Co po śmierci 2

 



Umrę w 76. roku życia, zanim wiatr 17000000 razy okrąży naszą Ziemię i rozwieje wszelkie resztki żaru w entym ognisku. "Rak płuc typu drobnojakiegoś, stopień IV", będzie boleć. Mam nadzieję, że żaden idiota nie spali moich przeżartych kości, mojej niby-piersi.

(*)
@
(*) - efekt
  Gdy na łące resztka narkomanów będzie wznosiła
   modły do Huifietzschego, położę się nad rzeką. Spalić
   się nie dam najwyżej. Powiem, by oddano mi logikę.

  Umrę chwilę po prośbie, ale koniecznie w takich
   okolicznościach.

  Wtedy kura o dwóch sercach uniesie w sobie moją
   Istotę. Mówią, że to nieprawda. Ale ja, ja wzlecę
   zawarty w kosmicznej kurze i przebiję się przez
   wszystkie warstwy atmosfery, w ptaku niesiony.
   Ptak niematerialny, ale wykarmiony widokiem moich
   komórek będzie przedtem bardzo silny.




Kura resztkami sił uniesie mnie do granicy wszechświata. Wyzna wtedy: "Zawsze chciałam przestać istnieć" i wyrzuci moją Istotę poza granicę, po czym przerazi się śmiertelnie. Na jej szczęście tak się tylko mówi potocznie. Nie będzie wierzyć w to, że zniknąłem. Powróci na Ziemię i będzie żyć w zwykłych czasach. A jej wiara? Ech, ta kurza wiara... :)

Ceeebula



P.S. Wprawdzie jestem pewien tego, co napisałem, ale w to nie wierzę. Musi przecież istnieć dalszy ciąg opowieści!
P.S.(2) Też mam wiele pytań, np.: Co (komu) po śmierci?