Nieustannie zbieram doświadczenie żyjąc. Kręcę się wkoło i podążam za tłumem, by zbierać pozostawione po tłumie doświadczenia. Nabywam kolejne umiejętności, bo patrzę jak ludzie sobie radzą lub nie radzą w życiu. Jak nie radzą, to ich życie nędzne i mało punktów dla mnie. Zdarza się jednak, że podpatrzę takiego, którego problemy nie dobijają do ziemi i w nią nie wgniatają. To jest osoba, którą zaczynam filować. Może się upodobnię? Może będę szczęśliwy? Zobaczę jak mu w życiu się ułoży, lecz nie będę długo patrzył, bo muszę mieć czas jeszcze dla siebie na naśladowanie. Potem ja będę mistrzem. Mnie będą filować. Ze mnie będzie brany przykład. Oby tak było, bym nie musiał szukać kolejnej ofiary.
Pcham ten głaz pod górę, zalewając się potem. Zapieram się nogami, by nie stoczyć się razem z nim do samego podnóża góry. Jeszcze kilka metrów i będę silniejszy. Ćwiczę swoje mięśnie. Kolejne punkty dodane do wytrzymałości. Gdy będę na szczycie, to znajdę cień pod drzewem. Usiądę w tym cieniu i z plecaka wyjmę grubą książkę. Zacznę lekturę, aby wspomóc zubożałą moją inteligencję. Poznać więcej zwrotów. Wzbogacić słownictwo. Zadbać o umysł, gdy zmęczone ciało odmawia posłuszeństwa. Kartka za kartką. Od deski do deski. A potem w dół z górki, by znów złapać się tłumu. Podążać za mistrzem.
Stoję na tym słupie, wysoko nad ziemią. Stoję, by po chwili wyskoczyć na linę. Idę po linie ostrożnie, zastanawiając się nad każdym krokiem. Ostrożnie by nie spaść. By całe lata ćwiczeń nie poszły na marne. Od drugiego słupa dzieli mnie centymetr. Wyskakuję i jestem już po drugiej stronie. Stoję teraz tam, wysoko, zadowolony, że mi się udało. Że kolejne punkty dodane do puli. Jeszcze trochę ich uzbieram, a stanę się wielki. Lepszy niż mistrz. Lepszy niż tłum.
Kręcę się wkoło i łapię swój ogon. Nieustannie zbieram doświadczenie żyjąc, bo jestem do tego zmuszony. Życie zmusza mnie do rozwijania swych umiejętności. Bo inaczej jak bym mu dał radę? Jak dałbym radę tym wszystkim potworom, bandytom i zboczeńcom którzy czają się naokoło? Jak wyglądałaby moja konfrontacja z beznadziejnym idiotą o zerowej prawie inteligencji? Jak dałbym radę tłumowi?
Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl