Re: AgoNia
Piszę do Ciebie, Phnom Penh w nadziei, że uda mi się rozwiać
Twoje wątpliwości. Chciałbym przedstawić Ci mój punkt
widzenia w ramach kwestii, które poruszyłeś w swoim arcie
'Agonia' (AM 66). Nie odbieraj tego jako atak na własne poglądy
- ja nie mam zamiaru gwałcić Cię moralnie, ani indoktrynować.
Chcę po prostu, żebyś mnie wysłuchał, Phnom. Zaczynajmy.
Oryginalny tekst 'Agonii' oznaczę dla Ciebie jaśniejszym
kolorem. Cytaty z Biblii zapisałem dodatkowo kursywą.
Pierwszy fragment Twojego arta:
(Chrystus) wykrzyczał przecież niedługo przed skonaniem: 'Boże
mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?!' W momencie ogromnego
bólu i strachu przed śmiercią dopuścił się najzwyklejszego
bluźnierstwa. Zawsze mnie zastanawiało, jak się ma ten
rozpaczliwy (i jakże ludzki) gest do tezy o bezgrzeszności
Chrystusa. Czy takie wyparcie się woli Boga, taka niewiara w mądrość
i dobroć Najwyższego nie powinny zamknąć Jezusowi drogi do
Nieba?
To zdanie budzi wątpliwości tudzież kontrowersje wśród
wielu osób. Bo nie jest łatwo je zrozumieć. Czy Jezus -
Mesjasz - w swym ostatnim tchnieniu, w ostatnich słowach
skierowanych do ludzi, bluźni? Wypiera się swej boskości i jak
człowiek, jak atawista - grzeszy? Oczywiście, odpowiedź brzmi:
NIE. Dlaczego? Ano dlatego, że słowa te są przez Chrystusa
CYTOWANE! Po raz pierwszy pojawiają się w (spisanej na długo
przed Jego narodzeniem) Księdze Psalmów - a konkretnie - jest to pierwszy wers
Psalmu nr 22 (Tytuł: Męka Mesjasza i jej owoce). Sprawdź sam, jeśli nie
wierzysz. W ostatnich słowach wypowiedzianych do ludzi, Jezus
niejako odsyła nas do tego utworu.
Daje wierzącym tą (niewidoczną dla
innych) wskazówkę. Otwórz Biblię i przeczytaj cały tekst
22-go Psalmu. Okazuje się, że ten utwór to hymn pochwalny na cześć Ojca!
A kończy się on słowami:
A moja dusza będzie żyła dla Niego,
potomstwo moje Jemu będzie służyć,
opowie o Panu pokoleniu przyszłemu,
a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi:
<<Pan to uczynił>>
Dla zaślepionych nienawiścią faryzeuszy i pałającego gniewem
żydowskiego tłumu te słowa są bluźnierstwem. Nawet Arcykapłan
mówi: 'On Eliasza woła. Bluźni'. A tymczasem (kto ma uszy
niechaj słucha!) dla Jego uczniów słowa te są nadzieją! To mądrość
UKRYTA dla tych, którzy chcą słuchać ('jakże wąska jest brama prowadząca do Nieba i jak niewielu ją znajduje'). To zdanie, które ochrzciłeś mianem bluźnierstwa to takie zamaskowane hiperłącze, link do 22 Psalmu. Dobro taką już ma naturę - nie jest głośne, krzykliwe.
O ludziach czyniących dobro nie usłyszysz
w wiadomościach. Częściej powiedzą Ci o terrorystach,
zamachach, ofiarach. Drogi Penh u,
przyjrzyj się jeszcze raz tym słowom.
Zawierają obietnicę kościoła
('potomstwo moje Jemu będzie mu służyć, opowie o Panu pokoleniu przyszłemu a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi'). Tu chodzi właśnie o troskę o przyszłą wspólnotę, o przyszłych ludzi. W ostatnim tchnieniu Chrystusa jest nadzieja dla nas, a
nie trwoga konania, czy tym bardziej bluźnierstwo! On mówi:
'Teraz odchodzę, ale będę żył! Nie smućcie się!'. Cała
Biblia jest wielką metaforą. Musisz nauczyć sie czytać między
wierszami, bo każde słowo ma 'podwójne dno'. Czy werset 'jeśli
ręka jest dla ciebie powodem do grzechu, to odetnij ją i odrzuć
od siebie' też będziesz interpretował dosłownie? Jasne, że nie. Kolejny cytat z 'Agonii':
Świat (...) nie jest zorganizowany dobrze, właściwie mogłoby
być inaczej. Przecież Bóg miał nieograniczone możliwości
stworzenia, dlaczego więc nie ustanowił innych praw rządzących
naturą?
Tzn. jakich? Penh, posłuchaj. Przecież Bóg stworzył ten świat
doskonałym. Na początku był Eden i byliśmy podobni Jemu. To człowiek to zepsuł swoim grzechem. Dlatego zostaliśmy teraz poddani marności (śmierci), po to aby znów przywrócono nam utraconą godność na końcu czasu. Jak czytamy w księdze rodzaju:
Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży
go stworzył
Co to znaczy? W tych słowach wyraża się największy dar Boga
dla człowieka: wolna wola. Bóg nie chciał stworzyć nas
niewolnikami. On mówi Ci: 'Rób co chcesz - ja się Tobie nie
narzucam - JESTEM tu, KOCHAM Cię, ale jeżeli nie chcesz być ze
mną, ZROZUMIEM to'. Czy jesteś w stanie pojąć wagę takiego
'świadomego' stworzenia? Ty sam decydujesz, Penh - możesz być z
Bogiem, możesz nie być. To chyba sprawiedliwe, prawda? Więc
dlaczego masz do Boga pretensje o nie uczynienie świata, w którym
nie istnieje zło? To zło to cena, obol płacony za wolność wyboru,
którą została obdarzona ludzka natura i aniołowie, to cena za nasz grzech. Zatem miej pretensje do
złych ludzi za to że świat jest komercyjny, goni za pieniądzem,
nie zwraca uwagi na potrzebujących.
Pen h,
zrozum. Ja już wolę żyć w takim chorym świecie, niż
nie mieć wolnej woli. A przecież nie będę żył tu bez końca.
Teraz trwa moja próba, mój test, czas mojego świadomego wyboru.
Po śmierci jego konsekwencją jest albo trwanie w Nim, albo odłączenie.
Ale nie mam o ten dualizm pretensji. Bo to ja wybieram. I jestem
wolny. Chrystus umarł za mnie, żebym był wolny. I choć
zbawienie jest łaską, to wierzę, że Bóg nie odmówi go nikomu,
kto chce być z Nim. W Nim. Oczywiście to słowo 'chce' oznacza wiarę
czynną, a nie tylko deklaratywną. Mam się obrazić na Boga, bo świat nie jest idealny? Ten ziemski nigdy taki nie będzie. I nie ma sensu narzekać, nie ma po co być defetystą - to niczego nie zmieni. Ja nie zrezygnuję z wiary, z Nieba - mam przejść obojętnie wobec oazy, będąc na pustynii? Tak ja to widzę. Kolejny cytat z Twojego arta Penh:
Tak na marginesie: czy przyszło wam kiedyś do głowy, że w
gruncie rzeczy Jezus nie zrobił niczego wielkiego? Sądzę, że
każdy normalny człowiek, gdyby powiedziano mu, że jego śmierć
uratuje całą ludzkość, wahałby się tylko przez chwilę,
zanim zgodziłby się na taką wymianę. Czy nie większym
bohaterem niż Chrystus jest żołnierz, który zasłania swoim
ciałem rzucony przez wroga granat, ratując w ten sposób życie
kilku kolegów? Czy nie dokonuje bardziej heroicznego czynu strażak,
który ginie w płomieniach, próbując wynieść z pożaru dwoje
dzieci? Umrzeć za całą ludzkość? Łatwizna.
Czyżby? WSZECHMOGĄCY BÓG daje się zabić za swoje stworzenie. Przeczytaj to zdanie
jeszcze raz, jeśli do Ciebie nie trafiło. Bóg umiera za człowieka.
Już samo to, że staje się człowiekiem - czyż można pełniej
wyrazić miłość? To się w głowie, nawet w sercu nie mieści.
On stał się człowiekiem aby dać nam drogowskaz. Zamknął
swoją nieskończoność, swoją duchową transcendencję w
ludzkim ciele. A ty mi mówisz: Łatwizna. Przecież Bóg mógł
po prostu powołać proroka i powiedzieć: 'Kto pragnie, abym go
zbawił, niech stosuje się do przepisów prawa'. Ale nie - Bóg
nas kocha i chce nam pokazać pełnię swojej miłosiernej natury.
I przyszedł do nas. A po swoim wcieleniu może już powiedzieć: 'Kto chce iść
za Mną, niech Mnie NAŚLADUJE, niech WEŹMIE SWÓJ KRZYŻ i
idzie za Mną'. On nas kocha po prostu i zamiast mówić: 'bądź
dobry', sam przyszedł i pokazał jak żyć. Zastanów się, co
lepsze Penh? Rozmowa 'telefoniczna' przez osobę proroka, czy Bóg we własnej
osobie? Przyszedł, założył kościół, umarł nawet, bo nas kocha. Jego zranione ręce i zbroczone krwią szaty mówią aż nadto o Jego miłości. Zrozum.
Kończę moje rozważania teologiczne. Przepraszam Cię,
Penh jeżeli mówiłem zbyt porywczo, dosadnie. Sam wiesz, jak ciężko
jest mówić o istocie bytu. O sensie naszego istnienia. Nie myśl,
że było moim celem Cię piętnować, czy potępiać (a tak
pewnie niektórzy to odbiorą). Dlaczego tak wielu zarzuca religii ostracyzm? Ja chciałbym tylko, żebyś
zajrzał do Biblii. Bo tam są odpowiedzi na Twoje pytania. Znalazłem dla Ciebie
pewien fragment. Pochodzi z księgi Izajasza - tu uwaga! - napisanej
na KILKASET lat przed Chrystusem - zajrzyj: Księga Izajasza - Rozdz. 52, wersy 13-15
oraz Rozdz. 53, wersy 1-12.
Czyż to nie zdumiewające? Czyż to nie piękne? Kończę, Penh.
Chciałem Ci po prostu pomóc uwierzyć. Zaufać. Bo człowiek
nie może niczego 'wkleić' na siłę w drugiego człowieka. Może
mu tylko dopomóc wyszukać prawdę we własnym sercu. Niewierzący człowiek nie chce mieć prawdy Ewangelii przed sobą, lecz za sobą. Bo gdy te prawdy są przed Tobą, to cię prowadzą, a gdy za Tobą to cię obarczają. Pracuj nad sobą. Życzę Ci
wytrwałości. Nie rezygnujmy z Życiodajnej Wody Miłości będąc tak blisko oazy.
aNomaLy
|