Skazani na pesymizm


Śmierć to jest koniec. Naprawdę! Ale przed śmiercią jest tyle do zrobienia. Czy to brzmi optymistycznie? Może, ale dla mnie to brzmi cholernie mało optymistycznie. Nawet powiedziałbym, że pesymistycznie. Chyba to nie jest dziwne, bo jak zboczeńcowi powiesz "kwiatek", to i tak mu się to skojarzy z seksem czy tam z innymi świństwami. Ja też jestem takim zboczeńcem. No, może nie takim! Ja jestem zboczony pesymistycznie. Wyznawca pesymizmu. Oddany pesymizmowi. Bo jak mam być inny, skoro wszystko było, jest i będzie do dupy. Takie jest moje zdanie. Argumentował tego nie będę, bo i tak pewnie wyjdzie na to, że nie mam racji, a wszystkie moje argumenty też sobie mogę w dupę wsadzić. Więc po kiego grzyba się męczyć? Jaki ten grzyb by nie był, to i tak będzie do... trujący będzie. No.

Pesymizm nie ma zalet. Zalety to ma zimne piwo w upalny dzień. I mogę tak pisać! Że co, że alkohol jest be? Że niszczy szare komórki? I co z tego, skoro i tak tyle ich leży odłogiem? Nie będę pił, to umrę zdrowszy, jak to mówią. Ale i tak umrę! A zanim umrę to będę miał tyle do zrobienia. Cholera! I to mnie właśnie strasznie przestrasza!

Boję się przyszłości. Jutra się boję. Boję się, że za jedenaście minut będzie północ i przyleci UFO i mnie porwie i wywiezie. E, to by było nawet spoko! Bym sobie poleciał w... daleko, na inną planetę i bym tam spokój miał. Nie musiałbym się przejmować tym, że za niecały rok matura i że pewnie pójdzie mi do dupy. I nie myślałbym o tym, co muszę zrobić jutro, pojutrze i za pięć lat żeby aż tak do dupy nie było. Ludkowie z Marsa, przybywajcie!

Z minuty na minutę pogarszam swoją i tak już beznadziejną sytuację. Bo nie robię nic. Tylko siedzę i pisze i przekazuję pesymizm. He he he! Pieprzony łańcuszek pesymizmu! "Jeśli jest Ci źle a Twoje życie jest do dupy i ogólnie mówiąc gówno warte, to jest to znak, że prawdopodobnie umrzesz! Wyślij ten łańcuszek swoim znajomym, którzy również mają przejebane i nie przejmuj się - oni też umrą!" Radzę to skopiować i powysyłać. Każdemu przyda się odrobina zasranego pesymizmu.

Krótki ten tekst, taki do dupy, mi wyszedł. Ale ileż można biadolić (żeby nie powiedzieć "pierdolić")? Powiem wam jeszcze tylko, że nie tylko wy macie źle. Smutkujmy się razem! Niech nas wciągnie pesymistyczne bagno problemów! I zmieńmy się w torf! Przynajmniej będzie z nas jakiś pożytek dla seksu. Znaczy się - dla kwiatków!



Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl



PS: Podczas pisania słuchałem Prodigy i aż sam się dziwię, że mnie tak dobiło po tym cholernym dniu.