|
Mario Puzo - Ojciec Chrzestny
Koklet
Po obejrzeniu genialnego filmu Francissa Forda
Coppoli wystawiłem sobie za punkt honoru przeczytanie książki "Ojciec
Chrzestny". Skoro film jest świetny, książka, która jest jego prekursorem
również musi trzymać światowy poziom - myślałem. Po ciężkich, lecz bezowocnych
poszukiwaniach nigdzie nie mogłem jej dostać. Będąc już zupełnie bez nadziei, z
pomocą przyszedł mój kolega, który zakupił ją w serii książek dołączanych do
Gaztey Wyborczej. Książka wciągnęła go ponoć tak, że nie mógł się oderwać i
przeczytał ją w osiem godzin. Bez zastanowienia więc zabrałem się do czytania...
Standardowo, na początku opis fabuły (osobnicy, którzy widzieli film mogą ten
akapit pominąć): Książka opowiada o organizacjach mafijnych w Stanach
Zjednoczonych. A dokładniej, o jednej organizacji - Rodzinie Corleone. W jej
skład wchodzą niemal wszyscy członkowie rodziny o nazwisku Corleone z jej
przywódcą - Don Vito Corleone na czele. Książka stara się przedstawić jeden z
burzliwszych okresów jej bytowania. Po zamachu na Don Vita Corleone, który to
przeżył, jego syn Michael postanawia nie pozostawiać sprawy obojętnie. Trzeba
dodać, że Michaela sprawy Rodziny nigdy zbytnio nie interesowały. Po zabiciu
bossa konkurencyjnej rodziny zmuszony jest wyjechać na Sycylię, aby się tam
ukrywać. Przeżywa tam kilka lat (świetny epizod), zaś po powrocie przejmuje
władzę nad Rodziną. Przygotowuje
wielkie zmiany...
Jeśli spodziewacie się ostrej gangsterki, zawiedziecie się. Czytając "Ojca
Chrzestnego" natkniemy się nie tylko na perypetie czysto gangsterskie, czyli
strzelaniny, rozboje, napady, czy wymuszenia. Książka opowiada także o
problematach wewnętrznych Rodziny. Pokazuje mafię z zupełnie innej strony od
której ją znamy. Dzięki niej mamy okazję poznać prawdziwe oblicze tych
organizacji. Przyznam, że od momentu przeczytania książki zupełnie inaczej
patrzę na gangsterów. Wcześniej byli to dla mnie bezduszni zabijacy, teraz
rozumiem, że gangster musi również wyżywić swoją rodzinę oraz zapewnić jej jako
taki byt.
|
|
|
|
| The Godfather |
|
| dramat/kryminał |
|
| |
|
|

|
|
|
W książce zachwyciły mnie dialogi. Kto widział film - ten rozumie.
Najbardziej przypadło mi do gustu słynne już chyba zdanie "Złożę mu propozycję
nie do odrzucenia". Naprawdę warto mocniej przyłożyć się do książki, wczytywać
się w każdy dialog, choćbyśmy mieli czytać ją dłużej. Ja robiłem to właśnie w
ten sposób, powoli "smakowałem" książkę i radzę Wam również tak zrobić.
Niestety, osoby które widziały wcześniej film nie zaznają tak bardzo jak inni
geniuszu książki. Będą mieli uczucie, że już to widzieli, gdyż film to po prostu
bardzo dokładne przeniesienie kartek na ekran. Apeluję więc: nie oglądać filmu
przed przeczytaniem książki!
Kończąc moją recenzję pragnę gorąco zachęcić do jej przeczytania. Dziś jest to
już klasyk światowej literatury, stawiany obok "Procesu" Kafki, czy "Imienia
Róży" Umberto Eco. Tak więc - lektura obowiązkowa.
PS. Wielkie dzięki dla Sławka za użyczenie mi książki.
|
|