| O sobie i o tobie - opcjonalnie |
Do niedawna dni ciągnęły się w nieskończoność, teraz czas zapieprza jak głupi. Do niedawna po przybyciu do domu miałem mnóstwo energii, teraz padam na łóżko i nie mam na nic ochoty. Do niedawna nie wyobrażałem sobie siebie w pracy. Życie zweryfikowało moje poglądy... Dorosłość jest popieprzona. I to zdrowo. Masz ochotę pośmiać się z kumplami, a musisz schematycznie wklepywać dane do komputera. Oczy ci się kleją od niewyspania, a musisz się uśmiechać, aby nie zrobić złego wrażenia na kliencie. Masz ochotę komuś powiedzieć, co o nim myślisz, jednak wszystkie opinie musisz zachować dla siebie, bo ktoś napisze na ciebie skargę. A przez dziurkę od klucza podgląda cię szef i sprawdza, czy zbyt wiele czasu nie spędzasz w toalecie. W końcu nie wytrzymujesz tego wszystkiego i zaczynasz żyć od piątku do piątku. W wakacje, bo od października co drugi tydzień zapieprzasz do szkoły. Przecież musisz podnosić swoje kwalifikacje! Teoretycznie, bo praktycznie studia mijają się z wykonywanym przez ciebie zawodem... Ale ty i tak masz to gdzieś i co miesiąc z coraz większym obrzydzeniem odbierasz wypłatę. A później ją przepijasz i wydajesz na różne zbędne i niezbędne gadżety. I wtedy ci dobrze. Czujesz się dumny z tego, że kupujesz za swoje. I nikt ci nie zarzuca, że kupujesz bzdury, bo to twoja kasa. Jesteś panem samego siebie... Ale czy na pewno jesteś dorosły? Popatrz tylko na siebie! Nosisz długie włosy i czarne koszulki z jakimiś potworami. Słuchasz jakiegoś nędznego szarpania drutów i walenia w gary. Polityka cię nie obchodzi i wisi ci, kto zostanie prezydentem. Czy ty aby na pewno nie zerwałeś się ze smyczy? Hej, przecież ty nawet wyglądasz jak dzieciak! Nawet alkohol sprzedają ci z nutką podejrzenia! Tak się jednak składa, że w świetle prawa jesteś jednym z nich. Masz dowód osobisty i należysz do funduszu emerytalnego. Za dziesięć lat będą śmiać się z twojego zdjęcia, a za czterdzieści pięć będziesz dziadkiem jeżdżącym do sanatorium. A może nawet szybciej, bo niektórzy mają prawo do wcześniejszej emerytury. Jak dożyjesz, bo twoja praca jest zapewne na tyle stresująca, że wkrótce przyjdą myśli o strzeleniu sobie w łeb. A jak nie to, to alkohol cię zabije. I papierosy. Przecież palisz. Jak nie czynnie, to biernie. Ale jednak chyba nie do końca jesteś dorosły. Nie masz dziewczyny i mieszkasz razem z rodzicami. Nie jesteś "kochającym inaczej", ale nie możesz spotkać tej jedynej. Może masz za duże wymagania, albo za mało chcesz dać od siebie? Istnieje też prawdopodobieństwo, że nie masz czasu tego wszystkiego ogarnąć. A w pubie, w którym bywasz raz na tydzień nie poznasz miłości swego życia... Myślisz o internetowych randkach, jednak odrzuca cię od tego głupota 90% tamtejszej populacji. W końcu masz tego dosyć i w ogóle o miłości nie myślisz. Przecież tak łatwo ją zastąpić... W świetle prawa jest jednak inaczej. Masz skończone osiemnaście lat i w pełni odpowiadasz za swoje czyny. Rodzice traktują cię jak dziecko, jednak w każdej chwili możesz trafić za kratki. No, ale przecież ktoś, kto może legalnie prowadzić samochód jest dorosły! Jesteś nastolatkiem i starym dziadem w jednej osobie. I pamiętaj: nie wsiadaj do samochodu pod wpływem alkoholu! Znajomi ze szkoły średniej po woli mają problemy z poznaniem cię na ulicy. Przecież to już dziadki z -9 dioptrii w każdym oku! Ty także nie należysz już do młokosów i zamiast "cześć" wolisz "dzień dobry". Ludzie, z którymi spijałeś wino w krzakach stają się coraz bardziej obcy, mają swoje własne życia. Ty jednak chciałbyś powiedzieć "stop", ale pociąg pędzi tak szybko, że każda próba może spowodować jego wykolejenie. Podsumowując, jesteś dorosłym o psychice dzieciaka. Pracujesz, jednak życie byś oddał za kilka godzin popykania w jakiegoś dobrego RPG-a. Zarabiasz, jednak kasę wydajesz na same pierdoły. Po prostu spełniasz swoje marzenia z "dzieciństwa", na które wówczas brakowało ci kasy. Powinieneś wmieszać się w tłum, jednak twoja dziecinność każe ci się wyróżniać z tłumu. Masz dowód, jednak kupowanie alkoholu nadal jest dla ciebie czymś dziwnym. Czas iść do przodu, a ty chciałbyś jeszcze raz... |
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |