KLAWIATURA

 

 

            ............................--------------------łan, tu , sri, testing, halo, widać mnie?...dobrze.

            Valendar obudził się w środku nocy, zaspane oczy nie były dla niego pomocą, za to słyszał dokładnie, ze ktoś się zbliża. Zacisnął rękę na swoim wiernym Rozcinaczu, zachowując pozory snu. Nagle zerwał się z ziemi, błysnęła stal odbijając na sobie blask ogniska, ostrze zatrzymało się dopiero przy gardle intruza.

- Valendar, co Ty, do cholery, wyprawiasz? - krzyknął głos jego towarzyszki. Mężczyzna zorientował się w sytuacji, cofnął miecz i zawrócił w stronę ogniska, jednocześnie rzucając do kobiety:

- Litwo, Ojczyzno moja, Ty jesteś jak zdrowie. Ile Cię Trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię stracił...

Wiedząc, ze sen ma już z głowy, usiadł do komputera przy ognisku i włączył komunikator internetowy Gadki-Szmatki, widząc jednak ze nie ma w tej chwili nikogo dostępnego, włączył swoją ulubioną grę komputerową "Smoki i Dziewice: Ocalić wymierające gatunki dwa", kobieta natomiast na swoim komputerze kontynuowała pisanie nowego systemu operacyjnego "Witraże Vista", w przerwie kończąc kolejnego arta do najpopularniejszego magazynu internetowego ActionCzarodziej.

            Klawiatura. Co byśmy bez niej zrobili? Opowiadania, wiersze, komunikacja, granie, programowanie, pisanie do ulubionego zina - to tylko najpopularniejsze czynności. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile zawdzięczamy temu kawałkowi plastiku ze sporą liczbą przycisków? Zaiste, wynalazek godny opisania. Nie będę popisywał się tu ciekawostkami naukowymi nt. rzeczonego wynalazku, ograniczę się do opisania pewnej reklamy telewizyjnej, która zainspirowała mnie do napisania tego arta.

            Ostatnio natrafiłem w TV ma reklamę znanej i szanowanej od lat (sic!) firmy Mango z Gdyni (jeżeli jest ktoś, kto włącza telewizor z częstotliwością większą niż raz na 20 lat, to musi ją znać). Otóż firma ta ma w swej ofercie, a jakże, klawiatury do komputera. Właściwie to tylko jeden jej typ, ale za to w ilu kolorach! Nie o kolory tu jednak chodzi (biały, różowy[!], czerwony, niebieski, zielony i czarny - piękne zestawienie, pasujące do każdego komputera, bo przecież do szarego pasuje każdy kolor). Otóż, cechą, która wyróżnia klawiatury firmy Mango nad wszystkie inne klawiatury produkowane na świecie jest - napięcie rośnie - napięcie nadal rośnie - napięcie sięga zenitu - napięcie... no dobra, już pisze - jest materiał, z którego zostały wykonane. A wykonane zostały...z gumy! Proszę państwa, rewolucja! Gumowa klawiatura firmy Mango! Wygodna, trwała, nie brudząca się (chodzi o to, ze można ją myć jak gumowego kurczaka w umywalce - tak więc to coś w sam raz dla Mr Jediego). Cała reklama, gdy ją ujrzałem po raz pierwszy, rozśmieszyła mnie bardziej niż najlepszy skecz Ani Mru Mru (dobra, wcale nie była śmieszna, raczej żałosna), a jej najlepszym momentem była chwila, gdy jedną z omawianych cudownych zalet była wytrzymałość, a na ekranie ukazana została scena z dziewięćdziesięciokilową sekretarką, która siada szefowi w biurze na biurko w wiadomym celu, jednocześnie ładując tłusty tyłek na przewspaniałą gumową klawiaturę (o żesz!), której, o dziwo, nic się nie stało! No i jak tu się nie zachwycić takim cudem, taką nowinką techniczną. Toż to istna rewolucja. Gdzie Logitechom do jej doskonałości! Ludzie! Dzwońcie do firmy Mango czym prędzej, nie możecie przepuścić takiej okazji! A, właśnie! Zapomniałem powiedzieć o cenie tego bajeru. Tu może (niedokładny, ale oddający sens wypowiedzi) cytat: "Ta wspaniała, nowoczesna i jedyna w swoim rodzaju klawiatura może być Twoja za jedyne 99 złotych. Nie zwlekaj, dzwoń już teraz! Dla osób, które zadzwonią do nas w ciągu najbliższych 15 minut mamy niespodziankę! [tu wstawić należy kompletnie bezużyteczną rzecz, zupełnie nie związaną z głównym zakupem] Myślicie pewnie, ze to "gumowe cudo" ma chociaż jakieś bajery, specjalnie przyciski, wysuwane gumowe nóżki (to mi się udało), albo dołączony aparat fotograficzny. Nic bardziej mylnego. Przypomina klawiatury produkowane do 386 - klawiatura numeryczna, dwanaście "efów", strzałki, enter, spacja, kropka. Słowem, epoka kamienia łupanego. Tak więc polecam klawiatury firmy Mango (nie mylić bron Boże z Mangą) wszystkim masochistom (można się nią chłostać jak biczem), sadystom ("już wiem, co kupie kumplowi na urodziny") i wielbicielom gumy (żucia jednak nie polecam). Ja sam chętnie bym sobie taką sprawił, lecz żadna z tych kategorii nijak ma się do mnie, niestety. Nie mógłbym sobie wyobrazić klikania, a raczej naciskania gumy. Klikanie jak sama nazwa wskazuje, jest istotą klawiatury. Wyobrażacie sobie dyskusje na czatach w stylu: „cze, skąd naciskasz”? Bo ja nie. Poza tym jak wyglądałaby taka klawiatura na kolanach...

 

PS. Słuchałem Foo Fighters oraz Sidneya Polaka.

PS2. Pozdrawiam swoją klawiaturę, która wspierała się cały czas na moich kolanach w trakcie pisania tego tekstu.

PS3. Chciałem zaznaczyć, ze jest to jedynie moje zdanie, z którym można się nie zgodzić. Wszystko, co urodzi się w waszych głowach w trakcie czytania tego arta możecie przelać na maila pod poniższy adres.

 

Radmir

or5@wp.pl