Kakofonia
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
:...dokładnie odarty ze skóry Marsjasz
krzyczy...”
pustka, pustka
w ciszy, obrzydzenie. nie. monumentalność, ta zła, ta okropna, nieludzka,
sztuczna. posąg idealny, zbyt idealny. zbyt idealny by na niego patrzeć, nikt
nie uraczy się pięknem idealnego posągu, bo będzie zbyt nieśmiały by na niego
spojrzeć. wtedy posąg się obudzi, wyciągnie ręce, zacznie dusić. kamiennymi
rękoma, ciężkim pustym oddechem.
„...czy z wycia Marsjasza nie powstanie nowa gałąź sztuki - powiedzmy -
konkretnej...”
tak,
ideał. bóg ideałem, nie nigdy, ideałów nie ma, nie było, nie będzie, ale będą
ludzie, zwykli, prości, ze swoimi wadami, błędami, skutkami działań. krzyk jest
przekazaniem emocji, silnych, słabych, ale zawsze emocji. nie jest sztuczny,
jest czystym bólem, czystym cierpieniem, ale czy zawsze, czy nie może być
najzwyklejszym w świecie pięknem. pięknem bólu. zachwycamy się pięknem, ale
cierpienia nie widzimy. widzimy tylko to co zobaczyć chcemy. czy krzyk nie może
być wyrażeniem walorów estetycznych, pokazaniem swojej własnej wartości przez
krzyk właśnie, przez siłę strun głosowych. a czy kiedy w krzyk włożymy trochę
serca, trochę przemyśleń, trochę dobrych emocji, to czy nie może stać się
harmonią, śpiewem.
„...pod nogi upada
mu skamieniały słowik...”
śmierć
śpiewu, zaburzenie harmonii. koniec emocji. ból po stracie kogoś, kto swoim
bólem coś wyrażał, wyrażał piękno świata. był oddechem zielonego pastwiska,
słuchem leśnej korony, wzrokiem okrytych białą płachtą gór, mową morskich
bałwanów. razem chciały stworzyć coś pięknego, coś, co je tylko zabiło, bo czy
można ze sobą połączyć wszystkie dźwięki tak, aby powstało coś innego niż
kakofonia barw. muzyczny zgrzyt, melodyjny pisk. żelazne głoski, które po
zetknięciu ze sobą tylko zaskrzypiały, bo nie zostały ze sobą dostatecznie
dobrze połączone, zabrakło czegoś, co by je dobrze naoliwiło.
„...odwraca głowę
i widzi że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
jest siwe...”
w końcu
litery połączyły się ze sobą. powstałe wyrazy zaczęły tworzyć zdania. zdania
układały się w pieśń. pieśń została zaśpiewana. była jednak zbyt głośna, zbyt
donośna, zbyt dosłowna. każdy się od niej odwracał, bojąc się, że ujrzy coś
ohydnego, a zarazem pięknego. kontrast. zbyt duży, aby można było go sobie
wyobrazić, nie szalejąc zarazem. zostanie szaleńcem wiąże się ze zrozumieniem
czegoś, co nie trafia do innych. tylko szaleńcy potrafią zrozumieć. oni się
odwracają od cywilizacji, a natura, która była od nich odwrócona patrzy w ich
stronę. w stronę szaleńców. i zastanawia się dlaczego.
„...zupełnie...”
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
„...to zwykły chłystek, to pisklę wśród orłów,
nie walczę z błyskiem istnień, za dużo tu sztormów...”
Pezet-Noon – Bez twarzy
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
PS. Użyto w tekście cytatów z wiersza Zbigniewa Herberta pt.
„Apollo i Marsjasz”.
PPS2: Słuchałem Pezet-Noon – Bez
twarzy.
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
czyli
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/
kontakt:
e-mail: lcd_88@interia.pl