
I
co ja mam o tym napisać? Mówiąc, że jest to jeden z lepszych komiksów, jakie
dane mi było przeczytac w całym moim marnym żywocie chyba nikogo nie zachęcę.
Przecież kogo obchodzi co czyta taki wariat jak ja... Ale kij z tym, to wciąż
jest najlepszy komiks jaki dane mi było przeczytać!
Pamiętam jak dziś... Kilka lat temu ruszyłem z kieszonkowym do księgarni z
zamiarem kupienia sobie czegoś do czytania (no co! Nie wszędzie są postawione
Empiki!). Dotarłem do działu z komiksami i zobaczyłem dziwacznie długą nazwę,
której ni w ząb nie rozumiałem (teraz też nie rozumiem...). Przejrzałem komiks i
przeczytałem wstęp. Do domu wracałem z dziesięcioma groszami w kieszeni (auć!).
W komiksie poznajemy Pająka Jeruzalem - pustelnika, który kiedyś napisał książkę
i stał się popularny. Więc uciekł w góry, bo szlag go od tego trafiał. Niestety,
kontrakt podpisał na dwie książki, więc musi się wywiązać z umowy, albo będzie
mieć kłopoty. Więc, kiedy się o tym dowiaduje (po kilku latach pustelniczego
życia), zabiera swoje graty i rusza z powrotem do miasta...
Że co? Nudne? Proszę bardzo, macie prawo do własnego zdania. Sami nie wiecie co
tracicie :P. Bo już od samego początku Pająk zdobył moją sympatię. Jego gadki,
komentarze, zachowanie - skubaniec, jakich mało po prostu! To jest po prostu
indywiduum jedyne w swoim rodzaju. Gościu wydaje się naprawdę dużo wiedzieć i
doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego nie dziwi mnie jego zachowanie,
jakby był wariatem :). (poza tym ma fajną tabliczkę z tyłu samochodu - "JEZUS TO
MÓJ NAJLEPSZY PRZYJACIEL ale pieniędzy mi nie pożyczy")
A o czym to właściwie jest? Hmmm...
|
"Tutaj mamy miasto przepełnione kazdym grzechem, jaki można sobie wyobrazić i
kilkoma, które wyobrażono za nas. Mamy tu Pająka Jeruzalem, dziwacznego,
żałosnego łajdaka, który przeprowadzi was przez ten Babilon przyszłości. Mamy tu
najwspanialszy, najczarniejszy humor i najczystszą nienawiść, oraz poczucie
sprawiedliwości przecedzone przez zaciśnięte zęby. Jest tu też, tak
niespodziewana i naturalna jak łzy striptizerki, mała cząstka zwykłej
ludzkości."
Garth Ennis ze wstępu
Warren Ellis przedstawił nam świat przyszłości, który niepokojąco podobny jest
do dzisiejszego. Może nie aż tak bardzo, lecz trudno pozbyć się wrażenia, że
jest tylko kwestią czasu, by takie rzeczy działy się naprawdę (a może i już sie
dzieją...).
Rysunkami zajął się Darick Robertson, który rysować potrafi, ale swymi rysunkami
jakoś specjalnie się nie wybija. Ot, po prostu średnia jakość. Chociaż nie można
mu odmówić humoru - czasem zdarzy mu się pięknie ująć w kadrze gumę na podeszwie
buta Pająka, innym zaś razem umieści ciekawe napisy w bardzo ciekawych miejscach
("Fuck You" na dnie butelki :D). Wszystko to razem - narracja i dialogi, oraz
śmieszne rysunki ukazują nam historię, przy której na pewno nie jest do śmiechu.
"Transmetropolitan - Powrót na ulicę" jest częścią pierwszą serii wydanej w
Polsce, lecz następnych jeszcze (tak! JESZCZE!) nie nabyłem. No cóż, nie kazdy
śpi na pieniądzach... Ale przeczytać naprawdę warto... No co ja będę
reklamować!? Czytać, nie gadać!
Scenariusz: Warren Ellis
Rysunki: Darick Robertson
Wydawca: Mandragora
Cena: 19,90 zł
|