Dlaczego będę wielkim murarzem.
Znam smak luksusu, ale i bieda nieźle mi skopała tyłek. Na szczęście nigdy nie
traciłem
optymizmu oraz masy( kochanego tłuszczyku oraz drugoplanowych mięśni). Właśnie
dla tego
jestem gotów do pracy ciężkiej oraz dobrze płatnej. Jestem gotów do pracy na
budowie.
***
Będę wielkim murarzem. Ja to wiem. Już od najmłodszych lat budowałem tamy na
pobliskich
strumykach w których nie podzielnie panowały żaby, pijawki oraz komary. Ja
wkraczając ze
swoją super nowoczesną technologią zawsze mieszałem im szyki. Tak moje tamy
zawsze były solidne. Na tyle solidne, że musiałem się wyspowiadać ze wszystkich
mąk które zaznały przeze mnie stwory wody.
***
Ja o tym maże, aby zostać największym murarzem na ziemi. Gdyż wiem, że swoją
pracą nie dość, że będę zarabiał na swoją rodzinę to będę dawał ludziom to co
najważniejsze. Dom. Czyli ciepłe i przytulne miejsce które stanie się dla nich
oazą kiedy będą spragnieni, fortecą kiedy staną przed wrogami, gniazdkiem kiedy
zapragną się kochać. Tak! Dam ludziom dużo szczęścia!
***
Znam również smak porażki która zniechęciła mnie na długie miesiące. I jak
zwykle mam szczęście się otrząsnąć. Od tamtego czasu zacząłem wierzyć słowom
"pierwsza klęska jest gwarantem na długie przebywanie w obrębie jednej bazy".
Teraz jak o tym myśle to tarzam się ze śmiechu. Ojciec wysłał mnie do jakiejś
tam pani z wyraźnym rozkazem zburzenia ściany (nienawidzę burzyć ale aby miało
powstać coś nowego najpierw trza unicestwić stare). Na miejscu zastałem
młoteczek wielkości tego którym operowano w "Skazanych na Shawshang" oraz mój
zapał wybiegający z panicznym krzykiem.
***
Tak jak mówiłem podoba mi się gdy na moich oczach powstaje coś pięknego,
prężnego oraz
onieśmielającego swoimi wymiarami. Lubię na to patrzeć nawet wtedy gdy ten
proces trwa wieczność. Moje miasto zmienia się jak organizm ludzki w miarę
młodnięcia. Lubię patrzeć na dźwigi (ramiona stwórców) jak bez problemu budują
nowoczesne mrowiska. Ostatnio tak się
zagapiłem że przegapiłem dwie kolejki świateł.
***
Mam, mam dostęp do profesjonalnych projektów, prac, oraz książek. Widzę je i
myślę że nie jest to czymś surowym oraz fenomenalnie trudnym w odbiorze. Nie
wiem dlaczego tak jest. Może dlatego że nawet mój kierunek daje mi do reki
narzędzia pozwalające na rozszyfrowanie takich
jakże sympatycznych architektonicznych krzaczków. A może po prostu autorzy
mojego życia tak
zdecydowali (nie powiem jacy bo nie oni są tutaj ważni).
***
Pijam znikome ilości alkoholu, nie palę papierosów (wręcz się nimi brzydzę). To
wszystko
pozwala mi na to aby patrzeć na moje dzieło wyraźniej. Pozwala mi to na pełne
skupienie. Właśnie dzięki temu nikogo nie skrzywdzę. Nie skrzywdzę dlatego że
nie pozwolę aby alkohol
zachwiał moimi zmysłami na tyle abym popełnił fatalny błąd który mógł by się
skończyć
tragicznym wypadkiem (nie świadomym morderstwem).
***
Mój ojciec zawsze jak wraca z pracy chwali się tym co danego dnia wybudował.
Opowiada szczegółowo jak stawiali rusztowania, jak robili elewację, jak
montowali drzwi oraz jak pod koniec pracy razem wracali autem aby jak
najszybciej stawić się do domu na wymarzony wypoczynek. Jak nie raz nie chciał
się podzielić tym co robił wymuszałem to na nim a kiedy
i to nie pomagało (bo był zbyt zmęczony aby rozmawiać) sam szedłem na to miejsce
i podziwiałem.
***
Będę wielkim murarzem chociażby dlatego, że ostatnimi czasy zrobiłem sobie
własną sztangę!
Tak ja sam sobie zrobiłem! Na samym początku pojechałem na złom i kupiłem
żelazną rurę o
wymiarach 1.5 metra. Poszedłem na budowę w celu zakupu betonu ale Majster gdy
wyciągnąłem gotówkę powiedział abym się nie wygłupiał i dał mi zadowalającą
ilość budulca za darmo.
W domu beton nalałem do 5 l butelek i tak otrzymałem 25 kilowy przyrząd do
gimnastyki (przydatny w każdym domu). Dobry jestem co? No pewnie!
***
Stanę się wielkim murarzem dlatego, że zamierzam przekazywać swoje myśli
skrycie. Będę je zamurowywał w ścianach tak aby nie naruszyć ich konstrukcji. Po
takich zabiegach świadomie oddam wszystko w ręce moich następców co to będą
stawiali nowe w miejsce starego. Będą mogli to spalić, przeoczyć lub się tym
zachwycić. Wszystko mi jedno. I tak nie będzie mnie to obchodziło gdyż będę
daleko od tamtego miejsca i nawet nie dotknę moich jedynych czytelników.
***
"Ojciec idzie do pracy,
jest wpół do szóstej rano,
w reku menażka z obiadem
w menażce kluski same...*"
Pisał: Sato
sato50@poczta.onet.pl
* Nakazawa Keiji