Prawie każdy autor, który kiedykolwiek napisał do AM zazwyczaj usprawiedliwia się, dlaczego w ogóle czyni to, co czyni, czyli-pisze do AM. Dlaczegóż ja miałbym się wyłamywać z tej reguły?  Zwłaszcza, że napisanie takiego tekstu pozwala przybliżyć własną postać innym, wystawić na osąd nasze powody, lub przedstawić naszą krótką historię, co stanowi gratkę dla zaciekawionych naszymi tekstami, jeśli chcieliby w ten sposób bliżej nas poznać.

Nie wiem jak inni, ale ten tekst jest pierwszym, jaki piszę z zamiarem wysłania, choć kilka moich felietonów od x czasu ma własne miejsce na moim twardym dysku. Nigdy nie uważałem, że ktokolwiek byłby zainteresowany tym, co wypisuję. Bo, po co? Kogo obchodzą wynurzenia/ narzekania jakiegoś chłopaka z Włocławka? Toć to zadupie jest, więc i ludzie pewnie tacy sami!

W końcu jednak, po pewnym czasie nabywania CD-ACTION postanowiłem dobrać Siudo kącików zamieszczanych na CD. Zachęciła mnie do tego obecność na CD czegoś, co zwane było Tawerną RPG. Jako, że uwielbiam RPG nie mogłem przejść obojętnie, toteż po rozpakowaniu i zapoznaniu się z wartością merytoryczną kącika byłem pełen radości i z entuzjazmem zabrałem się za resztę kącików, mając nadzieję, że nie będą odstawać poziomem od tego, choć naturalnie będą dotyczyć czegoś innego :) .

Tak, więc trafiłem do AM. Do tej pory historia układa się standardowo, prawda? Zapewniam, dalej też tak będzie :) Jedynym, co może zdziwić jest fakt, że pomimo czytania Akcji Kompaktowej :) od dobrych czterech lat ani razu nie skusiła mnie perspektywa napisania jakiegoś listu, lub tekstu do AM. Nie uważałem, aby mój styl pisarski mógł komukolwiek się spodobać. Owszem, prace pisemne z języka polskiego zawsze miałem oceniane na bardzo dobry, ale biorąc pod uwagę poziom polskiego szkolnictwa, o czym to nie świadczy ;) Minęły jednak cztery lata, obecnie jestem w osiemnastym roku mojego egzystowania na tym brudnym świecie i postanowiłem wysłać parę tekstów, gdyż nic nie stracę- mogę tylko zyskać.

A dlaczego w ogóle piszę? Dla „sławy”? Bo uważam się za intelektualistę? Bo takie pisarstwo szufladowo- hadekowe uważam za coś lepszego od picia piwa z żulami pod sklepem? Bo komputer to dla mnie jedyna forma rozrywki i wypisuję w nim wszystkie swoje żale?

Nie. Piszę, bo lubię. I uważam to za najlepsze podsumowanie. Piszę, bo uważam, że mam coś do przekazania i czas pokaże, czy to „coś” jest cokolwiek warte. Piszę, bo CHCĘ.

Ot, taka typowa historyjka, nie? Dla mnie jednak jest symbolem. Pisząc te słowa nie wiem, czy moje słowa kiedykolwiek ukażą się szerszej publiczności, przejdą przez kontrolę jakościową i zostaną zamieszczone, ale mimo to są dla mnie ważne. Gdyż stanowią dla mnie symbol odzyskania wiary w siebie. Wierzcie lub nie, ale przez długi czas byłem typowym wstydliwym nastolatkiem. Brzydki nie jestem, głupi tez nie, ale Bozia poskąpiła mi nieco odwagi cywilnej, zmuszając mnie do przełamania się samodzielnie. Może to i dobrze. Faktem jest, że tę nieśmiałość udało mi się zwalczyć nie poprzez Internet, jak czyni coraz większy procent młodych ludzi, ale poprzez pójście na całość, w myśl zasady „niech się dzieje, co chce”. Udało się i teraz jestem pewnym siebie i pełnym życia osobnikiem płci męskiej z niewyparzoną gębą, własnymi poglądami i ogólnymi objawami nadmiaru śmiałości ;)

I co, czekacie pewnie na jakiś morał, wniosek, cokolwiek, co stanowiłoby usprawiedliwienie dla napisania tekstu powyżej? Nie doczekacie się. Tekst ten zapewne w ogóle nie zostanie opublikowany, a nawet, jeśli ma stanowić jedynie mój wstęp, wyjaśnienie motywów, symboliczny tekst, którym zawsze się posłużę, jeśli będę usiłował sobie przypomnieć, od kiedy współpracuję z AM.

A może będzie inaczej? A może spełni się CZARNY SCENARIUSZ? Może żaden z moich tekstów nie przejdzie? Po co narażać się na zawód, na smutek i na to nieprzyjemne uczucie, które dusi wręcz człowieka, kiedy okazuje się, że jest się w czymś od kogoś gorszym? To może lepiej nie wyślę ani tego tekstu, ani żadnego innego? Oszczędzę sobie wstydu, zawodu, smutku i wszystkich tych uczuć towarzyszącym takiemu stanowi ducha? Tak…tak będzie najlepiej.

Jednak z drugiej strony…co mi szkodzi? A jeśli mi się uda? Czy chęć bycia wyróżnionym poprzez zamieszczenie mojego tekstu nie jest większa od strachu przed zawodem? Czy warto?

 

Warto. Naprawdę warto. Pomyślcie nad tym wy wszyscy, którzy zastanawiacie się nad tym, czy warto wysłać jakikolwiek własny tekst do AM.

A kiedy już się przełamiecie, obojętnie czy wasz tekst zostanie zamieszczony, czy nie powróćcie do tego tekstu. Może okaże się, że jednak niósł on ze sobą jakieś przesłanie.

 

                                                                                                                        Jacen

                                                                                                                        ballinboy@o2.pl

 

PS: Kurczę, wszyscy to piszą więc i ja musze się podporządkować tradycji: słuchałem albumu X-Zibita: Restless.