Przy okazji filmu "Zakładnik", który okazał się nawet dobrym dziełem, przypomniałem sobie, że oglądałem kiedyś niezły film. Ba, nawet genialny. Nie dla wszystkich, ale dla mnie-i owszem. Co najważniejsze jednak ten film wyemitował 2 program TVP. W wieczorze filmowym "Kocham Kino", który co wtorek sponsoruje Grażyna Torbicka, miałem nadzieję na obejrzenia czegoś innego. Czegoś niecodziennego, jedynego w swoim rodzaju. I moje marzenie spełniło się w stu procentach. Podczas tego filmu po prostu odpłynąłem. Czas stracił swoje ogromne znaczenie w moim życiu i zacząłem po prostu chłonąć to dzieło wszystkimi zmysłami. "Diabelna taksówka" opowiada o jednym dniu z życia chicagowskiego kierowcy taksówki. Może uznasz drogi Czytelniku, że to niedużo? To bardzo dużo. Wystarczająco, żeby zaczarować oglądającego na kilka chwil. Nasz driver ma trudny orzech do zgryzienia. Myślę, że nawet profesor psychologii nie poradziłby sobie lepiej niż nasz bohater. To właśnie wokół niego toczy się cała akcja filmu. I to właśnie on jest jego najjaśniejszym punktem. Jeśli miałbym ocenić jego grę to przyznałbym maksymalną ocenę. Jest tylko on i jego taksówka. Wchodzi pierwszy klient. Osoba z problemami. Drugi. Osoba sukcesu. Para kochanków. Zgwałcona kobieta. To był naprawdę smutny moment, kiedy do taksówki weszła zgwałcona kobieta. I naprawdę reakcja kierowcy na słowa "zgwałcili mnie" była cholernie ludzka. Jego rozterki były tak widoczne, że widz stawiał się w jego sytuacji. Co odpowiedzieć kobiecie, która wchodzi do taksówki i mówi, że przed chwilą była zgwałcona. Że mi przykro? Cholera.. Chociaż "Diabelna taksówka" należy do kategorii filmów o niczym. Ukazuje różne tematy. Ukazuje różnych ludzi. Bo tak naprawdę duża ilość klientów tej taksówki to duża ilość tematów, problemów, ale i radości. Kierowca jest tylko zwykłym człowiekiem, któremu nieznośny los pisze codziennie nowe scenariusze. Człowiekiem, który chociaż w zawodzie pracuje niedługo nauczył się czytać ludzi. Rozumieć ich problemy, dzielić z nimi chwile szczęścia. Nauczył się rozmawiać i słuchać. I takie jest główne przesłanie tego filmu - nauczyć się czytać ludzi. Dzieło to pokazuje także jak wiele problemów może uchodzić naszej uwadze. Jadąc taksówką nie myślimy w sumie o tym, że przed nami tym samym wozem jechała rodzina polskich emigrantów, bezrobotny czy jakiś bizmesmen. Każdy z nich ze swoją porcją zwierzeń. Każdy z opowieścią, wielu z tragedią, kilku z uśmiechem. Wszyscy jednak mają cechę wspólną. Są doskonałym dopełnieniem filmu. Osobno byli by nikim. Razem, jako temat na film, tworzą niecodzienny obraz rzeczywistości (może trochę przesadzonej :) chicagowskiego taksówkarza. Nie wiem skąd mielibyście zdobyć ten film, ale uważam, że jeśli tylko usłyszycie o nim w jakiejś telewizji lub przeczytacie w programie telewizyjnym nie możecie go przegapić. Polecam także przetrzęsienie zasobów sieci w jego poszukiwaniu, choć z tym może być trudniej. :)
»Ocena: 9/10
»Autor: miekki
tytuł oryginalny: Chicago Cab