CUDA TRWAJĄ

 


 

Kiedy parę miesięcy temu pisałem tekst „Cuda Panie”, spodziewałem się, że nasza klasa polityczna pozwoli mi na napisanie jego kontynuacji. Ale (choć w możliwości naszych przedstawicieli nigdy nie wątpiłem) nie przypuszczałem, że tematy do jej stworzenia nadejdą aż tak szybko.

            Już wszyscy myśleli, że Włodzimierz Cimoszewicz zaszyje się w swojej Kalinówce, niczym Piłsudski w Sulejówku i tyleśmy go widzieli. Aż tu ktoś opublikował sondaż z nim w roli głównej i się zaczęło. Ciekawy i zgodny moim zdaniem z prawem trik z wykluczeniem całej komisji przesłuchującej (lecz oddajmy honory bezstronnemu w każdej sprawie posłowi Witaszkowi), chociaż styl, w jakim to zrobił pozostawiał wiele do życzenia. Na przesłuchaniu styl pozostał, ale przesłuchiwany poległ. Nie będę dociekał ile było oświadczeń, czy to była pomyłka czy nie, ale nawet jeśli to był zwykły błąd, to jak ma się szary człowiek nie pomylić przy wypełnianiu deklaracji, skoro dyplomowany prawnik i lider rankingów prezydenckich mógł? A nie będę dociekał, bo dociekał Giertych junior i już ma sprawę w sądzie. Pod warunkiem, że się Cimoszewicz nie pomyli przy jej zakładaniu…

            Kampania prezydencka wre. Z billboardów spoglądają na mnie szeryf Kaczyński, prawy na lewicy Borowski, dobry mąż i ojciec Tusk i czysta sympatia w postaci Macieja Giertycha. Chwała niebiosom, że jego synowi zabrakło roku, by móc kandydować. Jakby on się uśmiechał z plakatów, chodziłbym z zamkniętymi oczami, a i tak w nocy bałbym się zasnąć. Reklamówki TV też są wybitne. Muzyka na filmie LPR jest taka, że aż ciarki przechodzą, jak widziałem za pierwszym razem, czekałem, aż kamera wreszcie pokaże Wszechpolaków, a ci wrzasną „Bagnet na broń!”. Ale i tak wszystkich przebił brat Kaczyński. Zajeżdżało populizmem i kiczowatą pompatycznością i patetycznością na kilometr. Walczcie rycerzu, walczcie. Ale na mój udział w tej krucjacie nie liczcie. Pan Lech nie może dopuścić, żeby ludzie, żyli poniżej granicy ubóstwa. Jakże to ładnie kontrastuje z frazą "Spieprzaj, dziadu". Chce rozliczyć afery teczkowe… Takiego bałaganu jak przez teczki to długo się nie doczekamy. Powiesz coś niepożądanego i już Cię będą teczka straszyć. Czemu nie zrobiliśmy tak jak Czesi? To wszystko można było spalić i było by po kłopocie. A póki co pożytek z tego żaden. Mam już dość tej wszędobylskiej dekomunizacji. Minęło 15 lat, a my ciągle zmagamy się z demonami przeszłości. Czas zająć się przyszłością, a nie szukać donosicieli sprzed 30 lat. To naszemu krajowi w niczym nie pomaga.

            Ostatnio chwaliłem ustępującego prezydenta. Chyba przeczytał, i nie chcąc być gorszym od innych właśnie obciążył mnie, Ciebie, Twoją sąsiadkę, i innych, którzy stąpają po polskiej ziemi kwotą 40 zł podpisując ustawę o emeryturach górniczych. Oto jest prawdziwa grupa trzymająca władzę. Pójdą na Warszawę i mają, co chcieli, a reszcie narodu nic do tego. Kiedy rozróby się święcą na Białorusi i w Rosji prezydent wypoczywa na wakacjach i nie jest w stanie zażądać wyjaśnień ani wygłosić oświadczenia. Szybko jego miejsce zajął Tusk, który pojechał na Białoruś i obiecał Polakom tam mieszkającym obywatelstwo, jeśli tylko wygra wybory. Ciekawe, kto pokryje koszty sprowadzenia i utrzymania ich nad Wisłą. Taniej wyjdzie jak Tusk poprosi o obywatelstwo białoruskie i sam zrobi porządek na miejscu. Lepszy wariant znalazł Frasyniuk, grzmiąc „Łukaszenko musi odejść”. Gdzieś to słyszałem. Aha… Bush tak mówił o Husajnie… Dobrze, że Frasyniuk nie jest szefem NATO, bo zamiast pisać ten tekst brałbym udział w „zbrojnej interwencji” (piękne to określenie dla napaści), gdyż w książeczce wojskowej wpisali mi, że się nadaje do służby. Jak to ktoś zgrabnie ujął na forum internetowym: „Nadajmy polskie obywatelstwo Łukaszence i wystąpmy o jego ekstradycję. Wtedy go nauczymy”. Pomysł porównywalny z koncepcjami szefów PO i demokraci.pl. Ale oni nie żartowali…

Wielkim krokiem nadchodzą wybory. Z okazji mojego tekstu Zabójca przytoczył na forum AM zdanie „Demokracja to rządy większości, a większość to idioci”. Jeśli tak to parlament odpowiednio reprezentuje naród. Ciekawi mnie czy w innych krajach jest tak, że wśród polityków jeden pozew o zniesławienie goni drugi, a osoba skazana wyrokiem sądowym, niestety mój imiennik, nie może kandydować na wójta, a na prezydenta kraju już tak… Już raz o rozwagę apelowałem, ale jeśli naród wybrał do swej reprezentacji posłów Florka, Beger czy Bondę to czemu niby miałby nie zrobić tego po raz drugi? Czemu nie ma jakiegoś cenzusu wykształcenia? Sam nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać jak słyszałem, że Beger zdała maturę na dopuszczający. Jak miałem mniej lat to poseł kojarzył mi się z inteligentnym, wykształconym, stonowanym człowiekiem. A nie seksofilem z kurwikami w oczach i dwóją z matury. To nie są czasy, kiedy cieśla mógł zostać geniuszem polityki, potrzeba ludzi, którzy mają pojęcie o tym, co robią. Ktoś, kto kończy studia nie jest może wybitną jednostką, ale ryzyko, że jest idiotą też wyraźnie spada.

Moją ulubioną obietnicą jest zniesienie senatu. Sto nikomu do niczego nie potrzebnych osób żyjących na nasz koszt. Miało zlikwidować SLD, nie wyszło, bo mieli w nim większość, teraz jest to jeden z głównych postulatów PO. Niestety, jak patrzę na sondaże, które dają im zwycięstwo przestaję się łudzić. Zapewne o pomyśle przypomni sobie SLD, bo i tak zabraknie im głosów. A ja nadal będę się dziwić, po co tak zbędny organ jak senat funkcjonuje. „Izba refleksji”… Refleksje to są w sejmie, w senacie układ sił jest podobny jak w izbie niższej, więc do procesu legislacji nic nowego on nie wnosi. Do żadnego innego procesu też nie…

Za dwa miesiące pójdę do urny, zagłosuje na kogoś, kogo nazwisko pierwszy raz na oczy widzę, bo z tej wiochy (na liczbę mieszkańców nie patrzcie), w której ja mieszkam nikt się do kandydowania nie porwie. Gdyby były jednomandatowe okręgi wyborcze każdy mógłby głosować na znanych sobie ludzi, wiedziałoby się na co ich stać i co potrafią, a co najważniejsze, nikt nie musiałby być związany dyscypliną partyjną, bo pojawiliby się kandydaci niezależni. PO obiecuje… Według danych statystycznych mam jeszcze około 50 lat życia. Doczekam?

Uff… blisko tysiąc słów. Mój najdłuższy tekst w Action Magu. Zazwyczaj to, co mam do przekazania sześciu setek nie przekracza. Szkoda, że rekord pobiłem opisując to, co się chorego dzieje, lub zdarzy się wkrótce…

 


 

JĘDRZEJ IV ŚNIADY