| ||||||||
|
Niewygodne reklamy Coś niedobrego dzieje się w polskiej telewizji, bowiem chyba zaczynamy mieć wtórną cenzurę. Tuszujemy wszystko, co jest dla jakiejś wpływowej grupy niewygodne. Czy naprawdę o to nam chodziło? Chyba nie.Mowa tu naturalnie o dwóch reklamach, które pojawiły się w krótkim czasie na antenie i już słychać głosy sprzeciwu. Żeby było zabawniej, tak się składa, że te reklamy przedstawiają sieci komórkowe. A żeby jeszcze bardziej Was zaintrygować powiem, że chodzi tu o jednego dostawcę, którym jest Era, choć pod dwiema różnymi maskami: Era Tak Tak, oraz Heyah. Jako pierwszą weźmy może reklamę Ery Tak Tak, czyli wersji tej sieci na kartę. Po jakże beznadziejnych reklamach z młodzieżą ścigającą się koszykami w supermarketach, ktoś wpadł na pomysł, aby wyłożyć pieniądze i zatrudnić tandem z Radia 94, a właściwie to już Antyradia. Główni prowadzący Antylistę Michał Figurski (dawniej RMF FM) oraz Kuba Wojewódzki (własny talk-show w Polsacie) grają w serii filmików. Raz jeżdżą na koniach, innym razem za ich plecami buja się Trzan, który przypomina Kusznierewicza, a jeszcze innym pomysłem była reklama w dyskotece. Jak to wygląda? Otóż chudy gostek, którym jest Wojewódzki, przychodzi do dyskoteki i zaczepia panienki stojące przy barze. Jedna z dziewczyn ma dość zaczepek o podtekście seksualnym i woła wielkiego, przeogromnego faceta, który robi "porządek" z Wojewódzkim. Do załamanego i zmasakrowanego Kuby podchodzi mężczyzna, który wygląda po prostu jak pedałek i oferuje swoje... "usługi". Nie mogło być inaczej. Kampania Przeciw Homofobii zareagowała. Wysłała list do pełnomocnika rządu d/s Równego Statusu Mężczyzn i Kobiet z taką treścią: "W reklamie promującej tanie połączenia w usłudze >>Tanie Numerki<< pojawia się postać mężczyzny, który w powszechnym odbiorze z pewnością jest kojarzony jako osoba homoseksualna (...) przedstawiony jest w bardzo tendencyjny sposób - zniewieściały, zmanierowany, delikatny i cudaczny. (...) Prezentowanie negatywnego (w tym przypadku ośmieszającego) wizerunku osób homoseksualnych z pewnością ma spore przełożenie na świadomość Polaków na temat homoseksualności". Na nasze nieszczęście tym pełnomocnikiem jest znana nam już pani Magdalena Środa, która prawdopodobnie poinformuje o tym KRRiT i reklama podzieli los reklamy Heyah. Nie od dziś wiadomo, że reklamodawcy tworzą swoje produkty na podstawie stereotypów. Oni nie są od tego, aby je łamać. Jeżeli konsumentowi coś kojarzy się silnie z danym stereotypem, to jest większa szansa, że zainwestuje swoje pieniądze w towar z reklamy. Jeżeli tak "czepiamy" się reklam z homoseksualistami, to dlaczego nikt się nie bulwersuje, że większość środków do prania, płynów do zmywania jest skierowana do kobiet. Przecież to też stereotyp. Przydałoby się zatem trochę konsekwencji. Albo walczymy ze wszystkim, albo z niczym. Kolejną reklamą, która padła ofiarą cenzury jest Heyah ze swoim "Nie opowiadamy bajek". Reklama oczywiście dotyczy Czerwonego Kapturka, który wesoło podróżuje przez las i zmierza do domku babci. Niestety, wpada we wnyki i jego nóżka zostaje poważnie zraniona. Lektor w tym samym czasie mówi: "No dobra, nie umiemy opowiadać bajek", co ma być aluzją do tego, że ich plan taryfowy jest czysty jak łza. Pomysł według mnie genialny, wykonanie jeszcze lepsze. Głosu Kapturkowi podłożył Wodecki (w wersji śpiewanej naturalnie). Nie spodobało się to KRRiT. Reklama została ocenzurowana. Zaczyna się tak samo, ale w krytycznym momencie pojawia się czarna plansza i przesuwający się tekst, który określa normalne reakcje człowieka pod włożeniu nogi we wnyki, czyli "K***a ja p*****ę!!!". Na koniec Kapturek skarży się, że już nie pozwalają mu występować. To sprawia, że nareszcie ktoś prowadzi otwarty dialog z tą instytucją i to w pełni pochwalam. Czy pożarcie przez wilka Czerownego Kapturka jest bardziej humanitarne niż wpadnięcie we wnyki? Czy opis rozcięcia brzucha owemu ssakowi też jest takie w porządku? Reklama Heyah jest bardziej przydatna. W lesie łatwiej nadziać się na tego typu nieprzyjemności, niż na wilka, który w dodatku byłby skory do ataku. Weszły co najmniej zastanawiające ograniczenia wiekowe w TV, czyli znaczki na telewizorach. Instytucje państwowe eliminują z rynku to, co jest jeszcze możliwe do obejrzenia. Radzę zatem trochę się zdystansować od telewizji i w niej zawartych treści, bo niedługo wszystkie reklamy będziemy mieli poprawne politycznie. | |||||||
|
| ||||||||