Złote dziecko


Na początku stycznia rodzi się dwóch chłopców. Prawie w tym samym czasie. Przychodzą na świat na jednym z najlepiej rozwiniętych kontynentów świata – w Europie. Przed nimi wielka przyszłość, w końcu mają napędzać gospodarkę tego potężnego kontynentu. Ludzie tacy jak oni będą decydować o przyszłości świata. Mają podobne cele, ale rodzą się daleko od siebie. Na świat przyszli obywatele Wielkiej Brytanii i Polski. 


W Anglii wszyscy powtarzają, że dziecko to skarb. Narodziny potomka dawno już planowali odpowiedzialni rodzice, toteż oczekiwano go z wielką niecierpliwością. Uczucie potęgowało jeszcze to, że dziecko miało być pierwszym maluchem małżeństwa. W domu od wielu miesięcy czekał już specjalnie przygotowany dla niemowlaka pokój. Dziecko było okazem zdrowia. Pielęgniarki gratulowały rodzicom dziecka, a ci nie posiadali się z dumy. Oni także podziękowali personelowi szpitala za troskliwą pomoc podczas nieco komplikującego się porodu. Wszystko na szczęście skończyło się dobrze. Niedługo później państwo Stewardowie wrócili do domu. Choć brzdąc był w nocy niespokojny to rodzice wreszcie poczuli, że tworzą już prawdziwą rodzinę. Następnego dnia do Stewardów przyszli sąsiedzi, aby pogratulować narodzin syna. Mały Eric urodził się w rodzinie wywodzącej się z klasy średniej.
Kryszkiewicze cieszyli się dość sporym szacunkiem wśród ludzi. Pan Kryszkiewicz wywodził się ze wsi, ale wszyscy znali jego zapał i chęć do pracy. Jego żona pochodziła z miasta. Miała iść na studia, ale rzuciła ten pomysł, gdy poznała swego przyszłego męża. Tego rodzina nie mogła jej wybaczyć. Po kłótniach wyprowadziła się z domu i zamieszkała u niego. Żyli parę miesięcy „na kocią łapę”, aż postanowili się pobrać. Byli szczęśliwi, mimo że musieli na razie mieszkać u rodziców pana Kryszkiewicza. Sielanka nie trwała jednak długo. Zaledwie po miesiącu od ślubu pani Kryszkiewicz dowiedziała się, że jest w ciąży. Przyszli rodzice nie planowali na razie potomstwa i na dodatek mieszkali w ciasnym bloku. To była szybka lekcja odpowiedzialności. Pan Kryszkiewicz musiał zmienić pracę i teraz z powodu braku czasu rzadko widywał się z żoną, bo chciał zarobić na nowe lokum. Po 8 miesiącach państwo Kryszkiewiczowie byli już gotowi do przyjęcia potomka. Wynajęli mieszkanie i jakoś je urządzili. Wreszcie urodził się syn. Pan Kryszkiewicz pierwszy i jedyny raz w życiu uronił łzę. Teraz oboje zrozumieli co to jest miłość i rodzina. Niestety Paweł nie urodził się zdrowy, a raczej personel szpitala nie dopilnował by wszystko było dobrze. Życie niemowlaka zostało zagrożone. Rodzice cierpieli razem ze swym synem, a służba zdrowia rozkładała ręce. Dopiero po interwencji ojca dziecka (a także „opłaceniu” lekarzy), dziecko wróciło do zdrowia. Opuściło szpital osłabione. Po powrocie do domu rodzice poczuli wielką ulgę. Kryszkiewiczów można uznać za polską klasę średnią.

Brytyjczyk Eric żył dość dostanio u rodziców. Dostawał prawie wszystko czego chciał, a rodzice trzymali go jak pod kloszem. W szkole był prymusem, choć ich szkolnictwo nie wymagało od uczniów zbyt wiele. On praktycznie nie musiał się uczyć, bo wszystko potrzebne pamiętał z lekcji. Miał zdolności do nauki, to trzeba jednak przyznać. Po szkole zawsze znajdował czas na kolegów, kino, dyskoteki. Nie pracował, bo uważał, ze nie musi, a i tak w jego wieku jest to hańbiące. I tak dostawał wszystko od rodziców. Ambicji nie miał zbyt wygórowanych. Poszedł na studia głównie po to, żeby poznać fajnych ludzi, tak jak wielu nastolatków w jego wieku. Uważał, że wyższego wykształcenia i tak znalazłby dobrą pracę albo ojciec by mu ją załatwił.
Życie Pawła – nastolatka nie było łatwe. Ojciec nie mógł sobie pozwolić na zbyt częste prezenty dla syna, bo nie zarabiał zbyt wiele. Paweł wyrastał więc w poczuciu odpowiedzialności za siebie i swoje otoczenie co w przyszłości okazało się bardzo przydatne. Jego dom rodzinny był jednak bardzo ciepły. Rodzicom mógł się zwierzyć ze wszystkich kłopotów, a ci zawsze znajdowali czas, aby go wysłuchać. W szkole Paweł był jednym z najlepszych uczniów, co było niezwykłe, bo czasu na naukę miał niewiele. Musiał w końcu pomagać ojcu. Sąsiedzi wróżyli Pawłowi wspaniałą przyszłość. On jednak nie słuchał, bo przygniatała go ta otaczająca szara rzeczywistość. Przez cały rok szkolny pracował, aby choć w wakacje gdzieś wyjechać. Jak wiadomo młody Kryszkiewicz był bardzo lubiany przez ludzi za jego dobre serce i pracowitość, ale zdarzały się wyjątki. Pewnego razu odprowadzając dziewczynę zaczepili go starsi, którym nie podobał się jego styl bycia. Paweł został dotkliwie pobity, ale udało mu się to jakoś ukryć przed rodzicami, których nie chciał smucić. Po tym zdarzeniu postanowił jednak, że zostanie kimś wbrew nieprzychylnym mu osobom i poszedł na studia. Trudno opisać jego radość, gdy dowiedział się, że dostał się na studia dzienne.

Eric podczas wymiany na uczelni poznał Pawła Kryszkiewicza. Z początku stronił od niego, bo uważał wszystkich Polaków za złodziei i kłamców. Paweł udowodnił mu, że tak nie jest. Przez te kilka miesięcy tak się zaprzyjaźnili, że Eric postanowił na następne wakacje przylecieć do Polski. Po przylocie Paweł odwiózł go do swojego domu, a po drodze opowiadał o Polsce. Eric z bólem patrzył na obdrapane kamienice, pijaków stojących pod sklepem i wszechobecną biedę. Bolało go to, bo pomyślał ile ludzkich istnień i wspaniałych ludzi zmarnowało się w tym kraju. Na początku czuł do tego środowiska odrazę, ale z czasem się przyzwyczaił. Ogólnie jednak pobyt w Polsce mu się podobał. Po powrocie podjął pewną decyzję, która dojrzewała w nim już od pewnego czasu.
Uczelnia zaproponowała Pawłowi wymianę na zasadzie której poleci do Angli. To była jego szansa. Szybko podjął decyzję i niebawem znalazł się na Wyspach. Będąc w Wielkiej Brytanii Paweł pracował, aby przywieść do domu trochę pieniędzy, które na pewno podreperowałyby domowy budżet. Podczas pobytu tam nawiązał także wiele znajomości – między innymi z Erikiem Stewardem. Jego właśnie najbardziej polubił choć uważał go trochę za snoba. Eric obiecał przylecieć do Polski na następne wakacje. Tak też się stało. Paweł odwoził gościa własnym samochodem na który zbierał pieniądze wiele miesięcy. Do domu jechał możliwie najładniejszą trasą, lecz i tak wstydził się, że mieszka w takiej okolicy. Podczas jazdy opowiadał koledze o Polsce, aby zapomnieć o ponurej rzeczywistości. Ogólnie te wakacje wypadły dobrze i uważał, że Eric czuł się dość dobrze. Na lotnisku Wyspiarz zaproponował Pawłowi wyjazd po studiach do Angli do pracy. Tego Paweł się nie spodziewał. Było to jego ukryte marzenie, ale wstydził się o nim komukolwiek powiedzieć.



Po studiach Paweł rzeczywiście wyjechał do Wielkiej Brytanii. Nie zamierzał tam zostać zbyt długo, ale poznał pewną dziewczynę. Po pewnym czasie pobrali się i urodziło im się dziecko. Postanowił zostać na stałe, bo czuł się w tym kraju doceniony. Dał mu on możliwości i godne życie. Paweł osiągnął swój Eden.




Tak kończy się ta historia. Wielka Brytania asymilowała kolejnego naszego rodaka. Nie miejmy tego za złe. Każdy szuka swego miejsca na ziemi. Opuściło już nas wielu wspaniałych ludzi, bo ich wartości nie liczyły się w ojczyźnie.





ZBIEŻNOŚĆ NAZWISK I ZDARZEŃ PRZYPADKOWA!!!


Sirius
sirius89@o2.pl





P.S. Może dopiszę jakiś epilog, bo historia może przecież trwać.