"...gdyyyyby chociaż mucha zjawiła się, moooogłabym ją..."

Hey

 

    Po monitorze idzie mucha. Jest duża. Jak na muchę. Czarna, tłuściutka kuleczka ze skrzydełkami. Mam wobec niej plan. Plan wysoce niecny i jeszcze wysocej szkodliwy dla jej krótkiego żywota. Postanowiłam: w ciągu kilku najbliższych minut (mimo że herbata nie stygnie a mrok już zapadł dość dawno) mucha zginie śmiercią bynajmniej nie naturalną. Jestem zdesperowana, muszę mieć coś do opisania!


    Sposobów zabicia muchy jest wiele. Jedną z najpopularniejszych metod jest "gazetą ją!". Metoda nieskomplikowana: bierzemy gazetę, składamy wzdłuż na pół lub zwijamy w rulon i zamaszystym oraz energicznym ruchem uderzamy muchę. Jeśli mucha nie zginie na miejscu, na pewno mocno się zdziwi i zapomni na chwilę jak się lata, a wtedy wykorzystując ten moment dobijamy ją na podłodze/biurku, zależnie od tego gdzie upadła. Główną zaletą metody jest duża dostępność narzędzia egzekucji, największą wadą - jego możliwa niezdatność do dalszego użytku (np. czytania). Są także metody bardziej profesjonalne, jak lep (nie polecam, można się przylepić i potem się... lepić) czy łapka na muchy. Warto tu wspomnieć popularną ostatnio w pewnych kręgach łapkę elektryczną. Gadżet ten jest zasilany dwiema bateriami R6 i wygląda jak rakieta tenisowa, tyle że zamiast siatki ma druciki pod napięciem. Urządzenie jest wielozadaniowe, jako że można popieścić :> nim także znajomych. Albo zdzielić ich kantem. Oraz zastąpić nim trzepaczkę do dywanów. No i rakietę tenisową. I na pewno coś jeszcze. Jest też, chyba najbardziej zawodny spośród wszystkich sposobów na cokolwiek, metoda łapania muchy w dłonie. Brak w historii ludzkości jakichkolwiek wzmianek o dokonaniu tego czynu przez homo sapiens (tak tak, czytelniku, możesz być pierwszy). No i metoda łapania językiem. Jeżeli ktoś z czytających jest ropuchą lub jaszczurką, wie o czym mówię. Pozostali niech zapomną.


    Trudny wybór... Chociaż może nie taki trudny, zważywszy na to, że z powyższych materiałów posiadam tylko gazety (no dobrze, dłonie i język też, ale moze spróbuję innym razem). Pozostaje decyzja jaką z dwóch leżących na pobliskiej stercie papierzysk wybrać: "lampę" czy "Newsweek". "lampa" jest trendi, służy mi do lansowania się w środkach komunikacji miejskiej. Szkoda jej trochę. A w "Newsweeku" jest mnóstwo o polityce, na pewno musze zwłoki nie narobią w niej większego syfu niż już jest. Decyzja podjęta, "Newsweek" złożony wpół, pozycja bojowa przyjęta. Mucho, strzeż się!


    Mucha się niczego nie spodziewa. Spaceruje tu i tam, w górę, w dół, w lewo i w prawo. Po skosie zresztą też. Właśnie zatrzymała się na ikonie winampa i beztrosko myje łapkami pyszczek. To znaczy twarz. Albo mordkę. Hm, oczy? Nie wiem co ona tam ma, ale myje to. Ciekawe, że wcale jej nie wzrusza, kiedy przejeżdżam jej pod brzuszkiem kursorem. Ja bym na pewno jakoś zareagowała, gdyby pod moim brzuszkiem przejechał kursor. Myślę, ze mogłabym się zdziwić albo nawet wystraszyć. A mucha nic. Mucha siedzi/stoi (zaczynam dostrzegać znaczną ignorancję w terminologii dotyczącej much; notatka: poszerzyć musze słownictwo) i jak gdyby nigdy nic przebiera łapkami. Ech, też bym tak chciała, niczym się nie przejmować, fruwać sobie po świecie, czasem przysiąść na gó... echem, na górze jedzenia. 

    Właściwie to taka mucha nawet niebrzydka jest. Jej kulkowatość jest dość regularna, śliczny czarny kolorek (wyszczupla!) i te delikatniusie skrzydełka. Czyż muchy nie są piękne? No i nawet to bzyczenie nie jest takie denerwujące, można z niego wyłowić pewną melodię. No dobrze, nie można, ale jednak lepiej chyba słuchać bzyczenia muchy niż siedzieć w ciszy. Zawsze jakaś rozrywka. Albo popatrzeć jak mucha lata. Bo mucha lata z wdziękiem i gracją, chociaż dość chaotycznie. No nie, to nie jest dobre słowo... można by rzec inaczej: artystycznie! Tak, mucha ma duszę artysty! Jest wolna, wzlatuje ponad nami, niczym Ikar unosi się w przestworza, by z góry dojrzeć (lepiej, bo ma nieco więcej sztuk oczu) to, czego my, maluczcy nie potrafimy zobaczyć obok siebie! Mucha to widzi, kontempluje i rozumie lepiej niż my. Mucha WIE.

    Ech, taka mucha to jednak ma życie... Żyć nie umierać! No, albo i umierać, kiedy jakiś znudzony człekokształtny ubzdurzy sobie, że napisze tekst o zabijaniu muchy. Rany, ci ludzie są bez serca! Jak można zabić takie małe bezbronne żyjątko bez żadnego powodu?! Znieczulica i okrucieństwo! Zero jakiegokolwiek współodczuwania z naszą siostrą, zero zrozumienia dla wyższego celu jej żywota! Wrrrr!


    Idę przynieść mojej Muszce coś do jedzenia...

 

    zOsia