Kod Leonarda da Vinci [Dan Brown]
Dusqmad
dan_daki
ksiazki.wp.pl napisał:
W Luwrze zostaje popełnione morderstwo. Jego ofiarą jest kustosz. Zwłoki
zostają znalezione w pozycji przypominającej sławny rysunek witruwiański, na
którym renesansowy artysta przedstawił idealne proporcje ludzkiego ciała. W
zbrodnię zamieszany jest - według policji - profesor z Harvardu, znawca
symboliki religijnej.
Sprawy komplikują się, gdyż umierający kustosz pozostawił szereg zagadek, które
mają pomóc wskazać winnych tej zbrodni i trzech innych popełnionych tej nocy na
wpływowych mieszkańcach Paryża. Ale mają też doprowadzić do czegoś znacznie
bardziej istotnego.
Cóż - książkę chyba czytał już każdy
przeczytałam w jeden dzień (wciąga) i całkiem mi się spodobała. Fakt, w fabule
jest wiele nieścisłości, Brown fakty przeplata z mitami, więc można się pogubić
(od czego jednak przewodnik - nieautoryzowany, dla ścisłości
). Mi
przebrnęło się przez te niemal 600 stron powieści przyjemnie, choć w warsztacie
Dan Brown ma jeszcze pewne zaległości
_______________________________________________
Fauske
No cóż, ja swoje zdanie na temat Browna i jego twórczości juz gdzieś
wyraziłam i nie będę się powtarzać
.
Przeraża mnie fakt, iż gruby Hamerykanin w kwiecistej koszuli, popijając colą
poczyta sobie "Kod..." i uzna się za wszechwiedzącego specjalistę w zakresie
takich dziwactw jak Opus Dei, P...coś tam de Sion, teorii spiskowych, Leonarda
da V. i tak dalej... Ta książka wpaja głupotę... Niestety, jest zbyt dużym
zjawiskiem, by o niej zapomnieć. Ileż to wydawnictw typu "Rozwiązujemy zagadki
Kodu Leonarda da Vinci" czy "Brown to down i nie ma racji" czy "Prawda o Marii
Magdalenie" czy "Święty Grall jest w mojej piwnicy" ukazało się na rynku dzięki
Danowi... Kto to kupuje? I czy ten ktoś wierzy, że czytając takie badziwie
odkryje tajemne tajemnice tajemniczej historii?
Z innej beczki. Palić Browna na stosie za psucie dobrego imienia* Kościoła?
Kolejna nagonka? Ostatnio było "harry Potter i pokemony - źródło satanizmu", a
teraz autor kodu chce nam zrobić mętlik w głowie i wepchnąć prosto w szeroko
otwarte ramiona szatana**?
I jeszcze co innego. Po Brownie-downie inni też zapragnęli sławy i bogactwa.
Mowa tu o niejakim M.Pearlu, autorze "Klubu Dantego". Nabrałam się i wydałam 32
zł na jego szeroko rekalmowane, komercyjne i wydane w 32 krajach "dzieło"
. I nie
było by takie złe, gdyby
nie było
szeroko reklamowane, komercyjne i wydane w 32 krajach
. Pearl
sprzedał mi ulepszoną wersję Browna... Wciąż daleką od ideału...
*Żart tak, kościoły należy palić

**"...a światem rządzi szatan..."
_______________________________________________
Gabriel
Ja oczywiście mogę się pochwalić tym, że nie dałem się komercji i nie
przeczytałem Kodu
W fabule
się dość łapię, wiem kto z kim i dlaczego i to mi starczy. Nie przeczę jednak,
że kiedyś się za to zabiorę. Książka leży na półce i czeka na mnie.
A tak swoją drogą - wiecie, że już zabrano się za ekranizację? Ciekawe, kto
zagra Sylasa (albo inaczej się to pisze)
_______________________________________________
Fauske
Brawo, Gabriel, tak trzymać
. Nie
czytaj kodu, bo zgłupiejesz... Lub gorzej... Ta książka Ci się spodoba
A co do
ekranizacji, to już chyba wszystko nakręcone i nad filmem trwają już ostatnie
prace... Albo mi się myli? Przyznam, że nie śledzę wydarzeń związanych z filmem,
wiem tylko, że Langdona zagra Tom Hanks... Jeeeju, ale to będzie hicior... Blah...
"W zaprzęgu komercji..." Raz jedyny zgodzę się z Kościołem - palmy tego Browna
na stosach*!
*A kościoły przy okazji
.
_______________________________________________
Gabriel
O Tomie Hanksie słyszałem (tak swoją drogą - nie lubię go) o tym, że ekranizacja
ma się ku końcowi też coś tam mi się obiło. Ale ja nie pójdę na film dopóki
książki nie przeczytam

Przy okazji pochwalę się swoim jednym spostrzeżeniem. "Kod..." oraz "Anioły i
demony" są dla mnie po jednym pieniądzach. W jednym są Iluminaci, w drugim Zakon
S-cośtam. W pierwszym zabili kustosza, w drugim jakiegoś naukowca. W obu jest
dużo mieszania się w sprawy kościoła. Tylko podobno (nie wiem, nie czytałem) w
Aniołach są lepsze morderstwa.
_______________________________________________
Fauske
Łoj tak, Tom Hanks nie jest fajny
. Jego
najlepszą rolą pozostanie chyba Forrest Gump... W żadnym innym filmie już tak
dobrze nie wypadł i prorokuje, że swą obecnością w "Kodzie..." krytyków na
kolana nie powali... Ale wiesz ile on za to kasy dostanie? Wielki jak stos
różowych czaszek z galaretki kopiec dolarów... Oj taaak, bo$ki $zmal nim
zawładnie... Ej, co ja gadam
.
No, a wracając do tematu, to racja - w Aniołach i Demonach zabójstwa były takie
finezyjne niemal... Topienie w fontannie, palenie kościołów (uczepiłam się tego
jak rzep psiego ogona
)... Fajnie
sie to czyta po wizycie w Rzymie...
_______________________________________________
nemezis
ja czytałam na razie 3 ksiązki Browna, jakieś 1,5 roku temu, jeszcze przed
wielkim boomem.... no cóż.... można przeczytać, bo jak wspomniała chyba Dan,
ksiązki czyta się w powalającym tempie... niestety.. treść nie jest
powalająca... oczywiście, trzeba patrzeć na wszystko, co tam napisane, przez
palce i nic nie brać na poważnie...wszyskie trzy są, jak to się mówi, po jednych
pieniądzach i nie wprowadzają niczego wartościowego do kultury, ale czego się
spodziewaliście... w końcu pisał je Amerykanin.
ps. Fauske... też nie lubię Hanksa, ale sprawiedliwość trzeba oddać.. miał
genialną rolę w "Zielonej Mili"
_______________________________________________
beethoven
Okej. Po pierwsze Brown napisał „Kod” zainspirowany, przez pewien inny
bestseller, naukową książkę pt. „Święty Graal, święta krew” (czego z resztą nie
ukrywa). Z niej właśnie zaczerpną historię Jezusa i Marii Magdaleny. Sama teza
jest już bardzo, bardzo stara i była publikowana nie raz, nawet w pewnej gierce
na PC „Gabriel Knight 3”, gdzie za scenariusz posłużyła książka (nie pamiętam
nazwiska autorki), w której, pomijając wątek wampiryzmu mamy dokładnie tę samą
tezę, tylko dokładniej zarysowaną. Tak, więc Brown nie jest oryginalny,
wykorzystał legendę od dawna krążącą wśród wszystkich naukowców zgłębiających
ten temat. Mimo, że znałem tę historię na długo przed tym zanim przeczytałem
„Kod…” nie nudziłem się z tą książką. Na początku tylko nie byłem nią specjalnie
zainteresowany, bo było wokół niej za dużo szumu, poczekałem aż medialna wrzawa
ucichnie i wtedy się za nią zabrałem. Pierwsze kilka rozdziałów było nudnych do
granic możliwości, dlatego też odstawiłem ją na dłużej, na szczęście potem się
mocno rozkręciła. Ale i tak „Anioły i Demony” są dużo lepsze

|
Niziołek
Ja "Kod..." przeczytałam przed medialną wrzawą. Książka możę nie była
Bożyszczem, ale czytało mi się ją z przyjemnością. Chociaż przyznam rację
beethovenowi, że "Anioły..." były lepsze.
Mam jeszcze małe pytanko do Fauske - Czy czytałaś "Kod Leonarda da Vinci"?
_______________________________________________
nemezis
"Anioły..." były zdecydowanie lepsze od "Kodu..". ale wydaje mi sie, że najpierw
powinno się czytać kod, bo wtedy może zaskoczyć zakończenie w "Aniołach"...
odnoszę wrażenie, że dgy najpierw czytałam "Anioły.." to potem od razu
wiedziałam, kto jest podejrzanym w "kodzie...".... natomiast Cyfrowa twierdza
mnie znudziła, i jak już wspominałam, strasznie mnie rozśmieszyła ta scena, ze
spadaniem ze schodów katedry..
_______________________________________________
Niziołek
O tak, nemezis. Ja czytałam właśnie w kolejności: Kod - Anioły i nie wiedziałam
kto jest "tym głównym" w Aniołach.
Oj, oj,
"Cyfrowa Twierdza" zanudziła mnie już na samym początku, więc doczytałam tylko
do trzeciego rozdziału.
_______________________________________________
nemezis
dokładnie.. jednak symbolika i Langdon wygrywaja.. nie będę chyba czytała
Zwodniczego Punktu. a Kod II???? będzie miał farta, jeśli nie okaże się
makulaturą..
_______________________________________________
Fauske
Niziołku: Oczywiście, że czytałam "Kod...", ostatecznie to o nim
rozmawiamy w tym topicu, czyż nie? No zauważ jak ja się tutaj mądruję, a nawet
największy pozer i narcyz powinien być jako tako przygotowany. Więc jestem. I
niestety nie byłam tak oryginalna jak większość tu obecnych i przeczytałam w/w
książkę właśnie gdy trwał najwiękjszy szum medialny. Przeczytałam, gdyż
zachęciły mnie reklamy. Przeczytałam, gdyż nie mogłam się oprzeć ogólnoświatowej
podniecie. Przeczytałam, gdyż wszyscy czytali i ja nie mogłam być gorsza. Amen(t).
A potem sięgnęłam po "Anioły i Demony" i rzeczywiście, jako bezwartościowa
literatura akcji okazały się lepsze. Czemu? Nie wiem, może mam słabość do
żydo-masonerii. Ale tak paskudnie skomercjalizowanej masonerii w kolorowym
papierku z krzywo naklejoną cenówką mówię - nie!
Ma powstać "Kod...II"? No fakt, coś mi się o uszy obiło, ale bezwiednie
zignorowałam tą informację. No i co? Langdon z tą swoją kicią odnaleźliby
truchło Magdalenki, zyskaliby sławę i bogactwo...? Bez sensu... Brown zarobił
chyba na emeryturę? Potrzebna mu jeszcze jakaś kasa? Wątpię, żeby część druga
dorównała w swojej głupocie część pierwszą. Znaczy - będzie nie tylko
komercyjna, ale także nudna.
ps. nie ma to jak lakoniczne posty

_______________________________________________
Niziołek
Kod II przeczytam, oczywiście.
Ja
przeczytam chyba każdą dalszą część książki, która przypadła mi do gustu.
Fauske:Pytałam się czy przeczytałaś Kod, ponieważ nie napisałaś tego w pierwszym
poście, a ja, jako głupiutki Niziołek nie domyśliłam się.

_______________________________________________
Fauske
Niziołku: Racja, w pierwszym poście nie napisałam czy czytałam czy nie i
można to było opacznie zrozumieć. Łeee, ale był by kwas, gdybym nie czytała i
takie rzeczy wypisywała
. "Bo ja
sądzę, że ten Brown to g(ł)upi jest i koniec, chociaż go nie czytałam, ale nie
będę, bo się jego g(ł)upotą pobrudzę, ale i tak jest g(ł)upi, ale się powtarzać
nie będę, chociaż g(ł)upi jest, tak myślę".
No, a czy warto będzie czytać "Kod...II"? Myślę, że nie. W każdym razie ja
kupować go nie zamierzam, ale może uda mi się wysępić.
_______________________________________________
dan_dakibeethoven --> masz rację. Brown nic nowego nie
wymyślił. Ewangelie gnostyczne, apokryfy, Graal, domniemane małżeństwo Chrystusa
- to wszystko już było, było, było... On to tylko upiększył, zlepił w jako-tako
trzymającą się kupy całość, doprawił w fikcję na potrzeby swojej książki i tyle.
Niemniej do książki nic nie mam - ani nie jestem jakąś jej wielką fanką, ani
zagorzalym przeciwnikiem. Swoją drogą, Brown nawet zachęcił mnie do pogrzebania
w źródłach; dzięki temu sama mogę zweryfikować, co jest prawdą, a co literackim
"kłamstwem", co autor dopowiedział, a co nie znajduje potwierdzenia w
dokumentach. Fajna zabawa. I nic poza tym. Książka Browna na pewno nie wpłynęła
na moją sferę duchową (i bez niej jestem do Kościoła nastawiona nieprzychylnie),
więc czymś w rodzaju Biblii na pewno dla mnie nie jest i nie będzie. Amen

_______________________________________________
nemezis
ja myślę, ze dużo osób przeczyta "Kod... II"... ja będę czytać, bo zawsze
interesują mnie zagadnienia z mistyki, symboliki czy gnostyki, itd..
poza tym co mi szkodzi poświęcić kilka wolnych godzin, bo te ksiazki czyta się w
niesamowitym tempie...
_______________________________________________
_______________________________________________
Dołącz do dyskusji -
www.amksiazki.fora.pl
|