Jak przystało
na katolika
polemika
z Lewackim Konserwatystą
pan Makaronik ::: Donald ::: Lewacki
Konserwatysta ::: Popiół z Czerwonej
Krowy
Nie ukrywam, że w wieczór jego odejścia (JP II)
miałem lekkiego doła, ale po przebudzeniu się w dniu następnym sprawa była dla
mnie tak przygnębiająca, jak przykre wspomnienia w piaskownicy, dziesięć lat
temu.
Przykre to...
Wg mnie nie ma sensu rozpatrywać
śmierci Wojtyły (ani prywatnych odczuć każdego z nas) w kategoriach przykre -
nie przykre. Smutno mi było tylko patrzeć, jak facet męczył się ze straszną,
parszywą chorobą Parkinsona. Chorobą, która zamienia człowieka w łachman.
A jednak ten człowiek się nie poddawał. "Nie miał on wdzięku
ani blasku, aby chciano na niego popatrzeć, ani wyglądu, aby się nam podobał"
(Iz 53,2b). Te słowa odnoszą się w PŚ do Jezusa, a Jan Paweł II był jego
naśladowcą, jak na prawdziwego katolika przystało. Dał świadectwo wytrwałego
cierpienia, bo sam o tym nauczał. Gdyby tego nie zrobił cały świat huczałby na
temat niekonsekwencji papieża. Sam coś takiego obserwowałem ponad 7
lat temu, jak choróbsko to wykańczało mą babcię. Ona nie miała nawet promila
tych pieniędzy ani leków, którymi ratowali papieża Umarł Karol Wojtyła - cóż,
każdy kiedyś opuści ten padół. "Śmierć jest wiecznym snem" - jak na
cmentarnych bramach pisali Jakobini za czasów Rewolucji Francuskiej. Śmierć jest dla świętego narodzeniem dla nieba.
No
cóż, nie mogę dołować się z powodu śmierci człowieka, który nawet nie wie o
moim istnieniu, no nie?
A czemu nie? A gdyby umarł jakiś Twój
ulubiony aktor albo piosenkarz? Za życia zbierałeś plakaty, kupowałeś płyty,
szukałeś bootlegów po necie, uważałeś że pisze genialne teksty albo świetnie
gra, a teraz umarł i kij z nim, tak? Ale nie o tym
chciałem.
Oczywiście, że dołowanie się nie miało sensu. Ten
prymitywny, zbiorowy medialny orgazm fałszywego współczucia i ataku dewocji
był po prostu tragiczny. Mało mnie szlag nie trafił, przez ponad tydzień szlag
trafił ramówkę telewizyjną, jeden temat ciągnięty jak gówno przez morze.
Nowoczesny kraj na miarę XXI wieku? Czy głębokie średniowiecze. Skoro ponad 90 procent Polaków deklaruje się jako katolicy, nie jest
im chyba obojętne, że umiera człowiek, który jest głową Kościoła. Z
człowieka - religijnego przywódcy zrobiono małego bożka. Dół z takich
powodów? Nie ma w tym absolutnie żadnego powodu do
dołowania się. Jak już napisałem śmierć jest dla świętego narodzeniem dla
nieba, a więc dla nas powodem radości. Jednak dla człowieka nie jest to takie
proste i powoduje i smutek, i łzy. A święty Paweł w jednym ze swoich listów
mówi, aby cieszyć się z tymi, którzy się cieszą i płakać z tymi, którzy
płaczą. Kiedyś się dołowałem, ale z bardziej paskudnych przyczyn.
Jak mi do pierwszego nie starczało.. ot co!
Okazało się, że lwia
część ludzi na globie myślała trochę inaczej ode mnie. W telewizji papież,
radiu też, a o Internecie już nie wspomnę. Wszyscy płaczą, modlą się, martwią
o dalszą przyszłość naszego kraju. Takiej zbiorowej psychozy nigdy w życiu nie
widziałem, więc za bardzo nie wiem, jak się zachować.
Właśnie. Tylko
zebrać, ogrodzić i za flotę pokazywać. Najzabawniejsze jest to, że 99 proc
tych palantów, co palili świeczki w oknach, wysyłali kretyńskie łańcuszki na
GG i robili inne bzdury, nie ma najmniejszego pojęcia o bardziej "brudnej"
historii Watykanu, watykańskich bankierów, Michelle Sindony, Banco Ambrosiano
czy biskupa - udzielającego się w strukturach mafijnych amerykańskich i
włoskich Paula Marcinkusa, którego cały czas Wojtyła popierał, o podjudzaniu
Chorwatów ( Watykan i Niemcy pierwsi uznali niepodlegą Chorwację) do
wystąpienia z Federacji Jugosłowiańskiej. M.in dlatego kler tak tępi
religioznstwo. Nie widzę zbyt wielkiego związku między
historią Chorwacji a religioznawstwem, ale chętnie poznam. Podobnie jak
szczegóły "bardziej brudnej historii Watykanu". Czekam na konkrety. Z
pokryciem. Wiedza, rozum, własne myślenie - to śmiertelne zagrożenie
dla Kościoła. Dlatego Jan Paweł II wydał encyklikę "Fides
et ratio" (Wiara i rozum). Tak dla zmyłki :) Głupim narodem łatwiej
rządzić. Dlatego mało kto wie o ludziach, którzy zamordowali Albino
Lucianiego- Jana Pawła I- prawdziwego świętego, uśmiechniętego papieża, który
chciał zreformować to zmurszałe gmaszysko, jakim stał się Kościół Katolicki. A
czarna mafia otruła tego dobrego, spokojnego Człowieka.. Opowiedz o tych ludziach, chętnie poznam ich sylwetki. W tym arcie
jest pełno ataków bez jakiegokolwiek pokrycia. Dziwna jest tez Twoja
hierarchia wartości: lżysz katolików, a Janowi Pawłowi I wyśpiewujesz glorię
pod niebiosa. Mogłoby się wydawać, że szukasz byle powodu, by ukazać, że
Watykan jest miejscem gdzie jeden jest gorszy od drugiego.
Prymitywizm i bigoteria w tych kwietniowych tygodniach zatryumfował
obficie.
(..)Rozglądam się i widzę "prawdziwych" katolików, idących
do kościoła. Wszyscy, jak jeden mąż, mówią, jaki to Ojciec Święty był dla nas
ważny, że był Największym Polakiem, nie podając żadnego konkretnego
uzasadnienia.
No właśnie. Największy Polak? Wątpię. Kopernik,
Skłodowska - Curie, Tuwim, Broniewski - może. Pokonał komunizm? Następna
brednia 1 . Komunizm upadł z kilku istotnych
powodów: zdegenerowanej partyjnej nomenklatury bezideowych działaczy (ideowcy
skończyli się wraz z Gomułką i Moczarem), milionach dolarów pompowanych w
polską opozycję przez CIA (m.in właśnie przez Watykan 2
i Szwecję) oraz księżycową ekonomię. Polecam, zapoznajcie się z
pozycją Petera Schweizera "Tajna historia lat 80 - CIA i "Solidarność" (O ile
ktoś ją w ostatnim czasie wydał. Śmiem wątpić..). Ja
natomiast w to nie wątpię. Jako papież odbył około 250 pielgrzymek, wydał
kilkanaście encyklik, wyniósł na ołtarze około 1000 błogosławionych, około 500
ogłosił świętymi, odbył grubo ponad 2000 audiencji z kilkunastoma milionami
wiernych, na nim miedzy innymi wypełniła się trzecia tajemnica fatimska,
zainicjował Światowe Dni Młodzieży, wprowadził Kościół w trzecie tysiąclecie
etc. etc. Czy to mało? Natomiast twoje uzasadnienie o braku ingerencji w
pokonanie komunizmu jest niekonsekwentne już w zarodku: porównaj 1 i 2. Brak
tu logiki.
Nie generalizuj. Skąd wiesz że wszyscy co do
jednego przyjmują właśnie taką postawę? Może ktoś tak mówi ze szczerego serca?
Albo z szacunku?
(..)A w środku tego wszystkiego ja, człowiek,
którego śmierć Jana Pawła II poruszyła nie bardziej, niż fakt, że jutro mam
sprawdzian z Wiedzy o kulturze.(..)I pomyślcie, co by było, gdybym powiedział
to publicznie.
Powiedziałem to publicznie wiele razy. Moi znajomi
(wierzący lub nie) przyznawali mi rację. Poza tym mój dobry kumpel, który
Dekalog traktuje poważnie, a nie instrumentalnie, z wierzącej śląskiej rodziny
uważa, że ci, którzy Wojtyłę nazywali Ojcem Świętym, popełniali ciężkie
przewinienie. "Jednego Ojca miał będziesz - tego w niebie". Paradoks,
nieprawdaż? Nie. Prawdopodobnie chodzi Ci o fragment z
Ewangelii świętego Mateusza, który brzmi: "Nikogo też na ziemi nie nazywajcie
waszym ojcem, jeden jest bowiem Ojciec wasz, Ten w niebie" (Mt 23,9) Następnym
razem cytuj dokładnie, by być wiarygodnym. Jeśli dosłownie potraktujemy ten
fragment, to jeśli nawet swojego ojca w domu nazwę ojcem, popełniam
przewinienie. To jest dopiero paradoks. Należy natomiast sięgnąć do orginału
greckiego, w którym odnajdujemy słowo "abba". Wyraz ten tłumaczono jako
"ojciec" albo tytuł wielkiej postaci lub uczonego. Sensem biblijnym tego
fragmentu jest więc to, że prawdziwie wielkim można nazwać tylko Boga samego,
bo nie ma od Niego nikogo potężniejszego, madrzejszego, miłosierniejszego etc.
Nazywając więc Jana Pawła II Ojcem lub Papieżem (na jedno wychodzi) nie
popełniamy "przewiny".
(..)Pytasz, Czytelniku, dlaczego tak
krytycznie wypowiadam się o papieżu? Żeby oszczędzić ci pisania maila z tymże
zapytaniem, odpowiem tak: ja nie krytykuję go. Wskaż mi, gdzie negatywnie
skomentowałem jakikolwiek jego ruch. On sam mnie nie razi,robią to jego
"wyznawcy", ci, którzy pogłębiają się w rozpacz po nim, i zieją nienawiścią do
tych, którzy owej rozpaczy nie przechodzą. Rażą mnie osoby, które mówią o jego
wielkości, a za jego życia (zanim jego stan się nie pogorszył) interesowali
się nim tak, jak niemowlak interesuje się recyklingiem materiałów
nieorganicznych. Do samego śp. Karola Wojtyły mam szacunek - i
tyle.(..)
Eric Wu użył w powyższym fragmencie doskonałego terminu
"wyznawcy". Wydaje mi się, że tu właśnie leży klucz do zrozumienia problemu.
Religia w Polsce jest strasznie powierzchowna, skupiona na symboliźmie, bez
zastanowienia się etc. Ale zaraz, od katolików wymagam zastanowienia się?
Śmiechu warte. Gdyby tylko poruszyli swe zwoje mózgowe, przestali by być
wierzący. I tyle. Nie na darmo Marks powiedział kiedyś "religia to opium dla
ludu" I najbardziej doskonała indoktrynacja, jaką znamy od stuleci. Mylisz się. Starasz się zaszufladkować religię (dlaczego akurat tak
szczególnie katolicyzm?) jako "opium dla ludu", wyżej stawiając klasę średnią,
natomiast nie mówisz ani słowa o inteligencji (jesli ją masz na myśli używając
terminu "zwoje mózgowe"). Jest całe mnóstwo myślących katolików, którym rozum
nie odebrał wiary. Już na pierwszych kartach Ewangelii wg świętego Mateusza,
przeczytasz, że Nowonarodzonemu w Betlejem przyszli oddać pokłon najprostsi
ludzie i najmądrzejsi. Katolicyzm nie jest religią Ciemnogrodu.
(..)Inni za to uznają mnie za obleśnego antychrysta. Jak
przystało na katolików.
Ja Ciebie uznaję za kiepskiego
wszystkowiedzącego. I nie tylko.
A mi art Erica Wu podobał się.
W sumie nikt jeszcze krytycznie nie napisał o tym czasie, tym zdewociałym
tygodniu. W tym czasie usłyszałem tylko dwa głosy opamiętania i rozsądku. A
wygłosili je ludzie z klasą - wymierający gatunek. Ludzie rozsądku, o ogromnej
wiedzy, erudycji i doświadczeniu Krzysztof Teodor Toeplitz i Jerzy Urban.
Ludzie z klasą nie publikują żenująco niskiego poziomu
artykułów o JPII w swoich gazetach, mam na myśli pana Jerzego
Urbana.
No i tyle, Panie i Panowie.
Papatki!
Lewacki Konserwatysta
PS. Soundtrack - Linkin
Park, Paktofonika, Trzeci Wymiar, Iron Maiden
Chciałem na poziomie polemizować z Lewackim
Konserwatystą i mam nadzieję, że mi się udało. Nie mam zamiaru absolutnie
nikogo osądzać, bo nie mam takiej mocy ani władzy. Ufam, że z tej dyskusji
wyjdę mądrzejszy i bardziej wierzący. Jak na katolika przystało.
Popiół
z Czerwonej Krowy