Re: Ateizm by Anonim from Opole
Bardzo spodobał mi się Twój art (jak zresztą 80% artów na łamach AM, drań stanął na nogi.). Pisałeś dużo, z sensem, przedstawiając prostu, a jednocześnie logiczny i szczery tok rozumowania, bez zabawy w moralizowanie, powoływanie się na jakieś niestworzone zasady i autorytety. Widzę, że stoisz mocno na ziemi (i czynisz ją sobie poddaną, jak nakazuje pismo). Pragnąłbym jednak ten tekst uzupełnić, dopełnić i pokazać sprawę z mojego punktu widzenia.
Kościół został stworzony, aby moralnie wspierać osoby, które potrzebują jakiegoś autorytetu, wiary w lepsze jutro, oczekiwanego zbawienia i pewności, że ich życie jest lepsze, niż życie innych osób. Niż ich własne życie. Tak, podejście dzisiejszej wiary do ludzi oraz wielu dzisiejszych ludzi do wiary wybitnie udowadnia, że cały katolicyzm jest tak naprawdę iluzją – rzekłbym nawet, że siostrą Matrixa.
Co robi chłopiec, któremu bozia nogę ujebała? Postanawia żyć w bliskości Boga i postępować zgodnie z dekalogiem, aby nie grzeszyć w celu uzyskania zbawienia i życia wiecznego… jednakże w tym momencie jego życie doczesne jest bezwartościowe, pozbawione sensu – do końca swej marnej egzystencji będzie musiał poruszać się na wózku inwalidzkim, nie pogra z kumplami w piłkę, nie dozna niesamowitego uczucia towarzyszącemu przejażdżce na bananie… i raczej nie zdobędzie dziewczyny.
W tym miejscu muszę zaznaczyć, że nie wierzę w istnienie raju, do którego trafimy po śmierci. Jest to kolejna sztuczka wytworzona przez chrześcijaństwo, która ma nam dać siłę i chęć do godnego życia z jego wszystkimi złośliwościami losu i chronicznymi niepowodzeniami. Jakkolwiek sama nadzieja i wewnętrzna moc pozwalająca przetrwać w najbardziej beznadziejnej sytuacji nie jest niczym złym w przypadku niepełnosprawnego, który i tak prędzej czy później odejdzie z tego świata, nie zostawiając po sobie śladów, ani nawet nie osiągnąwszy nic, z czego mógłby być zadowolony, tak przekładanie wiary i zasad nad swe szczęśliwe życie jest zabójczą pułapką, w którą wpadają miliony (Jakie cholerne miliony? Wystarczy, ze wpadnie w nią Twoja dziewczyna / Twój chłopak!), która czyni ich słabymi, głupimi, obojętnymi na problemy życia doczesnego i nie potrafiącymi stawić im czoła. Przykłady?
Jesteś dziewczyną z gatunku puszystych / pryszczatych? Co zrobisz – postanowisz schudnąć, zadbasz o siebie, jak na prawdziwą pannę przystało, czy też raczej za namową środowiska (cóż to musiałoby być za środowisko!) wybierzesz się do zakonu, gdzie oduczą cię takich grzesznych uczuć, jak zazdrość, pycha i żądza prowadząca do nieczystości. Staniesz się istotą paskudną, nieszczęśliwą, odizolowaną i dbającą o wszystkich wokół, oprócz siebie. Twe szczęście opierające się na życiu Bogiem będzie jedynie pozorne, a choćbyś umierała z uśmiechem na twarzy i nadzieją w sercu, to przeminą one tak szybko, jak szybko serce uderzy po raz ostatni. Bezdomni, którym pomagałaś o tobie zapomną. Twoje łachy zostaną rozdane biednym lub wyprane i powieszone na haku czekającym na następną ofiarę systemu.
Zbyt uczuciowe? To jedziemy dalej.
Jesteś ojcem rodziny, lub też raczej tego, co próbuje te rodzinę udawać? No bo ciężko tym mianem określić wychudzony syn ubrany w szmatę i stojącą obok niego żonę ubraną w szmatę deluxe, skąpanych w świetle migającego żyrandolu, kiwającego się pod sufitem, którego chyba tylko jakieś nieznane jeszcze prawa fizyki utrzymują na swym miejscu. Dlaczego? Kumpel podprowadził forsę, a ty zamiast donieść policji na drania nadstawiłeś drugi policzek? Hydraulik, który naprawiał cieknący kran policzył sobie jak za zboże, a ty nie miałeś odwagi odebrać tej kasy, gdy reperowałeś jego buty? Syna kroją jakieś gnojki przed szkołą, a ty nie pozwalasz mu odpowiadać przemocą na przemoc, bo jest to przeciw wierze? Co z ciebie za facet?
Zbyt ostre? Zbyt fantastyczne? To jeszcze jeden przykład, tym razem z życia wzięty.
Jesteś zakochanym nastolatkiem… ale dziewczyna twoich marzeń nie wykazuje chęci natychmiastowego pójścia z tobą do łóżka. Czy to w ogóle możliwe? Przecież seks przedmałżeński jest grzechem… wszystko, co nie prowadzi do rozmnażania, jest grzechem… pocałunki, dotyk delikatnego ciała…także uczucie, o którym chcesz jej powiedzieć. Ale nasuwa się inny problem - jak? Czy tak, jak Jezus oznajmiał swą miłość do ludzi? Czy tak, jak ksiądz proboszcz przytula dzieci pragnące dostąpić pierwszej komunii? Czy lepiej dac sobie spokój i pozostawać w ukryciu, z niczym się nie zdradzając? Nie, to niemożliwe… zbyt bardzo cię pociąga. Ale czy to słuszne? Dobre? Przecież ubiera się na czarno i słucha metalu, który ponoć zawiera satanistyczne treści, jak wspominał ksiądz. Dziewczyna może okazać się złem, a Szatan tylko czeka na okazję, aby tym uczuciem, tym pożądaniem skusić cię do grzechu… przerażające, prawda?
Ale dość tych dywagacji – wszyscy mają wolną rękę i mogą decydować o swoim życiu, o czynach, o wierze, o wyznawanym kodeksie moralnym i rodzaju używanej pasty do zębów. Problem w tym, że wybierając pomiędzy tym, co wygląda lepiej w świetle wiary i Biblii, a tym, co wygląda lepiej w oczach człowieka o wolnym umyśle i luźnym podejściu do życia, w rzeczywistości wybieramy pomiędzy wspaniałą iluzją stworzona przez osobników żyjących w starożytności, a dzisiejszym, prawdziwym i będącym na wyciągniecie ręki światem, który, choć nie jest rajem i boli nas wszystkich, pozwala żyć w nim pełnią życia, szczęśliwie i w zgodzie z naszą własną naturą.
Soundtrack: Własna składanka „The Perfect Sound” gromadząca utwory techno i trance o uwielbianym przeze mnie brzmieniu. W pamięci zapadł mi utwór Ferry Corsten – Indigo.
Zapraszam do polemiki, krytyki i sprawdzenia tych dziwnych treści u źródła, czyli mnie.
Warmonger (Warmonger@vp.pl, gg 5073945)