|
Książki naszego dzieciństwa
Dusqmad
nemezis
Jakie książki czytaliście, jak byliście dziećmi??? Ja jak
miałam 9-13 lat to miałam obsesję, na punkcie książek, o małych detektywach.
Moja ukochana seria to "Przygody trzech Detektywów" Alfreda Hitchcocka...
lubiłam też serię 'naukową' Strrraszna Historia, Monstrualna Erudycja, Złota
Dziesiątka i Sławy z Krypty...
czytywałam też takie okropne historie, takie horrory dla dzieci- Obóz Drakula,
czy Nauczycielka zjadła moją pracę domową..
a wy?
_______________________________________________
pusshito
czytałam dokładnie wszystko - jako dziecko nie
chodziłam do przedszkola, a później w podstawówce dużo chorowałam. przeczytałam
wtedy większość książek, którymi moi równieśnicy zainteresowali się w ostatnich
klasach podstawówki (kiedy ja byłam na etapie zaczytywania się w filozofach
)
z książek o tematyce, o której piszesz, nemezis, czytywałam namiętnie Arthura
Conan Doyle'a, do dzisiaj zresztą uwielbiam jego książki.
_______________________________________________
nemezis
no tak.. zupełnie o nim zapomniałam, a też lubię jego działalność... ale tylko
opowiadania... ja niestety, jak byłam bardzo mała, to nie miałam czasu czytać
książek..od 1-3 klasy podstawówki codziennie miałam zajęcia dodatkowe (nawet w
weekendy), na które chodziłam z przyjaciółką... miałam plastykę, angielski,
siatkówkę, łyżwiarstwo i zajęcia w Zoo- o zwierzętach, a poza tym, cały dzień
spędzałam z przyjaciółką, wiec dopiero w 4 klasie miałam trochę czasu na
czytanie..
_______________________________________________
Niziołek
Dziecięciem będąc czytałam bardzo mało książek i trudno było mnie do nich
zagonić. Mistrzem w czytaniu był Gabriel - czytał najszybciej z naszej klasy na
poziomie drugiej podstawówki, czytywał wszystko. Ja natomiast byłam leniem
śmierdzącym i czytałam tylko lektury
. W
klasie czwartej sięgnęłam po Monstualną Erudycję. Dopiero później zajęłam się
książkami typu Władca Pierścieni, Harry Potter. Natomiast w szóstej klasie
czytałam wszystko co było w naszej mało zasobnej bibliotece. Wolałam moją
bibliotekę domową. Do dziś mi to zostało. Czasami nie czytam przez miesiąc, ale
za to później potrafię połknąć książke w dzień.
_______________________________________________
dan_daki
Cóż, będąc dzieckiem przeczytałam większość westernów Wernica (takie małe
zboczenie) i zaczytywałam się w przygodach Winnetou ^^' a potem był Pięcioksiąg
Coopera...
_______________________________________________
Vega
w dzieciństwie bardzo nie lubiłam czytać. Tylko lektury, których nie
cierpiałam. Nawet nie pamiętam kiedy zaczęłam czytać z zamiłowania, ale na pewno
juz byłam starsza

_______________________________________________
pusshito
dan_daki napisała:
zaczytywałam się w przygodach Winnetou
ja sobie sama nie czytałam Winnetou, bo zanim
nauczyłam się porządnie czytać, moja ciocia przeczytała nam kilka książek o nim,
czytywała je mi i mojemu bratu do snu, więc to również książki mojego
dzieciństwa

_______________________________________________
Lucyferia
Od zawsze czytałam dużo i różnorodnie, trudno
będzie wybrać kilka tytułów, wymienię co pierwsze przychodzi mi na myśl:
Mark Twain "Przygody Tomka Sawyera"
Natalia Rolleczek "Drewniany różaniec"
L. Carroll - Alicja w krainie czarów
C.S. Lewis "Opowieści z Narnii"
Colette "Klaudyna"
Krystyna Siesicka "Jezioro osobliwości" i "Zapałka na zakręcie"
M. Musierowicz - oczywiście cała seria
S. Grzesiuk, Redliński
Pamietam jeszcze wyczytane na 10 stronę Baśnie braci Grimm i kilka westernów.
Szybko też sięgnęłam po Dumasa... i mogłabym tak przez tydzień wymieniać

_______________________________________________
nemezis
a mnie właśnie ominęła cała ta dziecięca literatura przygodowa.. nie
czytałam Winnetou, nie czytałam Verne'a, nie czytałam Białego Kła, Astrid
Lindgren przeczytałam tylko Dzieci z Bullerbyn i Pippi.... tak samo Z Lucy Maud
Montgomery..- przeczytałam tylko Anię z Zielonego Wzgórza..
_______________________________________________
dan_daki
Lucyferia napisała:
Krystyna Siesicka (...) "Zapałka na zakręcie"
Właśnie... Czytam

Lucyferia napisała:
M. Musierowicz - oczywiście cała seria
Faktycznie, czytałam, może nie całą serię, ale jakieś 5 książek było

_______________________________________________
Lucyferia
Cytat:
Właśnie... Czytam
O proszę

Jakoś dobrze mi się kojarzy ta książka

_______________________________________________
Sloneczko
Ja pamiętam, że będąc jeszcze w przedszkolu,
przeczytałam pierwszą książkę... "Słonia trąbalskiego"... A będąc w 4-5 klasie
czytałam po kilokanaście razy wszystkie książki z seri o Harrym Potterze, a w
piątej klasie sięgnęłam po "Kamienie na szaniec", a będąc w 1 klasie gimnazjum
moja wychowawczyni stwierdzila, że jesteśmy jeszcze niedojrzali do tej książki,
MOŻE będziemy ją omawiać w 3 klasie... Załapałam niezłego doła...
Lucyferia napisała:
M. Musierowicz - oczywiście cała seria
przeczytałam jedną książkę, "Kłamczuchę", i to po prostu
było OKROPNE!!!
_______________________________________________
vega
Sloneczko napisała:
a w piątej klasie sięgnęłam po "Kamienie na szaniec", a będąc w 1
klasie gimnazjum moja wychowawczyni stwierdzila, że jesteśmy jeszcze niedojrzali
do tej książki, MOŻE będziemy ją omawiać w 3 klasie... Załapałam niezłego doła...
jak ja chodziłam do podstawówki to "Kamienie na
szaniev" czytaliśmy w ósmej klasie, czyli odpowiednik dzisiejszej drugiej
gimnazjum, więc nie wiem o co tej nauczycielce chodzi

_______________________________________________
Gabriel
dan_daki napisała:
Cóż, będąc dzieckiem przeczytałam większość westernów Wernica (takie małe
zboczenie) i zaczytywałam się w przygodach Winnetou ^^'
Dokładnie to samo u mnie. Najpierw czytałem jakieś
tam książeczki o zwierzętach. Takie niby naukowe, ale dla dzieci poniżej
dwunastego roku życia. A później westerny
Wernic
co prawda mi do gustu na początku nie przypadł, ale po "Słońcu Arizony" poszło z
górki chyba pięć innychj tytułów.
Później mam lukę aż do piątej klasy, kiedy to rpzeczytałem Władcę Pierścieni. I
poszło z górki- wszędzie, gdzie były elfy, smoki i lycerze w lśniącej zbroi, to
wszystko musiałem przeczytać.
_______________________________________________
Dusqmad
Pamiętam, że na początku czytanie książek było dla
mnie największą karą. W pierwszych latach szkolnych czytanki, wiersze itp.
czytałem po prostu ze łzami w oczach. To było po prostu coś, czego nienawidziłem
z całego serca
. Z własnej,
nieprzymuszonej woli zacząłem czytać dopiero w trzeciej, bądź czwartej klasie.
Zaczęło się od książek z uniwersum Star Wars. Po tym jak filmy znałem już na
pamięć chciałem poznać dalsze przygody ich bohaterów. Taką możliwość dawały mi
tylko książki, więc nic dziwnego, że zagłębiłem się w ich lekturę. Następnie
czytałem "Tomka w Krainie Kangurów", "Przygody Tomka Sawyera" i "Przygody Hucka"…
aż w końcu w moje ręce wpadł "Władca Pierścieni"

_______________________________________________
cara
Tomkowa seria Szklarskiego i Pan Samochodzik
Nienackiego to dwa nawzajem ściagjące sie dla mnie zestawy. Jeden zaraża pasą do
geografii, drugi do historii
Szybko
trafiłam na Juliusza Verne'a i dobrze go wspominam. Lekkie natomiast to jakieś
horrory dla dzieci, seria Hitchcocka- więcej teraz nie pamiętam...
|
Gabriel
Tomka też przeczytałem- całego - i strasznie mi się podobał. Za to Pana
Samochodzika nie umiałem przemęczyć - skończyło się zaledwie na "Pan Samochodzik
i Templariusze". Z Verne też nie miałem za wiele do czynienia - w szóstej klasie
przeczytałem "20 000 mil podmorskiej żeglugi" i jakoś mnie to nie rajcowało.
_______________________________________________
Fauske
Jak sobie przypomnę com czytała dziecięciem będąc dziesięcioletnim...
Zgroza! Zgroza! Uch, uwielbiałam "Anię z Zielonego Wzgórza". Nawet się to
monstrum rude tak samo jak ja wabiło... Dziś ta książka wydaje mi się
potworna... Ale wtedy chłonęłam każde słowo z lubością.
Kolejne spaczenie? "Przygody Tomka Sawyera". Rany, jak to mnie mogło podniecać?
A jednak. MOrderstwo na cementarzu, malowanie płotu, labirynt w jaskini... Taka
głupota, ale mi się podobało. I już mi się nie podoba.
"Monstrualna Erudycja"? Czytałam kilka pożyczonych pozycji
.
Niezłe, chociaż zagraniczne. Ale wtedy byłam na etapie Kaczora Donalda i
Komiksów Gigantów, to "Monstrualna..." idealnie pasowała do tego zestawu.
A tak poza tym to wciąż jestem dzieckiem
.
Pogadamy za parę lat...
_______________________________________________
Gabriel
Fauske napisała:
"Monstrualna Erudycja"? Czytałam kilka
pożyczonych pozycji
.
Niezłe, chociaż zagraniczne. Ale wtedy byłam na etapie Kaczora Donalda i
Komiksów Gigantów, to "Monstrualna..." idealnie pasowała do tego zestawu.
Ja Monstrualną Erudycję i te pozsotałe serie
do tej pory czytam
Fajne
książki, takie nie zmuszające za bardzo do myślenia, a pożyteczne.
_______________________________________________
Fauske
Nie zmuszają do myślenia? Czy ja wiem? Mnie te historyjki o rycerzach
ogrągłego stołu czy talemnicach starożytnego Egiptu do refleksji trochę zmusiły.
Pamiętam na przykład taki komiks, o księżniczce egipskiej, co nie mogła trafić
do krainy umarłych, bo jej dłoń odcięto
. No,
ale jakby mi kto pozyczył "Monstrualną..." to bym i teraz przeczytała
. Ładna
okładka, dużo obrazków... Czego chcieć więcej?
_______________________________________________
Gabriel
To mozę ja za durny po prostu na to jestem i nie myślę. Ale jakoś tak letko mi
szło i dużo zapamiętałe (a biologię jak się łatwo zdawało po "Ewolucja czy
egzekucja" )
_______________________________________________
nemezis
przepraszam bardzo, ale nawet JA z tego
korzystam do tej pory.. ksiazki są świetne z zakresie ciekawostek, więc zawsze
je czytałam.
_______________________________________________
Fauske
Okej, to zabrzmiało tak, jakbym do "MOnstrualnej Erudycji" coś miała... Ale
nie mam! Tylko że dosyć dawno temu to czytałam i niestety tylko kilka pozycji...
Pożyczonych zresztą... Jak mi ktoś podaruje kilka sztuk to nie pogardzę, wręcz
przeciwnie
. Tak,
tak, ME jest fajne.
_______________________________________________
nemezis
jak chcesz, to ja mogę POŻYCZYĆ
, bo się
z nimi nigdy nie rozstanę
_______________________________________________
Fauske
Okej, zmiana, uwielbiam zmieniać własne posty,
co by głupotę sprytnie zaretuszować
. Opacznie
Cię zrozumiałam nemezis. Zresztą czas już zakończyć tą dyskusję po pożyczaniu,
sprzedawaniu i darowaniu, bo czuję, że zaraz dostanę ostrzeżenie.
_______________________________________________
nemezis
broń boże.... chodziło o to, że nie
SPRZEDAĆ, a POŻYCZYĆ, żeby wszystko było jasne...
_______________________________________________
Jurij
no ja tam zawsze wolałem Strraszną Historię -
zacząłem zbierać te ksiązki, kiedy tylko sie pojawily. Pamiętam, że jako
pierwsza w moje ręce wpadła ta o Grekach. Jako, że cały czas ukazują się nowe
pozycje to te ksiązki zbieram do dziś. Ostatnio zakupilem w Empiku "Zagmatwane
zabory" - jak na razie ostatnie, chociaz ma wyjsc ich jeszcze kilka. No i
przeczytałem ją jeszcze w drodze do domu
to fajna
seria, już z niej chyba wyrosłem (ale trzeba przyznać, ze ciekawostki są
świetne), za to wszystkie tak ładnie prezentują się na półce, że będę zbierał
dalej
w dzieciństwie podobnie jak cara: Szklarski, Nienacki - seria Pana Samochodzika
długo była moją ulubioną, no i jeszcze Niziurski - Marek Piegus, Cymeon itd.
ach... fajne to były czasy
ja też czytałem Winnetou i pamiętam też, taką grubą powieść o średniowiecznej
Anglii "Ivanhoe" - ale dzis na smierc zapomnialem autora
natomiast nie zgodzę się z Gabrielem. "20 000 mil podmorskiej żeglugi" to
wspaniała powieść i była moją pierwszą poważną książką, po różnego rodzajach
bajkach, jaką przeczytałem
a czy wy
pamiętacie takie swoje "pierwsze ksiązki"?
przygoda z kapitanem Nemo rozpaliła mnie na tyle
, że na
starym atlasie zaznaczałem sobie trasę Nautilusa (swoją drogą do dziś nie mam
problemów z geografią). Od razu później przyszła kolej na "Tajemniczą Wyspę",
"Dzieci Kapitana Granta" itd. Powieści Juliusza Verne'a do dziś wspominam bardzo
ciepło.
_______________________________________________
cara
Jurij, my jednak trochę wspólnego ze sobą
mamy
Trzeba oblać Verne'a, bo jak do tej pory tylko my się nim zachwycamy
Pamiętam jak mnie jeszcze w podstawówce, gdzieś ok. 4-5 klasy rozpaliła
Tajemicza wyspa- potem już poszło gładziutko
Ah,
lubiłam jeszcze panią Ożogowską- lekkie, fajne książeczki miała...
_______________________________________________
dan_daki
cara napisała:
Jurij, my jednak trochę wspólnego ze sobą mamy
Trzeba
oblać Verne'a, bo jak do tej pory tylko my się nim zachwycamy

Ej, ja też zaczytywałam się w Verne i mam
nawet "20 000 mil podmorskiej żeglugi" na półce
w końcu -
nazywa się go prekursorem fantastyki naukowej, więc jako maniak s-f składam mu
pokłon 
_______________________________________________
Fauske
No tak, ja tam Verne'a nie trawię... Mimo, iż nic jego autorstwa nie
czytałam... Ale co namniej pięć razy zabierałam się do "Podróży do wnętrza
Ziemi" (?). I ani razu nie dobrnęłam dalej niz do 50 strony. Czy to naprawdę
takie nudne jest, czy też wybrałam złą książkę, by Verne'a polubić? A mam w domu
kilka jego dzieł, to może się za jakieś zabiorę...
Cytat:
Ah, lubiłam jeszcze panią Ożogowską- lekkie, fajne książeczki
miała...
He, he, Ożogoska należy do grupy znienawidzonych
przeze mnie pisarek, na spółkę z tymi wszystkimi Siesieckimi i innymi
Musierowiczkami... Nie potrafię podać przykładów jej głupich książek, bo nie mam
pamięci aż tak dobrej i doprawdy nie wiem, którą z nich miałam nieprzyjemność
czytać. Tak czy owak tego typu literatura nic czytelnikowi nie daje, ino
uwstecznia. Już więcej się można nauczyć z południowo-amerykańskiego serialu (np.
hiszpańskich zwrotów, w stylu "ke se pas?"
Ale na
tym się podobno nemezis zna...).
_______________________________________________
Jurij
cara napisała:
Jurij, my jednak trochę wspólnego ze sobą mamy

mamy, mamy co mnie bardzo cieszy

cara napisała:
Ah, lubiłam jeszcze panią Ożogowską- lekkie, fajne książeczki miała...
Czy to ta od "Hecy na (ileś tam) fajerek"? to była
fajna książka

_______________________________________________
cara
Niom, właśnie ta od "Hecy na 14 fajerek" i "Ucha od śledzia"

_______________________________________________
_______________________________________________
Dołącz do dyskusji -
www.amksiazki.fora.pl
|
|