| :: ZWYKŁE BATERIE | |||
|
Baterie jak to baterie zawsze ich brak, kiedy są na prawdę potrzebne gdyż
mają dziwne skłonności do gubienia się niczym czerwony kapturek w siedmiomilowym lesie. Mnie nigdy nie jest dane znaleźć domku na kurzej łapce, który by
mi gwarantował dostęp do tej prymitywnej energii. Musisz wiedzieć czytelniku,
że energia elektryczna ustępuje energii miłości, solidarności oraz sprawiedliwości
( ale ckwary). Hi hi karzący bicz miłości (dla mnie? Od SN?) 23: 00. Jest to bardzo typowa godzina, w której mam zwyczaj kończyć dzień, który sam sobie pobiera ze mnie miłość, wigor oraz chrupki, marmoladę i cole. No, żywię niektóre koleżanki aby mi nie uschły biedaczki. Układ gorszy od mikrozy, gdyż grzyby i korzenie kooperują ze sobą, a te pasożyty to tylko mnie ssą! I gdzie tu sprawiedliwość? Poszła na urlop czy też chce mnie ssać? Tego raczej już się nie dowiem gdyż pewnie mieszka z moimi koleżankami z klasy. 23: 14. Jestem już w moim kimonie w zajączki, myję ząbki, robię ostatnie czynności fizjologiczne, które odłożone na później mogłyby zakłócić mój spokojny sen. Zamiast pasty nakładam na szczoteczkę krem do golenia. Orientuję się dopiero wtedy, gdy zaczynam przypominać wściekłego psa. Ostatnią czynnością, jakiej się podejmuję jest nastawienie mojego (a raczej zakupionego na spółkę) zegarka czeskiego. Więc biorę go w dłonie, ustawiam godzinę budzenia na 6: 00 i kręcę trybiki aby go nastawić. Jaka to monotoniczna czynność! Trzeba ją czymś umilić! Wiem, pomyślę o czymś przyjemnym... Dajmy na to o... 23: 19... Eee może o podwójnej porcji lodów waniliowych, z gałką o smaku kiwi oraz z kawałkami banana, pomarańcze polane pyszną puszystą czekoladą zmieszaną z bitą śmietaną, <zgrzyt, zgrzyt> opiłkami kolorowych cukierków( M&M ), a to wszystko na piersiach wysokiej brunetki o blond włosach. Podchodzę do niej i mówię <zgrzyt, srobot, zgrzyt> Hej mała nazywam się Sato, widzę, że chcesz się spawać. A ona na to " z tobą wszędzie, wszystko i wszędzie co sobie tylko zażyczysz, masz u mnie nawet tosty..." To ja na to < zgggrzyr, pyk> 23: 30. Odpadła zawleczka od granata, to znaczy od banana... od zegarka. Jestem zmuszony do poszukiwania alternatywnego i rzetelnego przerywacza snu. W szafie po mydle, szamponach oraz środkach czystości przystosowanych do zmywania najcięższego kamienia nerkowego znalazłem piękny, ale tandetny zegarek elektryczny. Tandetny tylko dlatego, że we swoim wnętrzu nie posiadał tabletek mocy czyli baterii! A tak poza tym to był kawał dobrej chińskiej roboty. Wskazówki ze szczerego plastiku, wnętrze wysadzane aluminium. No po prostu cud miód i orzeszki w karmelu:). 23: 40. Po dziesięciu minutach zdecydowałem, że moim alternatywnym źródłem prądu będzie sąsiadka spod jedynki (Pantera?) [A co to ja jestem? Sam sobie tosty rób. ;P - PP]. Tej nocy była ona wyjątkowo zmysłowa, kiedy mi otworzyła. Miała wilgotne usta, przezroczystą koszuleczkę oraz króciutką spódniczkę. Gdy ją ujrzałem wydałem astmatyczny dźwięk w stylu ekuyy i powiedziałem z jak największą dawką sexu w głosie:" Przepraszam czy nie mogła by mi pani pożyczyć przedmiot zasilający urządzenia elektryczne niepodłączone do głównej sieci?".( Zapomniałem słowa" baterie".) A ona mi na to:" No co, to już ci dłoń nie wystarczy?". No i zamknęła drzwi z gracją motyla. Ta, mało co mi nie przycięła. Ojej zapomniałem zapiąć guziki w mojej pidżamie, a myśli z godziny 23: 19 zrobiły swoje! Że tak powiem dziewczyna miała szczęście że zobaczyła coś tak wielkiego! [Zapewne, tak wielkich fantazji to nawet na Księżycu ufoludki nie widziały. ;) - PP] 23: 55. Wracając do domu byłem czerwony jak burak, a na dobitkę cały czas rosłem tak jakby ona miała czekać w miejscu przeznaczenia. Po zamknięciu drzwi przystawiłem do nich moją drugą lodówkę, a do balkonu przystawiłem fotel. Wiecie, strzeżonego i Bóg strzeże. Aby nie być bezbronnym wziąłem w dłonie moją długą na 1, 5 m ciupagę i z gorącym mleczkiem wgramoliłem się pod pierzynę, która pachniała lawendą dręczącą moje nozdrza aż do 1: 00. Po tej godzinie spaliłem szatana, którego własnoręcznie przywołałem i mogłem już spać. Więc spałem i spałem i spałem, i spałem... Pobudka 8: 10 poranna msza przegapiona!
Sato
[sato50@poczta.onet.pl]
| |||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||