:: DOSTAWA SŁODYCZY PART II (1): MENTOS MIX FRUIT
Zapewne w poprzednim numerze Lodówy dane wam było przeczytać serię recenzji pod tytułem "Comiesięczna dostawa słodyczy". Dziś mam zamiar przedstawić wam słodycze, które kupiłem wyjątkowo raz tylko do spróbowania. Na pierwszy ogień idzie mentos w pudełku od papierosów.

Jak już powiedziałem, opakowanie przypomina pudełko od papierosów. Łatwo zauważyć, że nim nie jest, bo nie ma na nim napisanych informacji o chorobach powodowanych przez tytoń i innych tego typu pierdołach narzuconych przez nasze szanowne państwo. [Na papierosach też już powoli nie ma takich tekstów i zamiast nich napisano wprost "palenie zabija". - PP] Zwykłe pudełko od mentosów jest kształtu długiego walca. Ja jednak omawiam prostopadłościenne pudełko podobne do wiadomo czego. Ma ono wymiary 25 x 80 x 59mm. Łatwo zauważyć, że 90 - 60 - 90 toto nie jest :). W tle wszystkich ścian, których jest tak naprawdę jedna, ale pogięta, widnieje graficzne przedstawienie zawartości pudełka. Widnieją porozrzucane "tabletki", z których najwięcej jest żółtych. To jest oczywiście wredne kłamstwo, bo w środku aż roi się od różowego (autorzy mentosów naoglądali się za dużo pornusów). Do środka wejdziemy później. Na trzech ścianach: przedniej, tylniej i górnej widnieje firmowy napis "mentos mix fruit". Na innych trzech jest wywalony taki sam napis, ale tak wielki, że zajmuje całe trzy ściany. W lewym dolnym rogu na przedzie widnieje biały napis "70% więcej niż w rolce" na zielonym kole. Do tego koła dodane zostało cieniowanie, więc można by uznać to za dwuwymiarowy rzut kuli (pozdro dla czwartego wymiaru :). Na tylniej ścianie przy napisie "mentos", zauważyć można "save your mouth for" oraz "The Freshmaker®". Teraz uwaga! Na jednej ze ścian pokazane są dwa rysunki obrazujące zastosowanie pudełka. Na pierwszym mentosy są w towarzystwie laptopa, okularów (właściciel pewnie wpadł w zaspę) i przyborów do pisania. Wszystko leży sobie porzucone na śniegu i czeka, aż ktoś je znajdzie. Drugi rysunek jest jeszcze lepszy. Paczka drażetek jest tam wciśnięta... w obudowę komputera. Dokładniej tam, gdzie jest miejsce na napędy CD-ROM. Zasłonka w tej obudowie została wepchnięta do jej środka przez wydawałoby się "stalowe" pudełko od mentosów. Na pierwszym tle tego obrazka narysowana jest samochodowa dźwignia zmiany biegów. Autorzy zapewne nie zauważyli, że w grach używa się nieco innego sprzętu niż w prawdziwych samochodach. Myśleli pewnie też, że miejsce na napęd CD-ROM jest przeznaczone do przechowywania artykułów spożywczych.

CCCena. Nie za bardzo mam porównanie, bo mentos jest osamotniony w swojej kategorii. Nie mogę też za bardzo porównać ceny pudełka prostopadłościennego z normalnym, bo ceny zwykłego niestety nie znam. Cena recenzowanego przeze mnie wynosi 1,99. Być może u was jest drożej, bo ja kupuję w swoich tanich jarocińskich supermarketach.

A za smak bydzie lepi niż nijak. Drażetki do żucia występują w trzech kolorach. Różowym (90% populacji), żółtym (10%) i pomarańczowym (10%). [Jasne, 110% - a babcia miała wąsy i była dziadkiem. ;) - PP] [Chciałbym zobaczyć Twoje drzewo genealogiczne :P - SN] [Oj, nie chciałbyś, wierz mi. :P - PP] Wszystkie mają smaki cholernie podobne. Z wierzchu mają twardą "skórkę". Zmiękcza się ona po kilku chwilach w jamie gębowej. Jedna "tabletka" starcza na bardzo mało. Kilka gryzów i po niej. Jednak mentosy mają to coś. Są jak narkotyki. Można się od nich uzależnić, ale na szczęście łatwo jest też wyjść z nałogu... po zjedzeniu całej paczki. Zarzucić im nic za bardzo nie mogę, chyba że drażnią trochę jamę ustną. Na tym kończyny recenzję. Pamiętajcie, że recenzowałem mentosy w pudełku prostopadłościennym powiększone o 70%.

SMAK:
55/70
ILE KOSZTUJE?:
1,99 PLN
CENA:
10/20
OCENA KOŃCOWA:
75%
OPAKOWANIE:
10/10
WRIM [wrim@wp.pl]

PS: Liczyłem piksele i wyszło mi... 70.

PS2: Jeśli ktoś po jednokrotnym przeczytaniu tekstu, zauważył w nim literówkę, to gratuluję.

[Sorry, ale musiałem poprawić Ci tego jeża leżącego w śniegu. :P - PP]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.