Poczucie nieskończoności


Teraz jestem tu. Cały ja i pół. Otoczenie stanowi część mojego jestestwa. Z sześciu częsci dwie. Moje ciało i moja głowa. Moje myśli i moje słowa. Wreszcie wszystkie przedmioty, których mogę dotknąć. Ich niezbadana siła zaślepia mój mózg i nierzadko też zdrowy rozsądek. Sprawia, że chcę je posiadać choćby wiązało się to z poniesieniem jakichś kosztów, które często są konsekwencjami. Jestem gotów stoczyć walkę o te wytwory ludzkich rąk oraz umysłów, ponieważ chcę mieć je przy sobie i podziwiac je, wąchać, dotykać, a gdy już przekonam się, że są świetne, to chcę po prostu się nimi zachwycać. Czasem pragnę tylko mieć. Czysta chęć posiadana, wywołana jakimiś dziwnymi, magicznymi właściwościami tych rzeczy. Szóstą część mojej węwnętrznej natury natomiast budują ludzie z którymi mam kontakt. Oni mają na mnie wpływ, a nie ci, których tylko widzą moje oczy. Nie ci, którzy są gdzieś tam daleko, lecz ci, którzy są przy mnie. Oni stanowią część otoczenia. Jedną część z dwóch.

Wierzę tylko w to co widzę. Oko przejęło nade mną całkowitą kontrolę. Otoczony swoim światem nie potrafię poczuć świata odległego. Jeżeli kogoś nie ma tu, gdzie jestem ja, to nie ma go wcale. Co z tego, że sześć miliardów mrowia łazi po ziemi i stara się jakoś żyć? Czy poznam ich wszystkich? Co mnie obchodzi, że wszechświat jest ogromny i prawdopodobnie pełno w nim planet, na których istoty mniej lub bardziej rozumne prowadzą swoją egzystencję? Ja tego nie czuję. Nie czuję tej nieskończoności. Nie wierzę w to. Nigdy nie przechwycę myśli ulatujących z tak ogromnej liczby umysłów. Wszystkie te informacje zginą, ponieważ zostaną zapomniane. Nie poznam całej prawdy, bo prawda zmienia się z minuty na minutę. Wystarczy tylko, że ktoś pomyśli inaczej niż myślał przedtem. Wszystko zmieni się nieodwracalnie i nie cofnę się w przeszłość by poznać jak było dawniej. Nie zobaczę tego, co chciałbym zobaczyć. Poznam tylko tę prawdę, która jest blisko. Inna dla mnie albo w ogóle nie istnieje, albo istnieje przez nieskończenie mały okres czasu.

Nie będę miał możliwości dotknięcia wszystkiego, czego chciałbym dotknąć. Zobaczenia wszystkiego, co chciałbym zobaczyć. Gdzie jest ta planeta, na której żyje obca cywilizacja? Nie widzę jej, więc chyba jest daleko. Tak daleko, że jej nie ma. Jak wygląda przedmiot, który spodobałby mi się, zaraz gdybym go ujrzał? Zbyt piękny by go sobie wyobrazić. Jeszcze go nie ma. Pojawi się równo z chwilą, gdy ktoś mi go sprezentuje, kupię go sobie albo znajdę. Teraz nie ma sensu o nim myśleć, ponieważ jest dla mnie niedostępny. Nie istnieje, więc nie mogę go pragnąć. Będę chciał go posiadać, gdy go zobaczę. Prawdziwej wartości nabierze w momencie stania się moją i tylko moją własnością.

Tak wielką przyjemność sprawiłoby mi poczucie nieskończoności na własnej skórze. Wystawiłbym głowę poza granice wszechświata, aby zobaczyć co się tam ciekawego kryje. Poznanie wszystkich ludzkich myśli to moje największe marzenie. Byłoby to wielkie odkrycie. Tak bardzo pod względem wszechwiedzy chciałbym przypominać Boga. Mógłbym myśleć o wszystkim. Poczułbym cały wszechświat i poznałbym całą prawdę. Zobaczyłbym ten piękny przedmiot, o którego istnieniu jeszcze nie mam pojęcia, a który miałby dla mnie ogromne znaczenie. Pojawiłaby się siódma część, mająca wpływ na mnie i moje myśli. Na moje jestestwo. Tą częścią byłoby wszystko. Nieskończoność.



Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl