|
Zapach palonej opony, dym, ryk silników, adrenalina... może innym razem. Dzisiaj, po raz drugi witam Was w kolejnej odsłonie "TOP 5". Tematem przewodnim mojego jakże nudnego wywodu są gry stricte samochodowe, gdzie "siadamy" za sterami niby-autek i się ścigamy po przeróżnych planszach. Jest to jeden z niewielu gatunków gier powodujących gromkie "ochy" i "achy", każdy gracz niczym w Matrixie po kilku minutach potrafi prowadzić monstrualne fury, szybkie jak Sonic, bolidy. To jest podstawowa funkcja każdego racerów. Z biegiem lat, tytuły wzbogacane są o nowe możliwości takie jak, penetracja silnika, wiejski tunning (2 paski na maluchu= Viper) a także bawienie się każdym elementem samochodu.
Zapytacie teraz, czym jest dobra ścigałka? Odpowiedź jest prosta, musi to być mega miodna gra, gdzie przyjemność płynąca z obcowania z tytułem jest porównywalna do jedzenia pierogów kapustą i grzybami (mniam;)). Oczywiście zasady "lubialności" danego tytułu są ściśle związane z dwoma pierwiastkami, apolińskim- forma oraz dionizyjskim- treść. Czy ktoś lubi grzebać w silniku, regulować nacisk hamulców na tylną oś, a może wolicie zrobić ze swojego "maluszka" nowiutkiego Nissana Skyline? Odpowiedź siedzi wewnątrz waszej podświadomości, celar your mind... here i come!
Postaram się pokazać, jaka gra według mnie zasługuje na miano króla gier samochodowych.
Miejsce V:
"Forza Motorsport" X-box
Odpowiedź Microsoftu na "Grand Tourismo", zresztą bardzo udana. Ścigałka godna polecenia każdemu mechanikowi oraz graczowi z żyłką Picassa (tunning wizualny kopie rzopy!). Tytuł solidnie dopracowany, system zniszczeń, fizyka i przepiękna grafika to ogromne plusy dla tego tytułu. Niestety, albo stety, na rynku jest kilka o wiele lepszych gier o tej samej tematyce.
Speed: "Spokojnie, wskazówka dochodzi do 240km/h, moich towarzyszy wgniata w fotel, zaczynam wyprzedzać"
Miejsce IV:
"Grand Tourismo 3" PS2
Mekka każdego fana czterech kółek, ferrari wśród racerów, prekursor poważnego "tuningu". Genialny tryb kariery, świetny interfejs, cudowna grafika. Są to cechy tytułu na miejsce pierwsze. Coś jednak zabrakło "GT3" osiągnąć szczyt, czy ot jest brak zniszczeń, przestarzałe rozwiązania, odgrzewany kotlet w nowej oprawie? Z pewnością, TAK. Kilka minusików napsociło sytuację wielkiego "GT", spadek na czwartą lokatę.
Speed: "Nerwowo spoglądam na blat, widze 260km/h, dodaję gazu i wyprzedzam magleva, co, to się wlecze przede mną.
Miejsce III:
"Burnout 2" all current gen platforms
Z tym tytułem konkurować może tyko VipeOut, mowa o zabójczej prędkości. Pierwsza gra, która powodowała na mojej twarzy szaleńczy uśmieszek. Każdy wyścig, każda kraksa to istny graficznie fizyczny majstersztyk! Podczas każdej sesji z "Bernałtem" ciarki po plecach przechodziły jak wojska trzeciej rzeszy.
|
Silent Hill 2 OST
Dzięki chłopakom z Criterion polubiłem gry traktujące o nielegalnych wyścigach. Wiele innowacji zapewnia temu staremu już tytułowi zaszczytne, trzecie miejsce. Pecieciarze i lamusy (hi redakcja;)), NFS: U wymięka przy Burnoucie! Allach jest wielki!
Speed: "Pędzę przez zatłoczoną ulicę, wszystko się rozmazuje, wyprzedzam i... Obudziłem się w szpitalu"
Miejsce II:
"Burnout 3: Takedown"
Znacie pojęcie odgrzewanego kotleta? Czyżby tak smutny koniec spotkał B3? Oczywiście, że NIE! Ta giera jest najlepszym, odgrzewanym kotletem, w jakiego kiedykolwiek grałem! Żaden aspekt nie pozwala myśleć graczowi, że jego poprzednikiem był "B2". Masa usprawnień i innowacji pokazuje, ile serca w dany tytuł wkłada Criterion. Dzięki EA gamet, deweloperzy dostali sporo kasy. Taki zastrzyk gotówki umożliwił nagranie własnego soundtracku, który moim zdaniem jest trochę za bardzo "American Pie", wiecie, o co chodzi?
Tryb on-line jest bardzo rozbudowany, tak uważają gracze z całego świata, to musi coś znaczyć. Podsumuję to krótko: (tak jak kiedyś napisał mój kolega) "Ta gra to POTENGA!!!"
Speed: "Silnik jeszcze gorący, niepotrzebnie pędziłem 320 tym bolidem przez miasto w godzinach szczytu..."
A teraz werble, Panie i Panowie, przed wami nowy, piękny, cudowny...
"Burnout: Revenge"
Zdziwieni? Trzy pierwsze miejsca oblegane przez literkę "B", trzy monstrualnie genialne tytuły.
Tym razem mamy do czynienia z diamentem bez skazy (Diablo II). Tytuł został przemodelowany od A do Zet. Tekstury są wyraźniejsze, muzyka mocniejsza a i klimat jakiś taki hardkorowy się zrobił. EA postawiło w tym roku na kraksy, wpompowali morze zielonych papierków na konta twórców, tylko po to, aby gracze z całego świata mogli powiedzieć: "Good piece of shit!".
W każdym, najdrobniejszym calu, gra przebija swoje poprzedniczki. Grając, czujesz wiatr smagający twoją twarz, włosy falują pod wpływem ogromnej prędkości a usta wydają z siebie dźwięk podobny do tego, który możemy usłyszeć dzwoniąc na 0-700. Nawet nie śmiałem sądzić, że mój poczciwy X-box wykrzesać z siebie tyle powera, aby Burnout: Revenge mógł śmigać w 60 klateczkach na sekundę, bez ściemy! Jeżeli masz PC, grasz w NFS:U, to dobrze dla Ciebie, żyj w nieświadomości, że gdzieś tam istnieje gra, potrafiąca przykuć człowieka do kineskopu na długie godziny.
Speed: " ooo jaaa pier.... "
I to by było na tyle moi milusińscy, za miesiąc wracam z kolejną dawką kilku KB, które zadowolą moje szefostwo. ;)
Hasło numeru: "Burnout, nie dla idiotów".
|