:: Z CYKLU OWOCE ŚWIATA: BANAN
Mam nadzieję, że nie zrobiłem żadnej literówki, bo miałem na myśli banana, a nie barana. Skoro nazwę mamy ustaloną, zaczynamy recenzję.

Eins:

BANAN, Musa, rodzaj obejmujący ok. 35 gatunków potężnych bylin, pochodzących z tropikalnych i subtropikalnych obszarów Azji i Australii. Zwykłemu człowiekowi taki opis banana wystarczy.

Zwei:

Wiem, że narażam się na utratę zdrowia lub życia, ale napiszę to. Swoje własne zdanie na temat bananów. Uważam, że banany są niedobre. Przejdę do opakowania, bo chcę jeszcze kilka minut sobie pożyć. Jest to normalna żółta skórka, nic niezwykłego. Najczęściej ma jakąś nalepkę na sobie. Osobiście nie wierzę, aby banany rosły z tymi nalepkami :). Co do cen się nie znam, bo bananów nie kupuję.

Teraz chyba nie mam ratunku. Śmierć albo... kaftan. Mimo wszystkiego, wolę jednak umrzeć z honorem. Nie dam się przymknąć w tym samym budynku, co pewien debil, Jakub M. Banan pasuje bardziej do dupy niż do jamy ustnej. Jest kształtu gówna, a nie jabłka. W smaku to jest jakaś papka, niezbyt dobra. Takie stwardniałe mleko. Jakieś kożuchy jeszcze na wierzchu. Tak jest w najlepszym wypadku. Gorzej będzie, jak banan jest zgniły lub podgnity. W środku jest brązowy lub czarny. Nawet po odkrojeniu tych części, jest obrzydliwy. Nie można tego jeść z myślą, że inny kawałek tego był czarny i chorobotwórczy. Ocena jest jak najbardziej subiektywna. Proszę o nie pisanie polemik i niemówienie mi, że jestem świrem.

Drei:

Jedziemy na banany. Nie martw się, jedziemy do Azji. Tym razem transport funduje Osama. Jak był ostatnio w Polsce rozesłać wąglika spodobały mu się żarówki Osram. Są takie jak Bush. Obiecuje, a nic nie robi i dlatego mało z nim kłopotu. Dzisiaj lecimy w zwykłym samolocie. Zostanie porwany i... nie, idziemy do innego. Kurs - Azja wschodnia. Cel - banany. Nie barany, baranie! Banany! No to jesteśmy. Idziemy do lasu. Na pewno ci się spodoba. Dużo tam małp. Pobawisz się z kolegami. Hej! Gdzie one są? Pewnie mają przerwę. Idziemy na banany. Widzisz to drzewo? To bananowiec. Bierz drabinę i zrywaj. Co? Nie masz drabiny? No to wchodź bez niej. Oczywiście nie umiesz. Czekaj. Małpy wracają z przerwy. Zrzucą nam trochę. Łap w ręce, a nie odbijaj łepetyną...

Wena mi się z góry stacza. Już ją prawie miałem, ale nie złapałem. Szkoła się zaczyna - 10 miesięcy harówy.

Chcecie dokończenie? Wysyłajcie mi listy z przekonywującymi argumentami. Co to jest przekonywujący argument - dowiesz się z CD-Action (przejrzyj Action Redaction z ostatnich trzech lat ;)

SMAK:
10/70
ILE KOSZTUJE?:
trochę
CENA:
12/20
OCENA KOŃCOWA:
27%
OPAKOWANIE:
05/10
WRIM [wrim@wp.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.