Czysta krew
W prasie znalazłem artykuł o nadchodzącej z Zachodu manii na śledzenie dziejów
swojej rodziny. W Ameryce ludzie przetrząsają wszystkie europejskie serwisy w
poszukiwaniu swoich korzeni (dla mnie Amerykanie nie są narodem tylko zlepkiem
kultur całego świata). Większość ich to przecież potomkowie osadników z naszego
kontynentu. Przez to zainteresowanie powstało wiele portali i firm pomagających
rozrysować własne drzewo genealogiczne. Mnie najbardziej interesuje pochodzenie
klasowe.
Sprawdzając wiele portali i pytając rodzinę doszedłem do wniosku, że mogę być
szlachcicem dzięki krwi babci (o ile jest to możliwe). Jak wszyscy dobrze
wykształceni czytelnicy AMaga wiemy, że kiedyś pochodzenie decydowało o całym
życiu. Choć chłopi byli powszechnie pogardzani to stanowili znaczną większość
społeczeństwa. Nie do nich należał głos, a do panującej klasy szlacheckiej.
Zmiany następujące na świecie dotknęły także i nas. System klasowy upadł, a
czysta krew przestała praktycznie istnieć. Pod pojęciem czysta krew rozumiem
ludzi wywodzących się z rodów szlacheckich i mających takich przodków. Ludzie
pomieszali się między sobą, w wyniku czego jedna rodzina może mieć w swoim
drzewie genealogicznym przedstawicieli wielu klas. Zmiany takie przyspiesza
dodatkowo obowiązujący ustrój, który zapewnia równość wszystkim ludziom
(przynajmniej w teorii). System upadł, ale przetrwała inna klasa, która nie dała
się zasymilować. Myślę tu o kaście inteligenckiej. Oni to piastują ważne urzędy
w uczelniach i instytutach, ale rzadko pełnią funkcje państwowe. Dlaczego? Bo
większość wyborców jest ciemna i głupia. Sam Churchill przyznał, że demokracja
to najgorszy z ustrojów. Nie chcę snuć tu teorii spiskowych, ale za dawnych
czasów chłopi stanowili oni ponad 70% społeczeństwa i podobny odsetek stanowią
dziś ich potomkowie. Jak to możliwe, że tak wiele ludzi chce mieć Leppera za
prezydenta? Czy naprawdę tak wiele osób jest ślepych, że nie nadaje się do tej
funkcji? Założę się, że jest on potomkiem klasy chłopskiej. I to tej najbardziej
chamskiej bo wyciąga rękę po to co nie jemu powinno być dane. Tak dziś jest, że
w głosowaniu wygrywają ci co chcą i umieją przekonać do siebie publikę, ale
niekoniecznie ci najbardziej odpowiedni na tym stanowisku. Nie chcę tu wmawiać,
że winne jest tu pochodzenie, ale niektórzy wykraczają poza to do czego zostali
stworzeni i do czego mają predyspozycje. Najlepszy przykład daje tu nasz
Wyspiański w „Weselu”. Ojczyzna pod zaborami, szlachta rozpita (wcale tej klasy
nie wyróżniam), a ostatni, którzy mają jakąkolwiek nadzieję, pokładają ją w
chłopach. Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze. Być może chłopi przez swoją ilość
stanowili siłę, ale ta siła musiała mieć przywódcę z prawdziwego zdarzenia.
Perły przed wieprze.
uczeń Slytherinu
Sirius
Sirius89@o2.pl
PS Może i się mylę co do mojego pochodzenia, ale uważam, że to co napisałem jest
zgodne z tym co myślę.