| :: Z CYKLU OWOCE ŚWIATA: CYTRYNA | |||||||
|
Zaczynamy kolejny odcinek serii z cyklu owoce świata. Mowa będzie o drugiej części Kursu Samokontroli Umysłu Nazcaina, a dokładniej o jego początku zatytułowanym "Cytryna". Part one: CYTRYNA, Citrus limon, wiecznie zielone drzewo cytrusowe, pochodzące prawdopodobnie z Chin, w XIX w. wprowadzone do uprawy w pd. Europie. Występuje we Włoszech, Grecji itp. Resztę dopowiedzcie sobie sami. Part two: Abyście się zaznajomili z tematem zacytuję fragment drugiej części Kursu Samokontroli Umysłu Nazcaina (polecam): "Stoisz w kuchni i w ręku trzymasz świeżą, wyjętą właśnie z lodówki cytrynę. Jest zimna i lekko porowata. Spójrz na jej powierzchnię, na żółtą skórkę. Jest woskowożółta. Lekko ją ściśnij i wyczuj jej elastyczność i wagę. Teraz podnieś ją do nosa i powąchaj. Nic nie pachnie tak jak cytryna. Przekrój ją na pół i znów powąchaj. Zapach jest o wiele intensywniejszy. Wgryź się zębami w jej miąższ pozwalając, by sok ściekł dookoła ust. Nic nie ma takiego smaku jak cytryna. Zapewne teraz ślina leci ci obficie do ust. Zastanów się, dlaczego?" Oczywiście dlatego, że cytryna ma niepowtarzalny i wspaniały smak. Może jest trochę kwaśna, ale jej smak jest cudowny. Cena jest zależna od miejsca sprzedaży, kraju pochodzenia, klasy i takich tam pierdółek, ale i tak jest nieistotna w porównaniu do smaku. Opakowanie jest również pyszne. Skórkę można zjeść. Radzę jednak przed tym pokroić cytrynę na mniejsze kawałki. Ocena może być tylko jedna. Niestety cena trochę ją zaniża, ale wychodzi i tak lepiej niż gówno.
WRIM
[wrim@wp.pl]
Part three: Jak zdobyć cytryny. Musimy się dowiedzieć, w jakim kraju rosną cytryny. Coś tutaj pieprzą, że pochodzą z Chin... O! Występują we Włoszech i w Grecji. Przecież masz wujka w Grecji. On na pewno ma ogród, a w nim drzewa cytrynowe. OK. Musimy kupić bilet. Masz kasę? Pewnie, zakosiłeś z banku. Idziemy na lotnisko. Ale zaraz, gdzie tu jest lotnisko? Właściwie to tu nie ma, musimy jechać do Warszawy. No to weźmiemy taksówkę. Halo panie! Zatrzymaj się! No. Do Warszawy. Wiem, że to daleko, ale jedź do Warszawy. Po kilku godzinach podróży wreszcie jesteśmy w Warszawie. Zapłać panu te 250zł. Zaraz! On nie ma kasy (fiskalnej). To będzie mandacik w wysokości 300zł... No widzisz, jak się robi? Nie musiałeś płacić za taksówkę, a jeszcze gość ci dopłacił. To jest interes. Sprawdzimy kiedy odlatuje samolot do Grecji. Dzisiaj o 21. Super. Mamy trochę czasu. Kupimy bilety i w drogę. Zaraz! Masz paszport? Teraz mi mówisz, że nie? Dobra, ja mam, przemycę cię w torbie podróżnej. Właź. Nie obchodzi mnie, że jest tam ciasno. Wytrzymasz te kilka godzin. I na biletach zaoszczędzę. Dawaj kasę. Lecimy. Teraz tylko kilka godzin podróży. No, jestem w Grecji. Tylko, gdzie moja walizka. Jak zwykle ktoś musiał ją ukraść. Zaraz. Słyszę krzyk. Tak, to on, odgryzł złodziejowi dwa palce. Został mu jeden. Chodź tu! Bierzemy taksówkę do wuja Miecia. Halo, taxi. Do wuja Miecia. No niech pan nie mówi, że polskiego nie rozumie. Dobra, przejdziemy się. W końcu to tylko 60km stąd. Do rana dojdziemy. A ty w ogóle wiesz, gdzie mieszka wuj Mietek? Nie? To po co ty leciałeś? Ale chyba poznamy jego dom, bo jest inny niż wszystkie. No chyba jesteśmy. Ta rudera odróżnia się od domów w okolicy. Sprawdzimy, czy ktoś tam jest. Halo! Wuj Mietek? No, wreszcie ktoś, kto mówi po Polsku. Hej! Dopiero teraz mi mówisz, że wuj w ogrodzie nie ma cytryn? Dobra, pójdziemy jak zwykle do sąsiada. Powinno być dobrze. Cytryny to takie piłki od rugby zawieszone na drzewie. Wiesz już. Idź do sąsiada i uzbieraj do koszyka. Tylko uważaj. Na drzwiach jego domu wisi herb myśliwski... Tutaj opowieść się urywa. Jeśli chcesz, żebym napisał dokończenie, napisz mi maila i proś Qn'ika o więcej miejsca dla AM Komputery. | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||