleczko z Lidla (Marshmallows recenzowane niedawno) kosztuje ok. 7zł, a waży 500g. Za tyle kasy można kupić zaledwie 336g galaretek. Czyli około 18 sztuk. A w jednym pudełku ptasiego mleczka mieści się gdzieś tak do 30. Zatem ocena za cenę wysoka niczym benzyna dla polityka.

Smak. Jest ich trzy. Akurat wszystkie są pokazane na opakowaniu. Cytryna, malina i to coś mutantopodobne. Pachnie to zaje... zajechało mi super zapachem. W smaku nie złe (ale nie znaczy, że niezłe), zwykła galareta. Tylko gdzie tu jest sok owocowy!? Na opakowaniu kłamią! Mówię nie takim oszustom. Właśnie dlatego obniżyłem ocenę za smak o całe 10 procent. I widzicie teraz, jak przydaje się prawdomówność*. Galaretki są duże, ale to nie jest ich specjalna zaleta. Jakby się dłużej "przyjrzeć" smakowi, to wydaje się gorszy niż na początku. Dlatego kończę już reckę, aby nie obniżyć jej oceny o kolejną dychę.

SMAK:
50/70
ILE KOSZTUJE?:
3 coś PLN
CENA:
03/20
OCENA KOŃCOWA:
58%
OPAKOWANIE:
05/10
WRIM [wrim@wp.pl]

* Co do prawdomówności, to znam pewną historię, która zachęci Was do wygłaszania tego, co myślicie. Pewien gościu poszedł w odwiedziny do znajomego. Podał on mu jakąś papkę błotopodobną. Gościu powiedział, że mu smakuje, bo chciał być miły. W niedługim czasie znów odwiedził tego kolegę, który znów podał mu tę papkę, bo gościu powiedział, że ją lubi. Gdyby powiedział prawdę, być może papka zamieniłaby się na zimne piwko. Co wy na to? [Po prostu eat shit and die. :) - PP]

PS. Wyjątkowo słuchałem... muzyki z radia RMI FM
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.