Obca forma życia


Podejdź do mnie i pokaż mi swoją twarz. Chcę ją zobaczyć z profilu. Myślę, że jesteś w porządku i chyba mogę ci zaufać. Widzę, że możesz mi pomóc. Odezwij się i pozwól mi wydostać się z tego mentalnego gówna w którym jestem zagrzebany. Jestem taki spięty. Nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, że nie mam pojęcia co się tutaj dzieje. Co ja robię na tym cholernym świecie? Depresja ogarnia mnie, gdy tylko wstanę z łóżka. A pod moim łóżkiem jest okropnie. Tam chowają się potwory. To siedziba kosmitów. Nie mogę spokojnie spać, bo słyszę ich lasery. Oni mają zakładników na pokładzie. Pokazują mi w wizjach to, czego nie chcę zobaczyć. Wykańczam się. Żyję w ciągłym stresie.

Jesteś pamięcią, której potrzebuję. Ja nie pamiętam nawet jak się nazywam. Odezwij się do mnie i powiedz mi, gdzie się podział dawny świat, w którym żyłem i czułem się bezpiecznie? Kosmici są na tej planecie. Ziemia jest zagrożona. Ludzie żyją sobie spokojnie, bo jest ładna, słoneczna pogoda. Chciałbym by ich wszystkich coś zabiło. Oni okłamują samych siebie. Pośród nich czuję się taki zagubiony i bezsilny, bo moje niebo jest wiecznie zachmurzone i pełne niezidentyfikowanych obiektów. Nieziemskie statki latają nad nami. Zwłaszcza w nocy. A ja strasznie boję się ciemności, bo w ciemnościach czai się strach. Jestem niewyobrażalnie zmęczony.

Boję się stawać pod drzewem podczas burzy. Odczuwam wstręt do wysokiego napięcia, które płynie kablami nad moją głową. Dokładnie rozglądam się zanim wkroczę na jezdnię. Niebo straszy mnie nalotem. Kosmos grozi mi meteorytami. Nie czuję się bezpiecznie na tym cholernym świecie. A najgorsze jest to, że ludzie sami sobie stanowią zagrożenie. I nie mam dokąd uciekać i gdzie się schować. Schrony od dawna są przepełnione. Strach w domach. Panika na ulicach. Nikt o tym nie mówi i nikt o tym nie wie. Wszyscy żyją normalnie i nie wierzą w swoją śmierć. A ja się boję za nich wszystkich. Jestem spięty.

Czas strachu musi się dla mnie skończyć w tej chwili. Pora przestać wierzyć w przeznaczenie. Ale ja nie mogę, bo wiem, że jak zrobię coś złego to wredny los mi to kiedyś wypomni. Może za rok. Może na starość. Przynajmniej wiem, że sam sobie psuję życie. Ale powiedz mi, czy robię aż tak wiele złych rzeczy? Dlaczego potwory wychodzą ze swych kryjówek, by pozbawić mnie poczucia bezpieczeństwa? Chcą żebym się bał. Bym nie mógł w nocy spać. Czy ty też jesteś potworem? Dlaczego niszczysz mnie od środka i zabijasz? Ty jesteś narzędziem w rękach mego losu, który chce bym miał źle. On za pomocą ciebie sprawia, że jestem taki spięty i zmęczony. Nie wiem po co ci to wszystko mówię. To nie ma sensu. Ty nie potrafisz mnie zrozumieć, bo jesteś obcą formą życia.



Autor: Leniwiec
l.e.n@wp.pl