Otóż nie należało by zdradzać fabuły Zgromadzenia, gdyż nie jest to rola recenzenta, chociaż z drugiej strony czy nie lepiej chronić społeczeństwo przed finansowaniem takich produkcji (bo przecież, to my kupujemy bilety do kina, my pożyczamy DVD i to dla nas dodają filmy do 'Filipinki'). Bo zwróć uwagę... Gdybym nie podał fabuły, zaciekawieni ludzie poleciliby do kina (nie jest już wyświetlany - na całe szczęście) i jeszcze wydaliby kasę na bilet, a tak opowiem i wszystko jasne.
Otóż grupka ludzi patrzy sobie z zaciekawieniem na ukrzyżowanie Jezusa i zostaje za to ukarana przez boga... A za co dokładnie? Za obojętność wobec Zbawiciela. Od tej pory ta grupka ludzi musi po wsze czasy oglądać wszystkie katastrofy rozgrywające się na Ziemi (od wybuchu bomby atomowej, poprzez katastrofy kolejowe, aż po wynalezienie meksykańskiego żarcia [wiecie, burrito i te sprawy]). Wreszcie zaczyna się film... Ktoś potrąca młodą dziewczynę, która traci pamięć. Zaczynają prześladować ją dziwni ludzie...
Fabuła to jedyny plus 'Zgromadzenia'. Niesamowicie rokowała na przyszłość, ale oczywiście musiała wpaść w łapy jakiegoś totalnego amatora, który o robieniu filmów ma tyle pojęcia co ja o jodłowaniu pachą.
Aktorzy są tak beznadziejni, że nawet ci "fachowcy" z Martwicy mózgu ich na śniadanie pożerają (dosłownie). Zero emocji. Jakby masochista czytał o przekłuwaniu ucha... Na dodatek główna bohaterka przypomina mi skrzyżowanie kaczora Donalda z pułkownikiem Kurtz'em z 'Czasu Apokalipsy'.
Klimatu nie ma. Napięcie sięga co najwyżej sufitu, a to i tak tylko wtedy gdy sufit jest podłogą.
Na dodatek scenariusz w ogóle się kupy nie trzyma. Nielogiczność za nielogicznością (np. po co całe to Zgromadzenie zabija, skoro ma tylko obserwować... no tak, zabija obserwacją...). Oczywiście wątek romantyczny i niby to wielkie zaskoczenie na końcu...
Ogląda się to jak po raz setny ten sam odcinek 'Mody na sukces'. Człowiek nie wie co ma ze sobą zrobić, oglądać dalej, wyłączyć czy... zjeść frytki? Nuda totalna, zero zainteresowania widza.
Zgromadzenie jest filmem niewartym zobaczenia. Zaliczam go do kategorii filmów katastroficznych (dla niekumatych: bardzo złych), dawanych do oglądania jedynie masochistom, a to i tak z receptą od lekarza. Może gdyby ktoś inny zajął się reżyserią i kto inny napisałby scenariusz do tej w gruncie rzeczy niezłej historii to było by coś bardzo ciekawego, a tak obejrzałem żenujący, półtoragodzinny film (a życie coraz krótsze).
Ocena ogólna: 2-/10
Napisał:
Winix
