Na samym początku chciałbym zaznaczyć że nie jest to taka "czysta" polemika z artem Michała. Na podstawie tego arta zrodziło się po prostu w mej głowie kilka refleksji na temat ATEISTÓW oraz ludzi nieprzychylnych Kościołowi (oczywiście nie każdy ateista musi być nieprzychylny Kościołowi, ale do tego dojdziemy).
Jak wygląda typowy art typowego ateisty wojującego (pozwólcie że dla potrzeb tego arta używać będę owego określenia. Ateista wojujący to dla mnie taki kolo który gromy rzuca na wierzących i na wspólnoty religijne, do których Ci wierzący należą (najwięcej oczywiście dostaje się Kościołowi katolickiemu).)? Otóż szanujący się ateista wojujący koniecznie każdy swój wywód na temat wiary zacząć musi od szczegółowego opisania grzechów Kościoła sprzed wieków. Inkwizycja, palenie na stosie - to słowa - klucze. Dodać on również musi, że kiedyś za swoje poglądy niechybnie na owym stosie by wylądował. Generalnie jest to takie tam chrzanienie ogólne aby czytający mogli odnieść wrażenie że katolicy nie myślą o niczym innym tylko o tym w jaki sposób doprowadzić niewiernych na stos. Dlaczego piszę chrzanienie ogólne? Bo to nie ma nic wspólnego z dyskusją o Bogu. Ja też mógłbym zacząć wyliczać ile setek tysięcy niewinnych ludzi wymordowali wojujący z Kościołem rewolucjoniści francuscy, ile milionów, dziesiątek milionów ludzi na całym świecie stało się ofiarami zbrodniczego, ATEISTYCZNEGO w swych założeniach systemu komunistycznego. Mógłbym, tylko po co? Wielu używa argumentów w stylu: "Nie jestem katolikiem bo katolicy to obłudnicy. Co niedziela siedzą w kościele, a po wyjściu z niego kradną, kombinują, krzywdzą innych." Na tej samej zasadzie mógłbym powiedzieć: "Nie chcę już być człowiekiem bo ludzie kradną, zabijają, gwałcą. Chcę być małpą!!!" :)
Ateista wojujący najlepiej wie jacy są WSZYSCY katolicy. Oni mordują, kradną, piją, biją swoje żony, zdradzają swoich mężów, nie mają pojęcia o zasadach religii którą wyznają, ich modlitwa ogranicza się do klepania zdrowasiek itd., itp. Tak, tak, nikt nie zna lepiej zakamarków duszy KAŻDEGO katolika niż ateista wojujący.
A tak przy okazji... Gołym okiem widać, że Michał Chmielewski tylko czeka na ataki katolików na jego osobę. Mało tego, prowokuje te ataki jak tylko może. Wie to każdy kto czytał jego teksty. Weźmy chociażby polemikę Michała z Donaldem. "No śmiało, nie żałuj sobie. Debil, szczeniak, debil, ćwierćdebil, idiota, produkt biegunki hipopotama - do wyboru do koloru. Możesz sobie śmiało poużywać. Uważasz mnie za gorszego, bo nie rusza mnie śmierć osoby, która dla Ciebie była kimś wielkim." A dlaczego Donald ma niby sobie poużywać? Z tego co wiem to Donald nigdy nie obrażał w swoich artach ludzi, z którymi się nie zgadzał. W przeciwieństwie do Ciebie.
Wróćmy jednak do typowego tekstu typowego ateisty wojującego. Zaraz po dramatycznym wstępie o grzechach Kościoła sprzed lat i zdecydowanie negatywnej charakterystyce WSZYSTKICH katolików musi pojawić się próba ośmieszenia wierzących na zasadzie: "Hej, jesteście już dużymi dziewczynkami i chłopcami, a wierzycie w Hobbity, Smerfy i Jezuska? Ile Wy macie lat?" No tak, oczywiście: Kubuś Puchatek, Shrek, Miś Uszatek, Bóg, Jezus wrzuceni do tej samej szufladki. Nie chce mi się nawet tego komentować. W merytorycznej dyskusji nie może być miejsca na ośmieszanie drugiej strony.
Dalej muszą rzecz jasna nastąpić hymny pochwalne dla teorii Darwina. Oddajmy głos Michałowi: "Jak dla mnie teoria ewolucji od szympansa do człowieka jest na tyle w porządku, że jest ona jako tako udowodniona, czego życzyć można teorii Adasia i Ewy." Michał nie wspomina nic o lukach w teorii ewolucji. Sprawa jest jednoznaczna. Tak jak jednoznaczne jest to, że jeżeli teoria ewolucji jest prawdziwa to Bóg nie istnieje. Jednoznaczne jest również dla Michała coś jeszcze: "Cudy? (A może raczej cuda, no ale nie czepiajmy się - J.S.) Objawienia? Cóż tu mówić - grom ludzi widzi to, co chce zobaczyć. Uzdrowienia? Efekt Placebo, i już." Aha, nieważne że medycyna nie potrafi wyjaśnić wielu rzeczy i zjawisk związanych z życiem świętych. To wszystko i tak lipa. Jedynie słuszna jest tylko teoria Darwina!!!
Michał pisze, że swoją wiarę sprzedałby za jogurt Danone czy coś takiego. Myślę, że taka postawa jest konsekwencją zupełnie błędnego zapatrywania się na tematy wiary. Michale, jeżeli BÓG nie będzie dla Ciebie PRZYJAIELEM to albo będziesz katolikiem z obowiązku albo obejdziesz od Boga. Nie ma innej możliwości. Bóg wyda Ci się kimś bardzo odległym, komu zarówno Twój los jak i los innych ludzi jest całkowicie obojętny. Tylko jak Bóg nie ma być dla Ciebie kimś odległym skoro Ty, zdaje się, nie szukasz w ogóle kontaktu z Nim? Czytanie Biblii, szczera rozmowa z Bogiem (szczera, SPONTANICZNA rozmowa, bez regułek, bez klepania zdrowasiek, które, wbrew opinii niektórych, nie są jedyną formą modlitwy w Kościele katolickim) - bez tego nie ma mowy o poznaniu Boga. Dla Ciebie może modlitwa kojarzy się z bezmyślnym klepaniem różańca, a przecież wspaniałą modlitwą może być chociażby szczera rozmowa z Panem czy też radosny śpiew "Kumba Ya, My Lord, Kumba Ya, Ya My Lord, Kumba Ya" :)))))
Michał napisał: "Moja niechęć (no właśnie, niechęć, tragiczna postawa, tym bardziej że zupełnie nieuzasadniona - dop.J.S.) do jakiejkolwiek religii bierze się również z tego, że będąc wierzącym, muszę sobie wmawiać, że jestem nikim, jestem złym grzesznikiem, powinien przepraszać Pana za grzechy, bo on umarł za moje (...), modlić się, błagać o przebaczenie i płaszczyć się w nieskończoność." Niestety, stwierdzam że nie masz bladego pojęcia o religii chrześcijańskiej. W chrześcijaństwie jesteś nikim? Wolne żarty! Jesteś dzieckiem Boga, Króla Wszechświata! Jesteś królewskim dzieckiem! Twój Ojciec króluje! A postawa pokutna to po prostu stanięcie w prawdzie przed swoją grzeszną naturą, bez zakłamania, fałszywego przekonania o własnej nieomylności.
Michał poruszył też problem istnienia zła na świecie: "Jak wy możecie mówić o Pańskim Miłosierdziu? Skłamię, jeżeli powiem, że ludzie na Ziemi umierają niemal bez przerwy? Głód, pragnienie, strzelaniny, choroby, wojny - ach, jakże Boskie Wynalazki Szerzące Pokój i Harmonię Ciszy i Pokoju. Ponadto nie mogę powstrzymać się od komentarza na temat minionych Świąt Bożego Narodzenia - bóg chrześcijan szczególnie hucznie świętował urodziny swojego syna w Azji, nieprawdaż?" Niestety, często ludzie ludziom gotują zły los. A może, Drogi Michale, zamiast chrzanić i udowadniać, że "Boga nie ma bo na świecie jest tyle zła" (Co to w ogóle za postawa dziwaczna? Ja właśnie w obliczu tak "złego" świata jeszcze bardziej szukam bliskości Boga, który na tym marnym padole płaczu jest jedynym pewnym ratunkiem, jedyną nadzieją na lepszą przyszłość!!! Ja właśnie w chrześcijaństwie, w męce i śmierci Chrystusa, znajduję najpełniejszą odpowiedź na pytanie o sens cierpienia) wziąłbyś się za naprawianie świata, pomoc potrzebującym. To że na świecie jest tyle zła jest wielkim wyzwaniem dla ludzi dobrej woli. Całego świata nie zbawisz ale jednej czy kilku osobom możesz pomóc!!!
Często ateiści "wadząc" się z Bogiem wysuwają dziesiątki zarzutów pod Jego adresem (Michał również to czyni). Podobnie zresztą dzieje się w stosunkach międzyludzkich. Pomyślcie tylko: pokłóciliście się ze znajomym, nie zgadzacie się z nim, macie inne zdanie. W takiej sytuacji najczęściej, gdy górę biorą emocje a nie obiektywne myślenie, jesteście przekonani, że to Wy macie rację, że całkowita wina leży po stronie osoby, z którą popadliście w konflikt. A przecież prawda może być zupełnie inna! Zastanówcie się, Moi Drodzy, czy nie warto najpierw spojrzeć na siebie, zastanowić się co złego jest we mnie. Może inaczej, uogólnijmy. Człowiek wiele rzeczy zarzuca Bogu, a sobie jakoś nie ma nic do zarzucenia. To przez Boga są wojny, przez Boga morderstwa, gwałty, kradzieże, to Bóg winien jest że ludzie nie mają co jeść, nie mają dachu nad głową. Wszystko to wina Boga, człowiek jest bez skazy.
Podsumowanko może czas zacząć. Szanuję ateistów, którzy szanują ludzi wierzących, którzy nie narzucają swojego światopoglądu innym, nie wyśmiewają się z ludzi mających odmienne zdanie. Możemy mieć różne opinie na dany temat, możemy się spierać, ale po co się od razu obrażać, po co wyśmiewać czyjeś poglądy? Szanuję wreszcie ludzi, którzy odrzucili religię, ale po wcześniejszej próbie poznania jej. I to poznania RZETELNEGO a nie poznania polegającego TYLKO na wyszukiwaniu na siłę sprzeczności w zasadach wiary czy w Biblii.
Aby odrzucić wiarę trzeba najpierw znaleźć odpowiedź na pytanie: "Co to w ogóle znaczy wierzyć?" "Wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma" powie ksiądz Twardowski, "Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie" mówią słowa piosenki. "Chodzić za Jezusem kiedy lepiej jest i kiedy gorzej." Wiara to nie pewność, nie wiedza, nie przypuszczenie a PRZEŚWIADCZENIE.
I jeszcze jedno, Michale. Twoja argumentacja często przypomina poziom argumentowania jaki prezentuje Doda Elektroda. Dlaczego takie właśnie porównanie? Otóż wspomniana powyżej postać zapytana kiedyś: "Czy nie uważa Pani, że ubiera się zbyt wyzywająco i Pani strój może budzić kontrowersje?" odparła oburzona: "A co, mam się ubrać w wór pokutny?" Wszyscy wiemy, że nie chodzi o wór pokutny tylko o ubranie na siebie czegokolwiek. Ty, niestety, używasz dokładnie takiej samej argumentacji. Kiedy Donald zwraca Ci uwagę, że może sformułowanie "śp. Wojtyła" jest trochę nie na miejscu Ty oburzarz się od razu i piszesz: "Yhy, nie mówię na niego Totus Santo Grande Jan Paweł Drugi, tylko po prostu śp. Wojtyła - kompletny brak kultury osobistej i szacunku do drugiej osoby." A nie prościej byłoby po prostu napisać: "papież"? Albo: "Jan Paweł II"? JPII na wszystkich dokumentach podpisywał się: "Jan Paweł II, papież". Żadne tam Santo Grande! Inny przykład: gdy Donald zarzuca Ci Twoją postawę po śmierci papieża ripostujesz: "Powinienem płakać, popaść w depresję, poszukać grubszej gałęzi i powiesić się na niej." Dlaczego popadasz w takie skrajności? Przecież istnieje coś pośredniego pomiędzy Twoją postawą (nieprzejmowaniem się w ogóle śmiercią JPII) a postawą wieszania się z powodu odejścia papieża.
Jacek Stojanowski
Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego (SSCP)
PS1: Phnom - a ja wierzę, że to Ty w obliczu śmierci będziesz miał bardzo zdziwioną minę. I że nie będzie żadnego "That's all, folks."
PS2: Lewacki Konserwatysto: nawet mi się nie chce komentować tych wszystkich bzdur, które powypisywałeś w swoim arcie: "Jak przystało na katolika". Błądzisz, Synu, błądzisz...
PS3: Zapraszam na stronę internetową (UWAGA!!! ZMIANA ADRESU!!!) mojej skromnej osoby. Adres:www.siewy.prv.pl
PS4: Zapraszam do mailowania:stoja@wp.pl