Ulga

Jesli mnei pamiec nie myli to poznałem ją 8 miesiecy temu - naprawdę nie pamiętam jaki był to dzien, a powinien zostan w mojej głowie..powinien. No cuż, po prostu wpadłem na nią, dosłownie, w normalnym najzyklejszym białym, chłodnym i przestronnym kiblu - o zapachach nei wspomne. To był bar, knajpka, spelunka - własciwie wszystkiego po trochu - ostatnimi czasy nawet wiecej tu speluny. Namawiac mnei na spotkanie nie było trzeba - byłem tego nieswiadomy, w dodatku podhcmielony, a to zawsze dodaje pewnej motywacji w takich kontaktach. Zdecydowałem sie, choc sie trochę obawiałem, jak kazdy przy takim spotkaniu (wiem co mówie - kazdy!). Carpie Diem..taa.. Zamist chwycic dzien, chwyciłem ptaka, przez spodnie rzecz jasna, sprawdziłem czy mam aby na pewno jaja. Mam.. a wieć do dzieła. Raz kozie smierc jak to mówią. Mój pierwszy raz. I wcale nie bolał - a wręcz mnei znieczulił, dosłownie, znieczulił mi język. I oto dochodzisz do wniosku drogi czytelniku (choc nei wiem ile kosztowałes), ze nei gadam o jakiejs pieknej dziewczynie, ani tym bardziej o chłopaku, ani o Ani..a własciwie nawet i o kobiecie - w pełni dojrzałej, doswiadczonej, nie to co jakas nieobrosnięta Marysia na jakiejs prywatce, ani tym bardziej w domu, wielokrotnie, często i gęsto - to była naprawdę mocna rzecz. Czułem sie po niej jak młody Bóg, perfidny egoizm, zadnej empatii, liczyłem sie tylko ja i teraz. Kazda chwila w tej krótkeij eufroii była chwilą na którą czekałem cale zycie - wielokrotnie mocniejszą od najwiekszej nawet miłosci, a własciwie stanu zakochania, zauroczenia - tego momentu w którym stwierdzasz ze urodziłes się po to aby byc tu teraz, dzisiaj, własnie z nią. Taaak... Dokładnei, czujesz po prostu jakby, stworzenie swiata, wykształtowanie się człowieka, miłosc Twoich rodziców, twoje narodziny, całe twoje zycie, kazdy oddech, kazdy posiłek, kazdy dzien był tylko wstępem, preludium, a nwet nie - był niczym! Ze to wszystko, ze te 14 mld lat istnienia wszechswiata było tylko po to, abys mógł dzis o tym pomyslec. Wszystko takie jasne i proste - zero zmartwien - zero problemów. Mógłbys naprawic cały swiat jednym kiwnieceim palca - wiesz co, jak i kiedy zrobic aby rozwiazac kazdy problem, rozpętlic kazdy supeł, po prostu ze mozesz wszystko i ty w to wierzysz. Zaczynasz sie zastanawiac dlaczego na takei proste i genialne mysli nei wpadłes wczesniej, albo i wpadłes - ale nie zauwazałes ich geniuszu. Przekonujesz sie jak w wielkim byłes błedzie, jka bardzo byłes głupi, jak bardzo nieswiadomy, ze dlaczego tak późno. Mógłby to byc problem, mógłbys sie tak zastanawiac bez konca, bo tak naprawde to ty juz znasz na to odpowiedz - po prostu to wszystko musiało zaistneic tylko i wyłacznie po to, abys ty mógł włąsnie dzis, nei wczoraj nie jutro, ale dzis i teraz byc w takim błogostanie... Czujesz ze zycie wszyskich, ba! Wszystkiego! Jest niewazne, ze jest tylko nędznym tłem dla twojej obecnej chwili. Wszystko o czym pomyslisz, co zrobisz, na co masz ochote - to najpiękniejsza rzecz w twoim zyciu - rozmawiasz z piękną, miłą dziewczyną - najlepsze uczucie pod słoncem, tak wspanaiłe ze analizujac całe swoje zycie dochodzisz do wniosku ze nic, powtarzam, nic nie moze sie z tym rownac... Boze! Co ja gadam?! Jakie równac sie?! Tego uczucia nei da sie przyrównac do zadnego innego - po prostu odnisniki w zyciu codziennym wydaja ci sie tak błahe, ze teraz widzisz, iz to co kiedys wydawało ci sie piekne (np. najlepszy twój sex z kobietą którą kochasz) jest tak słabe, ze nawet zwielokrotniajac to uczucie po tysiackroc - nie dorónasz do tego stanu w jakim sie znjadujesz! Lecz..po chwili widzisz ze masz rozwiazane sznurówki! Cieszy cie to niemiłosiernie, przerywasz tą rozmowę shcylasz sie by jes zawiązac i okazuje sie nagle ze i ta neidawna rozmowa jest niczym z uczuciem, jakie osiagasz sznurujać sobei buta - tamta dziewczyna wydaje Ci sie juz totalnie nieatrakcyjna, głupia, nieciekawa wrecz oblesna, a twoim nowym celem zyciowym jest wiazanie sobie do smierci tego pieprzonego buta! Pomyslałes sobie o tej dziewczynie? Spoglodasz w górę widzisz ja i znów wiazanei sznurówki jest bezcelowe, błedne, jak mogłes sie tak pomylic!! Dziewczyna znów wydaje sie aniołem, znó rozmowa z nia jest najpiekneijszą rzeczą na swiecei!! Pytam!!! Jak mogłes tego nei zauwazyc sznurując buta!?! Jak mogłes dopuscic sie takiej herezji ze to wiazanie trampola mogło byc lepsze od tej rozmowy?!! Po prostu chaos, tyle rzeczy wydaje ci się czystych, klarownych, oczywistych!!! nagle błogostan, upojenei ambrozją powoli ustaje, nastepuje neiprzyjemny zjazd - a w swietle niedawnych wydarzen, jest po prostu najbardziej ochydna rzeczą jaka ci się przytrafiła... i znów idziesz do kibla, znów kruszysz grudke, znów usypujesz kreske, zwijasz banknot i wciagasz to do nosa, przy okazji znieczulająć ssobie cały nochal i gardzioło.... I znó jestes Bogiem...po prostu Bogiem... a potem zostaje ci ostatni węgorz, ostatnia kreska ..nagle, ni z tego ni z owego wydaje ci sie ze kawałek grudki spadł ci na podłogę - a ze podłoga jest biała a grudka zajebiscie mała zastanawiasz sie - czy aby na pewno Ci spadła, czy to nei wymysł towjej wyobraźni? Po chwili wszystko to sie nie liczy, bo klęczysz na podłodze przeszukując centymetr po centymatrze calą podłogę, i choc wydaje ci sie ze to niemozliwe to wychodzisz z kabiny i przszukujesz najblizesz jej otoczenie - a przeciez niewykonalne jest aby grudka po pierwsze Ci spadła (a ją szukasz!!!) a po drugie ze jednak gdyby spadął to odbiła by się za kabinę!!! Brawo - takich jak ty nazywają "odkurzaczami", stałe okreslenie dla uzytkowników tej cudownej substancji...

To Kokaina... piszę z duzej, aby ukazac cały jej majestat, całą moc i dostojnosc. To nie szczeniacka trawka (wspomniana Masrysia na początku tekstu) , czy nastoletnia feta - to dojrzały narkotyk dla dojrzałcyh ludzi - to czego zawsze pragnąłes, na co całe zycie czekałes, choc o tym nie wiedziałes. Spotkałem sie z nią raz, dla jednych wystarczająco czesto aby sie uzaleznic na całę zycie (mówie zupełnie serio!!! tez mnei kiedys takie opinie smieszyły - po prostu uznawałm je wtedy za okrzyki rozhisteryzowanych dorosłch ludzi, którzy na oczy to anwet i weedu nei widzieli). Ja jednak poprzestałem na jednym razie, nei wiem czy to strach, czy silna wola, czy silny organizm, czy po prostu nalezę do nielicznych, którzy po jej spróbowaniu wiećej po prostu nei wzieli... choc moze i to moj wymysł..bo przeciez następnego dnia rano, pierwsze co zrobiłem (kurwa, nawet nie otworzylem jeszcze dobrze oczu!!) to zajrzenie do kieszeni czy moze jednak cos zostało, chocby odrobinka, i fakt, malutki prwaie niewidoczny osad na sciankach woreczka pozostał, wiec go zlizuję, a dawka jest tak mała ze tylko i wyłacznie znieczula mi jęzor, nawet calej geby nie rusza (co dzieje sie przy doustnym podaniu nawet całkeim sporej dawki) .. i włącza sie tesknota..ogromna, większa niz po smierci bliskiej osoby, pustka nicosc... ale wstajesz i otrząsasz sie, wypijasz herbatę, zjadasz jajecznicę i uswaidamiasz sobie ze wczoraj za te kazdorazowe 15-20 min boskosci zapłaciłes 160 zł... i tutaj następują dwie tak odmnne drogi - jedna jest taka ze po kilku meisiaćach budzisz sie bez mebli w mieszkaniu albo - wresja druga - stwierdzasz ze to jednak za duzo jak na nwet taką przyjemnosc, choc przed chwilą byłbys gotów sprzedacz najlepszego kumpla za jedną chocby kreskę... po rpstu szok, taki stan psychiczny ze masakra.. nie wiem jakim cudem, ale ja wybrałem tą drugą wresje, a włąsciwie nie ja, a "cos" we mnie..w srodku... następne dni na zmiane utwierdasz sie w przekonaniu ze wybrałes słusznie, by zaraz stwierdzic ze jednak jestes w błędzie, ze musisz wziać jeszcze... Przetrzymałem najgorsze, nie wiem dzieki czemu... a teraz gdy to piszę zrzucajac z serca tak wielki ciezar, przynosząc sobei tak wielką ulgę, wiem ze nigdy, przenigdy nie zrobie tego znowu, bo wiem ze drugiego razu po prostu bym nei wytrzymał i wpdał po uszy w tą chorą miłosc... Powtarzam!! Nigdy wiecej!!!


PS: Nie obchodzi mnie kompletnie czy ktos to przeczyta, czy przepusci przez selekcje i wrzuci do AM, czy czytelnicy tu zajrzą, czy ktos potraktuje to jako zart, prowokację (bo teraz to nawet dowcip o Zydach w arcie, czy zbluzganie doszczetnie gatekeepera mozna podsunac pod prowokacje, a gdy ktos się oburzy, to wzywac go od matołów "bo widac nei był na tyle inteligenty ze nie domyslł sie ze to prowokacja"..ech...), lub szczerą prawdę...po prostu mam to w gdzies... Czuję teraz wieklą ulgę..naprawdę wielka...Ja swoje zrobiłem, reszta w rękach tego pana, czy pani (hi Vene:) to on/ona zadecyduje czy wy ten art ujrzycie.. fajnei by było..a jak nie...no cuż, jak juz powiedziałem - ja swoje zrobiłem...

PS2: Nigdy nie mów nigdy...