Parada równości czy propaganda odszczepieńców - polemika

Twór niniejszy jest polemiką do tekstu pt. "Parada równości czy propaganda odszczepieńców" z AM #66 autorstwa imć Alexa Hornbeama.

Dobra, bez jakichś zbędnych wstępów - najpierw moje stanowisko ogólne [wyjściowe], następnie polemika właściwa, czyli cytat-kontra.

Jestem osobą heteroseksualną, jednak za czystego "heteryka" uważać się nie mogę - podoba mi się uroda niektórych mężczyzn, nie wstydzę się tego, dumny również szczególnie nie jestem. Nie wiem czy ma to jakiś wpływ na mój stosunek do homoseksualistów - który wydaje mi się plasującym gdzieś pośrodku [oczywiście nie twierdzę, że z tej racji jest prawdziwy]. Nie podoba mi się zarówno dyskryminacja, jak i faworyzacja gejów i lesbijek. Moje zdanie na ten temat mamy za sobą, przechodzę do polemiki właściwej.

"Heteroseksualizm jako związek dwóch osobników tego samego gatunku przeciwnej płci pozwala spłodzić młode, przygotować je do życia w danych warunkach naturalnych i w konsekwencji przedłużyć gatunek. Homoseksualne osobniki są odszczepieńcami, odmieńcami. Śmiać mi się chcę, jak słyszę, że >>to jest naturalne<<. Jeżeli by to było naturalne, gatunek nie przetrwałby dłużej jak jedno pokolenie." - Naturalne, mój panie, jest występowanie w gatunkach osobników homoseksualnych, nikt tu nie mówi, że powszechne. Może odsetek takich osobników zawiera się w kilku procentach, ale jest on rzeczą naturalną.

"Kościół katolicki słusznie uważa homoseksualizm za grzech i chorobę. Myśli, czynów homoseksualnych powinniśmy się wstydzić, żałować i próbować się z tego wyleczyć." - Taaa, próby leczenia homoseksualizmu jak wiemy są wprost rewelacyjne. W latach 60-70. genialny sposób leczenia gejów metodą na miarę XX wieku - "grzeszników" podpinano do różnych śmiesznych rzeczy przewodzących prąd, sadzając ich przed ekranem, na którym pokazywano na przemian mężczyzn i kobiety - przy mężczyznach homcie [mam nadzieję, że nikt się za takie określenie nie obrazi, intencji złej broń mnie Panie Boże nie miałem] dostawali porcję świeżego prądu, przy kobietach zostawali zmuszani do masturbacji. Proceder ten ukróciła [naprawdę przepraszam wszystkich wierzących za określenie, znalazłem je u Przybyszewskiego i uważam za bardzo pomysłowe] Apokaliptyczna Kurwa, tj. Kościół Katolicki. I gdyby tylko chrześcijanistwo opierało się na utylitarystycznym, a nie motywacyjnym sposobie odróżniania złych czynów od dobrych, czyn byłby jak najbardziej godny pochwały - jednak motywacja Kościoła szczytna już taka nie była - nie mógł bowiem zgodzić się on na tak jawne dopuszczanie do grzechu - mowa tu oczywiście o zmuszaniu homoseksualistów do masturbacji... Dodam, że metody te nie przyniosły skutku - podejrzewam że Alexowi bardziej spodobałyby się sposoby stosowane przez Świętą Inkwizycję, czyli np. tzw. gruszka [nie będę opisywał tutaj działania tego sprytnego urządzenia, zainteresowani na pewno znajdą coś w Internecie].

"(...)seks jest tylko środkiem okazywania sobie miłości. Coraz częściej jednak zauważam, że seks stał się celem, >>wartością<< samą w sobie. Nie ważne z kim. Nie ważne gdzie... Na jakich wartościach oparte są związki homoseksualne?" - Waść tu piszesz o ogólnej degrengoladzie moralnej, nie o problemie homoseksualizmu. Karmisz się informacjami o rozwiązłości seksualnej i tendencji do zmiany partnerów homoseksualistów, podczas gdy średni związek [heteroseksualny] w Stanach trwa 2 tygodnie. Dochodząc do ostatniego zdania - nie mówię, że dla wszystkich homoseksualistów liczy się szczere uczucie, jednak stawiam kontr-pytanie - czy pod tym względem heterycy różnią się?

"Geje często przytaczają fragment konstytucji mówiący o wolności i równości wszystkich obywateli. Nie trzeba być żadnym uczonym, żeby zauważyć, że to bzdura (>>Wszystkie zwierzęta są równe. Ale niektóre zwierzęta są równiejsze<<). Wszelkie afery są dodatkowym dowodem na to, że prawo nie działa, tak jakbyśmy tego chcieli i przeważnie wyroki sądów są krzywdzące poszkodowanych, szczególnie jeżeli mowa o przeciętnych ludziach, których nie stać na prawnika czy przekupienie sędziego."- równie dobrze mogę powiedzieć, że Dekalog to jedna wielka bzdura, na co dowodem są choćby życiorysy i postawy wielu papieży, świętych, kapłanów, jak również większość dogmatów katolickich w średniowieczu. To nie przepisy są złe, tylko ludzie się do nich nie stosują. [pomijam tu osobny wątek, czy jeśli nauki nie zostały zrozumiane, to jest to wina uczniów czy nauczyciela].

"Moim zdaniem prawo nie jest tym, co powstrzymuje nas przed czynieniem zła (np. kradzieży, zabójstwa etc.) tylko sumienie. Nie wierzę w skuteczność prawa bez żadnych wyższych wartości, takich jak Bóg i miłość. " - cóż mogę rzec.. Jakkolwiek z szacunkiem odnoszę się do osoby, która sumienie jeszcze posiada, to jednak naiwność jest to niewyobrażalna. Katolik-anarchista? Naprawdę myślisz, że odgórnym wyznacznikiem tego, co jest dobre a co złe jest Twoje własne sumienie, które nie jest wszak choćby w najmniejszym stopniu obiektywne? A jeśli nawet - to czy sądzisz, że wszyscy oparliby się pokusie czerpania dla siebie korzyści, skoro nie byłoby żadnych kar? Litości...

"Nihilizm - odrzucenie wszelkich wartości prowadzi tylko do chaosu. (>>Tango<< Mrożka)." - co proszę? Raz - definicja to niezbyt odkrywcza, bo czymże innym jest potocznie zwany 'tumiwisizm' jeśli nie chaosem, dwa - pod 'wszelkimi wartościami' rozumiesz Waść 'rodzinę', czyli mężczyznę, kobietę i dziecko (najlepiej pięcioro)? No to gratuluję szerokich horyzontów myślowych.

"Nie można wrzucać do jednego worka nietolerancji innych narodowości czy ras z nietolerancją choroby psychicznej zwanej homoseksualizmem." - a czemu nie? Homoseksualizm, jeśli nie wynika z traumatycznych doświadczeń w dzieciństwie, jest wrodzony [wręcz istnieją teorie że każdy z nas jest biseksualistą] - o narodowości również nie decydujemy my sami. 'Choroba psychiczna'? Oj, jak litościwie to nazywasz, jak miłosiernie, jak po chrześcijańsku.. Nie lepiej po imieniu - dewiacja, perwersja, zwyrodnienie?

"(...)idąc tokiem myślenia przeciętnego "pedała" dlaczego mielibyśmy nie tolerować pedofilii (każdy może kochać jak chce, nieprawdaż?), a idąc dalej, dlaczego ograniczać swobodę i wolność mordercom, a nawet... satanistom?" - w tym miejscu zacząłem się zastanawiać - śmiać się, czy płakać.. Wybrałem trzecią możliwość, i piszę polemikę. Cóż tu rzec. "Oni mówią hoho i tego ten, a ja na to: MAJACZENIA!" [cytat z pamięci, mogło się wkraść drobne przeinaczenie], że się Witkacym wyręczę. Znalazł się kolejny Wielki Etymolog, który już się pali do udowadniania, że nieprzypadkowo słowa 'pederastia' i 'pedofilia' mają ten sam początek. Człowieku, widzisz różnicę między związkiem dwóch dorosłych, świadomych ludzi, a wykorzystywaniem dziecka przez osobę dorosłą? "Swoboda i wolność mordercom"? Phi, a cóż innego się robi pozostawiając na wolności homoseksualistów, którzy przecież mordują nienarodzone dzieci uprawiając seks analny [że o lesbijkach nie wspomnę, te dopiero rzeź niewiniątek urządzają]? A czy homoseksualizm to nie to samo co satanizm? No bo popatrzmy przecie - oni mordują nienarodzone, nieochrzczone dzieciątka, no jak to tak... Jasno postawię pytanie, bez mogącej zostać źle zrozumianej ironii - komu szkodą homoseksualiści? Chyba tylko Twojemu choremu poczucu moralności. Pozostawiam już tu kwestię, że ten pogląd autor uznaje jako "tok myślenia przeciętnego pedała"...

"Przecież każdy ma konstytucyjne prawo do wolności wyznania..." - to, że praktyki satanistyczne [nie pieprzcie mi proszę, że satanizm nie jest zły, bo LaVey powiedział tak a tak, jak nie macie pojęcia o sataniźmie PRZED LaVeyem] godzą w zdrowie [fizyczne i psychiczne] człowieka oczywiście nie ma żadnego związku.

"Nie trudno sobie wyobrazić jakich >>objaw nietolerancji i dyskryminacji<< mogą się dopatrywać geje i lesbijki za 10 lat (...)" - i tu się wreszcie mogę w pewnym stopniu zgodzić. Obawiam się, że homofobia może zamienić się w filohomię [czy też homofilię, ale obawiam się że ten termin ma już inne znaczenie], a geje będą faworyzowani. I za tym, co by jasność była, NIE jestem.

"Za 10 lat pewnie geje będą adoptować dzieci, albo wychowywać klony jednego z rodziców, bądź dwóch jednocześnie." - do adopcji również jestem nastawiony negatywnie, jeśli chodzi o klony, to zdają mi się być prognozą trochę zbyt pesymistyczną.

"Czy cieszyłbyś się, gdyby Twój syn był gejem? Czy pobłogosławiłbyś małżeństwo twojej córki z inną kobietą? Czy chciałbyś mieć dwie mamusie?" - pomijając fakt, iż dzieci mieć nie chciałbym, to syna geja potrafiłbym zaakceptować. Córkę lesbijkę również. Jeśli chodzi o dwie matki - tutaj również stanowiska gejów są różne.

"Nie nazywaj normalnym czegoś, co normalne nie jest, a jest nawet nienormalne." - hmmm, myśl głęboka, zaiste. Powiedzmy, że moje zdanie nie jest takie samo, a nawet jest inne.

Jako podsumowanie artykułu, z którym polemizowałem, zacytuję jeden z śródtytułów niniejszego: "Inność rodzi złość".

Pozdrawiam mimo wszystko, bo widzę w Tobie Aleksie osobę inteligentną, i liczę na Twoją odpowiedź [na łamach AM lub prywatnie]

Gnębon Puczymorda

11.08.05 22:37

P.S>Słuchałem "Antique Dreams" Tangerine Dream'u - polecam gorąco zespół [zwłaszcza pierwszą płytę "Electronic Meditation". Niesamowite i tyle Wam powiem].