Hey ho Michale!

 

            Witam cię. Co prawda tekst twój skierowany został bezpośrednio do, Donalda, ale, jako, że on nie wciął się w twój tekst ja uznałem, że warto to zrobić- może i jest to bezcelowe, gdyż zgodnie z tym, co napisałeś nic nie potrafi zmienić twoich poglądów, ale cóż- zawsze warto spróbować.

            Już na wstępie pragnę zaznaczyć, że mimo komunii, bierzmowania i całej tej katolickiej szopki nie jestem osobą wierzącą. Dawno doszedłem do wniosku, że Boga nie ma i takie jest moje zdanie. Odejście Papieża potraktowałem jednak poważnie, gdyż tak powinno się potraktować śmierć człowieka, który robił tyle dla świata.

 

            Karol Wojtyła, nasz rodak, najwybitniejszy polak dwudziestego wieku,- tak właśnie go określano i wszystko to zgodne jest z prawdą. Człowiek ten całkowicie posłużył się służbie temu, w co wierzy, co jest dla mnie czynem godnym największego szacunku. Człowiek ten potrafił komunikować się w kilku językach, był niezwykle inteligentny i charyzmatyczny, miał poczucie humoru i był otwarty na ludzi. Donald już ci napisał, czym to się przejawiało.

 

Są niewierzący i niewierzący. Są osoby, które po dojściu do wniosku „Boga nie ma” opluwają wszystkich i wszystko, co związane jest z jakąkolwiek wiarą. Są jednak ludzie, którzy mają tyle dobrego smaku, aby tego nie robić. Aby uszanować wiarę innych, tak jak szanuje się cudze zdanie, cudze poglądy. Z tego prostego powodu, jako człowiek uważający się za kulturalnego powinieneś uchylić czoła przed Papieżem. Napisałeś, że to zrobiłeś. Wiesz, co? Nie wierzę ci. Czytając twoje złośliwe wypowiedzi naprawdę trudno mi uwierzyć, aby stać było cię chociażby na taki gest, jaki opisałeś w swoim komentarzu do wypowiedzi Donalda.  Tak jak nie dyskryminuje się ludzi za poglądy, tak nie można tego czynić ze względu na wiarę.

 

Jestem niewierzący. Nie będę wyjaśniał, dlaczego, bo wszelakie powody nie raz były już wymieniane w AM. Potrafię jednak uszanować innych. I kiedy odszedł Papież polak poczułem żal. Z wielu powodów. Bo był polakiem, naszym rodakiem, był „nasz”. Bo był wspaniałym człowiekiem, któremu nigdy nie dorównam pod względem popularności. Bo był człowiekiem inteligentnym i przez samo to zasługiwał na szacunek. Bo był papieżem. Był wielkim człowiekiem, którego kochały/lubiły/szanowały miliony i ja również go szanowałem (nadal szanuję!). Mówisz, że dobijał cię fakt o wzrastającej religijności polaków, którzy właśnie po jego śmierci zaczęli afiszować się ze swoją religijnością. To tym bardziej świadczy o jego wielkim wpływie dla ludzi. Owszem, część na pewno „szła za większością”, co jest typowe dla ludzi, ale wielu było takich, którzy robili to z powodu swej wiary. Ty zaś wrzuciłeś wszystkich do jednego worka. Owszem, i mnie nie podobała się reakcja szalikowców już po zakończeniu żałoby narodowej. Wszystko wróciło do „normalności”, świat przyzwyczaił się do nieobecności papieża. Czy jednak nawet ten krótki zryw nie świadczy o tym, że tkwi w nas coś lepszego, co tylko czeka na uwolnienie, na odpowiedni bodziec? Gdybyśmy tylko potrafili to utrzymać.

 

Odchodzę jednak od tematu, od powodu, dla którego napisałem wszystko, co do tej pory przeczytałeś- od Ciebie. Jak widzisz, napisałem to z dużej litery, choć po twoich wypowiedziach powinienem stracić do ciebie szacunek, opluć, wyśmiać, czego się zresztą spodziewałeś. Zamiast tego wybrałem zasadę, którą przytoczyłem wyżej i próbuję przemówić ci do rozumu za pomocą argumentów, nie zaś dziecinnej reakcji bobo, któremu brakuje wieczorynki. Zresztą, nawet małe dzieci rozumiały podniosłość wydarzenia i płakały nie tyle za ich ulubioną audycją, a za papieżem.

 

Wiesz, niewiele brakowało, aby moja reakcja była podobna do twojej. Przeanalizowałem jednak sytuację. Zrozumiałem, że największe umysły tego świata, najświetniejsi ludzie chylą mu czoła. Przedstawiciele innych wyznań, a także niewierzący, jak ja. Nie jestem od nich lepszy, mam za to tę samą dozę szacunku dla człowieka. Dlatego po raz pierwszy od dawna poszedłem do kościoła. Nie na mszę. Nie wyspowiadać się, nie nawrócić. Oddać honor największemu polakowi dwudziestego wieku.

 

I w takim duchu powinno się to odbywać. Tak to się odbywało, ku mej radości, nawet pomimo krótkiego czasu trwania tej jedności, przynajmniej w niektórych kręgach.

 

Zauważ, że nie próbuję nawet komentować bezpośrednio tej części twojej wypowiedzi, która odnosiła się do telewizji. Twoja reakcja była tak niepoważna, tak pozbawiona rozsądku i przesycona głupotą, że zatkało mnie, gdy to przeczytałem. Przemyśl sam, co napisałeś, najlepiej jeszcze przed wysłaniem tekstu. To naprawdę pomaga.

 

                                                                                                                        Jacen

                                                                                                            ballinboy@o2.pl

 

PS: W czasie piania słuchałem ulubionej pieśni Papieża. Chyba każdy wie, o jaki utwór chodzi. Nie wyobrażam sobie pisania o tym człowieku przy akompaniamencie jakiejś skocznej muzyki.