Grudzień 2005      


|:  RECENZJA  :|


Stephen King
- Worek kości

Seth

Słyszałem kiedyś, a może gdzieś czytałem, że książki Stephena Kinga prezentują poziom zgoła różny – są pośród nich pozycje przeciętne, zdarzają się jednak te wyjątkowe oraz te wręcz genialne. Pełna różnorodność styli, idzie w parze z niemałą rozciągłością jakości samych fabuł. Prawda przykra i niełatwa do uwierzenia, bowiem mi osobiście wszystkie jego książki czytało się z przyjemnością. Ale – na przykładzie „Worka kości” widoczna.

Warstwa fabularna „Worka kości”, choć bez zarzutu i zmusza do myślenia pozostawia pewien niedosyt za sprawą raczej marnego zakończenie, o jakim jednak nic nie wspomnę z przyczyn oczywistych. Napiszę za to, o początku książki, choćby dla zarysowania w umysłach waszych jej klimatu (podobno takie zabiegi należy stosować pisząc recenzje ;) ).

King pisząc zbiór opowiadań „Czwarta po północy”, a dokładniej nowelę „Sekretne okno, sekretny ogród” stwierdził, iż oto zaprzestaje pisania historii o pisarzach. Słowo to złamał jednak w osiem lat po wydaniu zbioru, a dokładniej w roku 1998 pisząc „Worek kości”, książkę tutaj recenzowaną.
Michael Noonan – autor poczytnych opowiadań grozy (kolejny z resztą w kolejce, bowiem Stephen często pisze o pisarzach) – traci w dramatycznych okolicznościach swoją ukochaną małżonkę, a tym samym ich nienarodzone dziecko a na domiar złego nie jest nawet w stanie pisać, dosłownie – traci nie tylko wenę, ale ogółem talent. Mijają cztery lata walki z niemocą twórczą i smutkiem po utracie żony, kiedy postanawia wrócić do miejsca, w którym spędził z żoną wiele z ich najwspanialszych chwil – do starego domu nad jeziorem, nazwanego na część poprzedniej właścicielki (zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach, czarnoskórej piosenkarki) Sara Laughts. Nie jest mu jednak dane zaznać poszukiwanego spokoju – zostaje bowiem wplątany w intrygę, z powodu której, jego małżonka w tajemnicy przed Michaelem przyjeżdżała do ich Sary i zbierała Informacje na temat tajemniczych śmierci dzieci, jakie miały miejsce przed laty w miasteczku. Tajemnicze siły mieszkające razem z nim w wiekowej budowli zmuszają go do walki o spokój tych, którzy już odeszli i szczęście, oraz życie, tych którzy pozostali.

Styl – często przeze mnie chwalony w opowieściach Kinga i tutaj jest sprawny i interesujący, choć miejscami może za bardzo szczegółowy, przez co książka sprawia wrażenie przegadanej. Do listy niewątpliwych plusów książki dopisać jednak należy fakt, iż sam pomysł, oraz ogólnie jego wykonanie nie należą do złych, a fabuła często wciąga. Ponadto opowiadanie jest wręcz przepełnione głębokimi przemyśleniami i treścią wykraczającą daleko poza granice zwykłego przerażacza o duchach i nawiedzonych domach.

  Bag of Bones
  Thriller/Kryminał
  brak

 

 

„Worek kości” nie jest jednak historią idealną, co przyznaję z ciężkim sercem. Zakończenie jest mocno przekombinowane (dzieje się o wiele więcej w porównaniu z nieco za spokojnym początkiem historii) i na domiar złego, zdarzają się dialogi jakby infantylne, mało prawdopodobne, bym rzekł.

Ogółem i szczegółem – Książa Niezła. Ale najlepszym dowodem na to, że nie jest to książka idealna jest fakt, iż raczej rzadko miałem ochotę zajrzeć na ostatnią stronę, by sprawdzić zakończenie (a czytając książki Stephena, często z tą ochotą walczę) i zdecydowanie za często sprawdzałem ile stron zostało mi do końca właśnie czytanego rozdziału, tak bym mógł zająć się czymś innym. A to bardzo niedobrze!

Więc – fanom twórczości autora, historii o duchach, nawiedzonych domach, bądź pisarzach, postawionych w niezbyt standardowej sytuacji książkę tą z lekkim sercem polecam. Oni odnajdą w niej sporo interesujących rzeczy.
A reszta?
Najprawdopodobniej – nie odnajdzie nic, poza tym, co już widzieli w prozie Kinga.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!