BABIARZ W AKCJI
Dawno temu, bo
kilka miesięcy wstecz, na łamach Akszonmaga poruszona została sprawa dotycząca
dzisiejszych umizgów według Jacka Stojanowskiego. Kolega żalił się, jakie to
dziewczyny dzisiaj puszczalskie na dyskotekach, jak to trudno podbić serce
anonimowej dziewuchy za pomocą komputera i podłączonego do niego - nie niej -
Internetu. Sądząc po tekście, według autora poznać dziewczynę można tylko w tych
dwóch miejscach (dyskoteka i czat). W przypływie litości i współczucia
powiadamiam Jacka, że na gody można się wybrać w inne miejsca. Wyobrażasz sobie?
Dziewczyny chadzają do innych miejsc, nie tylko przed monitory komputrów i
parkiety dyskotek. Niesamowite, co nie? Zatem nie załamuj się, człowieku, bo
masz o wiele więcej możliwości, niż Ci się wydaje (wskazując siebie samego jako
przykład powiadam, iż kiedyś poznałem śliczną i miłą dziewczynę... w płatnym
kiblu. Powaga!).
A teraz przejdę do tego, o czym chciałem właściwie pisać. Mianowicie
postanowiłem dosiąść białego rumaka i stanąć w obronie dziewczyn, o których mowa
była wyżej. Chodzi mi o panienki, które to lubią sobie poużywać na dyskotekach,
zabawach, domówkach czy festynach przy stodole.
Na pewno każdy chłopina czytający ten tekst zna co najmniej kilka takich lejdis
- ubierze się taka w ubranie tak skąpe i wżynające się w rozkosznie pulchne
ciałko, że nawet najbardziej uśpieni żołnierze stają przy niej na baczność,
wparuje w samo centrum domowej balangi tuż po opróżnieniu kilku piw, pozna
chłopaka, z którym uzna za stosowne przespać się, pójdzie do cichego pokoju i,
umując to najprościej, da mu dupy. Następnego ranka opowie koleżankom, że
impreza była całkiem fajna.. a ten chłopak? Nie pamiętam imienia, ale całkiem
fajny był.
Dziewczyna, postępująca w ten sposób, mimowolnie zostaje ochrzczona wywłoką, dla
której już należy rezerwować lampy na ulicach. Może to czytelników zdziwić, ale
denerwuje mnie to. Nie, nie takie zachowanie dziewczyn, tylko gadanie o jej
postępowaniach. Co was to, chłopaki, obchodzi? Lubi dziewczyna, to niech sobie
używa ciałkiem. Jej ciałko, jej życie, jej styl bycia, słowem - jej sprawa.
Nie rozumiem jednego, chłopaki. Sami walicie na dyskoteki głównie w celach
reprodukcyjnych, zaopatrując się wcześniej w lateks, a wskazujecie palcem na
dziewczę, która robi to samo. Ty możesz, a ona nie? Zapomnij, ona zrobi ze sobą
to, co będzie chciała, a jeżeli zajdzie w ciążę, będzie to również jej częściowa
zasługa. I nic ci do tego. Rozumiem, że przez twoją ocenę takiej dziewczyny może
dyskretnie przemawiać zazdrość, że twoja wszędobylska łapa nie wyląduje na jej
okrąglastej pupci, ale takie jest życie.
Uprzedzając emailowe pytania w stylu czy chciałbyś, babiarzu, mieć taką właśnie
dziewczynę, odpowiem krótko - nie. I jest w ogóle mało prawdopodobne, bym z taką
dziewczyną był, ponieważ na dyskoteki nie mam zwyczaju chodzić. Nie chciałbym
takiej dziewczyny ze względów oczywistych, których mam nadzieję przedstawiać nie
muszę.
Podobnie... a gdzie tam.... identycznie jest z takimi białogłowymi mniejszego
kalibru - które lubią się całować, walczyć na języki i dotykać, ale już nie zapędzić do
łóżka. Mają wyrobione hamulce, których nie zablokuje żadna ilość alkoholu. Mimo
to napiętnowane są oczywistym mianem. Tym sposobem niedługo babka, która wymieni
numery telefonów z dwoma łebkami na jednej bibie będzie nazywana tak, jak
dzisiejsze "puszczary". Jeżeli już nie jest...
Być może takie dziewczyny są wywłokami, puszczarami czy jak je tam zwiecie(ja
ich za takie nie uważam), ale to jest tylko i wyłącznie ich sprawa, więc dajcie
sobie, kutaski, siana. Nie widzę się w związku z taką dziewczyną, ale znam kilka
bardzo fajnych, miłych i - uwaga - niegłupich "puszczar", z którymi da się
normalnie rozmawiać, pożartować, oglądnąć film na kompie, przejść na spacer i
inne takie. I nie mówię tu o grze The Sims2, tylko o prawdziwym życiu. Znam je
do dziś i utrzymuję koleżeński kontakt. Mimo wszystko. Ich "dyskotekowa" strona
mnie nie boli. Nie wszystkie takie dziewczyny są z góry zepsute.
Dziewczyna całująca się na jednej domówce (ciągle używam tego zwrotu, ponieważ
częściej bywam na nich, niż na jakiejkolwiek innej imprezie) z trzema chłopakami
po kolei uważana jest za zdzirę, szmatę, ścierwę i rurę. Chłopak, który zaliczył
na tej samej imprezie pięć panienek zasługuje na prestiż.
Pod tym jednym, jedynym względem zgadzam się z feministkami.
Michał
Chmielewski
eric_wu@wp.pl
www.sianow.kw.pl
511969234