| :: BUŁECZKI MLECZNE | |||||||
|
Cosik mi się zdaje, że oberwę od siostry gdyż temat dzisiejszej recenzji pochodzi z kradzieży jej mienia osobistego. Już słyszę jej lamenty skierowane do mojej rodzicielki w celu osiągnięcia pełnej sprawiedliwości i zwrotu własności. Nie wiedzieć czemu czuję na sobie czyjś wzrok - tak, to ona. Zwiększa ciężar swojego biurka poprzez siedzenie na nim i wykorzystuje swe oczy do patrzenia na mój tekst w celu zawracania mi tyłka. Koniec. Otwieram magiczne wrota w posklejanych deskach, które są posklejanymi wiórami co potocznie nazywamy biurkiem. W głębinach ciemności dostrzegam grześka i bułeczki. Miałem już po nie sięgnąć, gdy moja siostra mnie wyręczyła, zajumując mi tak przy okazji jeden egzemplarz tegoż wyrobu. Zboże, które przeszło długą drogę zanim stało się ową bułeczką, rozgościło się na moim biurku. Bułeczki chronione są od szkodliwych wpływów osób trzecich za pomocą mało-mocnej folii, która bardzo łatwo poddaje się pod naciskiem moich mocarnych dłoni. Kiedy oskalpowane opakowanie nie stawia większego oporu, sięgam po jedną z trzech dostępnych możliwości wyboru: Możliwość pierwsza: Bułka. Możliwość druga: Inna bułka. Możliwość trzecia: Najinniejsza bułka. Rozluźniam się przytaczając sobie fragmenty z książki, które i tak na nic mi się teraz nie zdadzą, ale znacznie poprawiają mi humor. Taka jest już właściwość Świata Dysku. Stało się. Pierwsze cząsteczki małej bułeczki rozpuściły się pod wpływem wydzieliny ze śliniaczków i zniknęły w moim przewodzie pokarmowym. Pojawienie się czegoś w ustach = odczuwanie smaku. Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu bliżej, w tym celu musimy po raz kolejny użyć przemocy fizycznej na bezbronnej, niedużej (wielkości palca wskazującego używanego w pewnych kręgach kultury do okazywania szacunku innym) i apetycznie wyglądającej bułeczce mlecznej. Stało się 2. Kolejna porcja składników odżywczych i wszechobecnej i uzdrowicielskiej chemii znalazła się w moim organizmie. Trzeba zwrócić... (...chociaż lepiej nie) ...uwagę na smak. Uwaga została zwrócona, więcej jej nie przyjmę do wiadomości. Idźmy jednak dalej tym tropem i sprawdźmy smak. W tym celu... Stało się 3. Smakuje delikatnie, smakowo, dobre, jeżeli coś jest dobre. Dobre = nie wiadomo, co. Ale znaczy pozytywnie, więc chyba jest dobrze. Znów to słowo. Załóżmy, że DOBRE = smaczne lub pozytywnie naładowane energią kosmiczną. Do poprzednich zdań wybieram to drugie. Stało się 4. Lekko mleciutki smaczek, który szybko znika wraz z własnym genezowym produktem przemiany materii i obrotu energii w świecie, a raczej w czasie i przestrzeni. Do zakończenia mojego wywodu zmuszają mnie dwie niemiłe okoliczności. Mają na imię Kasia i Monika. Jedną znam, drugą nie, ale tolerować gości wypada, co też z przyjemnością czynię. Żeby więcej nie przedłużać gdyż przemieszczamy się zbytnio w czasie nie zmieniając swego położenia, co niektórych denerwuje, zwłaszcza tych ludzi, których określa się mianem niecierpliwych, nadmienię coś o cenie. Coś. I jeszcze coś, co pewnie się Ci przyda. Właściwie to by było tyle, co mogę przelać w postaci liter z mego umysłu na komputer. Co dziwne to ja muszę próbować komunikować się z nim, a nie na odwrót. To tak jakby władca miał uczyć się języka swego sługi, ale nic. A raczej coś. I jeszcze coś, co pewnie Ci się nie przyda. I to by było już wszystko, gdyż splot nieoczekiwanych okoliczności i zabawa Losu nie pozwoliły mi poznać ceny. Tłumaczyć należy to tym, że kiedy pożyczałem siostrze te bułeczki mając na uwadze celowe nie oddawanie ich, nie była ona w stanie wyjawić mi ceny, gdyż: Po pierwsze: -nie wiedziała, że chciałbym znać cenę (podobno niezła z niej laska jest, szkoda, że przeważnie droga, a nawet szosa - chodzi o cenę ofkorz, nie o moją tą dziewczynkę, w której żyłach płynie krew podobna do mojej, czyli niebieska) -pewnie by i tak mi jej nie podała, bo, po co? (To się nogi nocą) Reasumując ciągi znaków drukarskich, które potocznie nazywamy alfabetycznymi lub alfabetem alfabetycznym wykorzystującym znaki drukarskie wypowiem się w sprawie końcowej: Smak-przyznaję dużo punktów Cena-przyznaję mało punktów Opakowanie-przyznaję jeszcze mniej punktów Teraz powinniśmy się zastanowić nad treścią powyższych bred... to znaczy nad treścią powyższych zdań, a raczej punktów. Ile to może być dużo? Dużo to może być słoń. Zwłaszcza ten różowy, choć mały na suficie w Twoim pokoju. Nie Ty, Ty nie patrz, bo to nie do Ciebie było. A więc dużo to jest słoń. Zwłaszcza ten różowy. Słoń ma zazwyczaj jedną trąbę i cztery nogi, co daje pięć. Do tego możemy dodać uszy i otrzymamy siedem. Teraz wyobraźmy sobie, że dostaliśmy do ogrodu zoologicznego tuzin takich słoni, przy czym jednego znaleźliśmy zdechniętego, bo nie przetrwał podróży. A więc dużo to siedem dziesiątek i siedem jedności. Teraz zastanówmy się, ile to może być mało. Mało to mniej niż dużo. Skoro dużo to siedem dziesiątek i siedem jedności, to mało to będzie mniej niż siedem dziesiątek i siedem jedności. To może być na przykład 76. Jednak musimy zdać sobie sprawę, że maksymalna dopuszczalna przez UE wartość w ocenie ceny jest nominowana na stanowisko od '0' do '20'. W takim razie to wszystko musimy przyrównać do tej wartości, co daje nam jedną dziesiątkę i siedem jedności. Dlaczego właśnie tyle? Tego nawet Einstein nie wie(dział). Ile to jest jeszcze mniej punktów? Jeszcze mniej punktów zależy od tego, od czego ma być mniej. W tym przypadku wartość wynosi mniej niż zero, zupełnie jak to śpiewał jakiś tam piosenkarz z zespołu... piosenkarskiego rzecz jasna. Czyli zero. A wiesz, czym różni się Ktoś od Q? Obaj są wielkim zerem z małym ku.. ku... ku... O! Już dwunasta! Omega jest końcem, tak przynajmniej uważali Ci, którzy się takim alfabetem posługiwali. A więc na omegę muszę wyrazić swe niepocieszone poruszenie na temat zmianu składu chemicznego naszego najulubieńszego kącika, mianowicie Lodoo Senter. Lodoo Senter składa się z wielu już pierwiastków, ale jak dotąd dominującym był zestaw "azotanowy siarczek". Teraz zaszła nieoczekiwana i w największej postaci występuję podwojony fosfor. Powodzenia na nowej drodze życia, jak to kiedyś usłyszałem z ust księdza na pogrzebie. Dobranoc. (Oby kiedyś wystąpił taki element w składzie Lodoo Senter jak mendelew przedzielony podwojonym tlenkiem itru)
Papa Smerf //vel mYood
[myood@interia.pl]
PS. Polecam T.Prachetta i jego Świat Dysku - świetna, choć zakręcona jak słoik po ogórkach z zeszłego roku książka. PS. Równouprawnienie dla okociałych i darmowe wychodki dla wszystkich! PS. SN "odszedł" i napisał coś w stylu 'Nie tęskinijcie, jeszcze zobaczycie ten czerwony kolorek w txtach' - a kto by tam za Tobą tęsknił ;) (spadł z krzesła doceniając zupełny brak gustu własnego żartu :D) (i brechta się dalej...) (i wciąż..) (i...) [Naraziłeś się Wszechmocnemu Ciachu - Pogromcy Wody Mineralnej, ja bym na Twoim miejscu już się schował tam, gdzie grasuje Buka z Muminków... będzie bezpieczniej. :P - PP] [Oj, nie wiem czy wiesz mYood, ale ja jeszcze trochę władzy posiadam w tym kąciku, więc weź to pod uwagę! :) - SN] PS. Ostatnio dzieje się tak, że mam sporo txtów na twardzielu do LC, ale nie chce mi się ich wysyłać :/. To denerwujące zapindzialać do cafe, potem jeszcze użerać się z tymi mejlami wysyłając je po trzy razy, żeby choć jeden z nich doszedł. Arghhh...! Gdybym tak miał incia w housie ;) (To pewnie 26h na dobę grałbym w ut2k4;D). | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||