#34



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: U CARA NA MEMORIALE :::

:: CAR PIŁKI

Zmarły przed ponad dwoma laty Łobanowski zapisał się w historii radzieckiego i ukraińskiego futbolu nie tylko jako wybitny trener (2x PZP, 8x Mistrzostwo ZSRR, Superpuchar Europy, 5x Mistrzostwo Ukrainy z Dynamem Kijów; brąz IO’76 i srebro ME’88 z reprezentacją ZSRR), ale i piłkarska gwiazda Dynama, gdzie to rozegrał ponad 250 meczów ligowych, strzelając 71 goli. Słynął z tego, że jako pierwszy trener stosował nowoczesną technikę przy ustalaniu programu treningów. Stało się tak dzięki temu, że miał przyjaciela w kijowskim centrum nauk i mógł korzystać z niecodziennego jak na owe czasy sprzętu, zwanego komputerem. Ale nawet po latach, kiedy technika zawitała do futbolu na stałe, potrafił zaskakiwać czymś nowym, do tego stopnia, że prowadzone przez niego Dynamo roznosiło w proch i pył Barcelonę w Lidze Mistrzów. Futbolem zajmował się do samego końca. Przyczyną jego śmierci stała się nieudana operacja neurochirurgiczna, przeprowadzana wskutek komplikacji po zawale serca, którego doznał w czasie meczu Dynama z Metalurgiem Zaporożec. Teraz kibiców przybywających na stadion w Kijowie wita jego wielki pomnik. Z wbudowanym monitorem, pokazującym największe sukcesy. Jego i klubu.

:: TRZECI, CHOĆ PIERWSZY

| Ambitna gra Polaków |

W dwóch poprzednich turniejach brały udział kluby, dwukrotnie zwyciężali gracze Dynama Kijów. W tym roku zdecydowano się na zmianę i po raz pierwszy zaproszono reprezentacje krajów. Choć obsada może na kolana nie powala, to jednak warto wspomnieć, że te cztery reprezentacje w eliminacjach MŚ przegrały w sumie tylko jeden mecz. Było to nasze 1:2 z Anglią, a Serbowie z Czarnogórcami nie stracili jeszcze nawet bramki. Można więc powiedzieć, że do Kijowa zjechały jedne z najlepszych reprezentacji w Europie. Wszak statystyki kłamać nie mogą. Zapowiedziano przybycie najsilniejszych zawodników, można powiedzieć, że zapowiedzi się spełniły, choć z zaangażowaniem w turniej towarzyski zawsze bywa różnie. A nagroda (100 tys. euro do podziału) zbyt kusząca dla gwiazd być nie mogła. Pozostało wierzyć, że trenerzy, dla których to ostatnia okazja do sprawdzenia możliwości swoich podopiecznych, zmobilizują ich na tyle dobrze, że Łobanowskiemu spoglądającemu z zaświatów wymaluje się na kamiennej twarzy podziw dla zaangażowania zawodników.

PÓŁFINAŁY
POLSKA- SERBIA I CZARNOGÓRA 3-2
(Frankowski 30, 42-k, Rasiak 37- Zigić 32, Widić 59)

Naszej reprezentacji tak skutecznie grającej jeszcze nie widziałem. Jej gra nie jest jakaś powalająco piękna, zachwycająca ani zapierająca dech w piersiach. Nasi grają tak, aby strzelić jedną bramkę więcej niż przeciwnik. I robią to świetnie. Dziękujmy niebiosom za Frankowskiego, jego spokój i grację, z jaką pokonuje bramkarzy, czy tak jak tutaj, kieruje piłkę do pustej bramki, po nieczysto trafionym strzale Sobolewskego. Bądźmy mu wdzięczni zagranie z wolnego, które Rasiak ładną główką zamienił na bramkę. Chwała za pewnie wykonaną jedenastkę, zarobioną przez Dudkę. Pozostaje pytanie, dlaczego była to jedyna akcja skrzydłem obrońcy Wisły Kraków? Tajemnicą jest, czemu Mila grał w ataku, skoro sobie wyraźnie nie radził. Przyrowskiego zjadła trema, po jego błędzie powinno być 3-3, ale Milosewić, który takich sytuacji marnować nie zwykł, przestrzelił. Przy pierwszym golu zaspał Bąk, Żigić po dobrym dograniu Keżmana nie miał problemu z pokonaniem niezbyt pewnego skądinąd Kowalewskiego. A druga bramka to albo kunszt Widicia, albo gafa naszych obrońców. Ja widzę w tym drugą opcję, bo trzech obrońców jednego zawodnika mogłoby upilnować… Tym niemniej zwycięstwo cieszy. Tym bardziej, że odniesione w nieco eksperymentalnym składzie nad wyżej notowanym rywalem.

UKRAINA- IZRAEL 0-0, karne 3-5
(karne-
Gusin (poprzeczka), Tymoszczuk, Rotan, Gusiew- Gerson, Tohama, Suan, Harazi, Keisi)

Choć Ukraińcy w mocno rezerwowym składzie, nikt sobie nie wyobrażał, aby gospodarze nie wystąpili w finale. A tymczasem po nudnym jak panel dyskusyjny o erozji aluwialnej warstwy podglebia spotkaniu taki właśnie scenariusz nastąpił. Może i Ukraińcy przeważali, ale groźniejsi w atakach byli Izraelici. W szeregach gospodarzy ochotę do gry wykazywali jedynie Husiew i Nazarenko. Trzykrotnie po cudownych rajdach idealnie obsłużyli oni Wenglińskiego, ale ten psuł koszmarnie sytuacje sam na sam, choć honory trzeba oddać Haraziemu i Dawidowiciowi. Izrael oddawał groźne strzały z dystansu, ale Szowkowski był na posterunku. W 89 minucie mogło być po sprawie, ale strzał Suana z półobrotu trafił wprost w ukraińskiego bramkarza. Zgodnie z regulaminem dogrywki nie ma, więc po 90 minutach nastąpiły wreszcie jakieś emocje, w postaci zarządzonych przez Tomasza Mikulskiego karnych. Poza Gusiewem, który strzelił minimalnie za wysoko, nie pomylił się nikt i z awansu do „wielkiego finału” (Mateusz Borek) cieszyli się gracze z Izraela.

O TRZECIE MIEJSCE
UKRAINA- SERBIA I CZARNOGÓRA 2-1
(Rebrow 61, Nazarenko 71- Keżman 90)

Według bukmacherów do tego spotkania miało dojść w finale. To jedyny zawód, w którym zarabia się na własnych pomyłkach. Ukraińcom bardzo zależało na zreflektowaniu się za mecz z Izraelem, Oleg Błochin wystawił do składu Szewczenkę i Woronina, ale na niewiele to się zdało. Tak słabo grającego Szewy dawno nie widziałem, wyglądał jakby ciągle miał przed sobą Dudka wyłapującego jego karnego. Na ciekawszą akcję trzeba było czekać do 37 minuty, kiedy to Jewrić po zamieszaniu podbramkowym dwukrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. Pięć minut później byłby już bez szans, ale Rykun będąc cztery metry przed bramką zdołał przestrzelić. Gol padł dopiero po godzinie, w polu karnym piłkę otrzymał Nazarenko, dobrze się zastawił, biorąc na siebie trzech obrońców, dograł do nieobstawionego Rebrowa, a ten strzelił obok bezradnego Jewricia. Serbowie rzucili się do odrabiania strat, już trzy minuty później powinien być remis, ale najpierw piłkę z linii bramkowej wybił Husiew a dobitki Gawrancicia i Jestrowicia zatrzymały się na Starcewie. W 68 minucie rozegrała się najładniejsza akcja meczu. Duliaj przejął piłką pod własnym polem karnym, dograł prostopadle do Djordjewicia, ten identycznie do Zigicia, który strzelił pięknie pod poprzeczkę, a jeszcze piękniejszą obroną popiszą się Starcew, przerzucając futbolówkę nad bramką. To, co nie udało się Serbom, udało się Ukraińcom, konkretnie Nazarence, który strzelił z rzutu wolnego w samo okno bramki Jewricia, ten ani drgnął, choć piłka leciała tyle, że mógłby chociaż próbować. Zachęcony sukcesem strzelec drugiej bramki spróbował ponownie strzału z dystansu trzy minuty później, ale spudłował niemiłosiernie. W końcówce dwie dobre okazje miał Keżman, najpierw trafił z 3 metrów prosto w ukraińskiego golkipera, a w 90 minucie wykończył dostawiając nogę ładny rajd skrzydłem Korowana. W doliczonym czasie gry Ukraińcy mogli podwyższyć wynik, Husiew po 45 metrowym rajdzie dograł idealnie do wychodzącego na czystą pozycję Wenglińskiego, ale ten pomylił się o centymetry. Nasi sąsiedzi wygrali zasłużenie, choć obie drużyny grały mało widowiskowo, często bez pomysłu. Serbowie oparli grę na długich dośrodkowaniach w pole karne z nadzieją, że może coś z tego będzie, a Ukraińcy starali się rozmontowywać obronę przeciwnika krótkimi dokładnymi podaniami. Obie taktyki zawodziły, mnożyły się straty, ale kontry były wyprowadzane powoli i ospale. Ale wystarczy przypomnieć, że był to tylko mecz towarzyski, aby wszystko stało się jasne.

FINAŁ
POLSKA- IZRAEL 3-2
(Szymkowiak 19, Rasiak 78, 89- Nadir 35, Katan 47)  

| Marzy się podobny widok za rok na MŚ |

Finał, a stadion w Kijowie pustawy. Dobrze, że chociaż kibice z Polski się pofatygowali, a jeszcze lepiej, że spotkała ich za to nagroda, wszak nie wiadomo, kiedy kapitan polskiej reprezentacji wzniesie jakiś puchar. Początek meczu dość wyrównany, Boruc obronił groźne strzały Golana i Nadira, a z naszej strony dobrą okazję zmarnował Frankowski, nie trafiając czysto głową w dośrodkowanie Krzynówka. W 19 minucie dobrym rajdem popisał się Smolarek, minął dwóch rywali, dograł do Żurawskiego, który pobiegał trochę po 18 metrze i dograł do Szymkowiaka, a ten cudownym strzałem pod poprzeczkę wyprowadził biało- czerwonych na prowadzenie. Kiedy wydawało się wszem i wobec, że „pojedziemy z nimi” straciliśmy Boruca, który wychodząc do szarżującego Golana zahaczył go i za to wyleciał z boiska. Za Frankowskiego wszedł Przyrowski i wpuścił wszystko, co się dało. Najpierw po faulu poprzednika Nadir uderzył z wolnego pod uniesioną przez Smolarka nogą, gdyż ten przestraszył się lecącej piłki i kończyną winną znajdować się na ziemi zasłaniał narządy niezbędne mu poza boiskiem. Młody golkiper Groclinu spokojnie patrzył jak futbolówka wlatuje do jego bramki. Podobnie zachował się, kiedy w 47 minucie piłka uderzyła w słupek, po czym wpadła pod nogi Katana, który nieoczekiwaną zdobycz umieścił w siatce, bo niestety Przyrowskiemu biernością dorównali obrońcy. Izraelczycy postanowili dokończyć dzieła zniszczenia, ale zabrakło im trochę szczęścia- Harazi główkował obok tuż słupka (Przyrowski nie wyszedł do dośrodkowania), a Golan już w słupek (nawias jak wyżej). Minutę później siły się wyrównały- Krzynówek był faulowany na skrzydle, dyskusję z sędzią rozpoczął Harazi, za co otrzymał drugą tego dnia żółtą kartkę. Już minutę później centra Żurawskiego minimalnie minęła bramkę Awada. Następna akcja przyniosła nam bramkę, Rasiak, zwany Rasialdo, popisał się akcją na miarę Ronaldo z jego najlepszych lat (Oj, Andrzej, tu przesadziłeś – porównywanie Rasiaka do Ronaldo jest cokolwiek, tego, no… no nie na miejscu po prostu :P Nie w moim podkąciku :P - Tux), przejął piłkę w środku boiska i dograł do znajdującego się na spalonym Niedzielana. Ten, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, piłki nie dotknął, Rasiak pojął swój błąd, dobiegł do własnego podania, minął rywala i podjął nieudaną próbę dośrodkowania. Awad jednak, trącany przez Szymkowiaka wypuszcza piłkę z rąk, szybko dopada do niej lis pola karnego- Rasialdo i delikatnym lobem lokuje piłkę w siatce. Izraelici mieli jeszcze groźną jedną akcję, ale Jop i Rząsa dali radę wybić piłkę zanim do akcji nie wkroczyłby Przyrowski. W 88 minucie kopia akcji, po której Harazi wyleciał z boiska. Tym razem dośrodkował Krzynówek, Lewandowski trącił piłkę, a nogę do zmierzającej obok bramki piłki dostawił Rasiak, pieczętując swój tytuł Króla Strzelców III Turnieju imienia Walerego Łobanowskiego Kilka chwil później sędzia zagwizdał po raz ostatni i nasza wiktoria stała się faktem.  

:: UKRAIŃSKA ZSYŁKA

Wypadałoby, żeby gospodarzom się chciało grać, a tymczasem na najbardziej zniechęconych wyglądali właśnie oni. Szewczenko, Woronin albo Rebrow powinni sami decydować o losach meczów, zamiast tego snuli się po boisku bez większej ochoty do gry. Po Serbach też można się było spodziewać więcej niż przegranej obu meczów i zajęci ostatniego miejsca w turnieju, choć to bardziej była sprawa umiejętności niż zaangażowania, bo o trzecie miejsce walczyli bardziej niż gospodarze. Izrael, w takich okolicznościach, zwietrzył swą szansę na zdobycie tytułu i gdyby nie czerwona kartka w finale możliwe, ze nie wypuściliby tej szansy z rąk. Polacy wygrali zasłużenie, w obu meczach prezentując się dobrze i skutecznie, wykazywali dużą chęć do gry, widać dobrze zmotywowani przez trenera Janasa. Z optymizmem możemy patrzeć na mecze eliminacyjne, grane z łatwiejszymi rywalami i do tego u siebie.

:: KOMU PUCHAR, KOMU?

Nie ma co ukrywać, odwykliśmy od sukcesów. Do tego stopnia, że kiedy trzeba było odebrać puchary za zwycięstwo, nasi reprezentanci, onieśmieleni, nie wiedzieli, kto ma dostąpić tego zaszczytu. Do tego stopnia, że Ukraiński oficjel musiał długo krążyć z nim dookoła Polaków, zanim Kłos zdecydował się na uniesienie zdobyczy ku niebu. Cudownie by było, gdyby zdobyte teraz doświadczenie w odbieraniu trofeów zaowocowało za rok, po Mistrzostwach Świata w Niemczech. Ja, niestety, w takie rozstrzygnięcie nie wierzę, ale na pocieszenie dodam, że w Mistrzostwo Europy dla Greków nie wierzę do dziś.

:: MOŻE COŚ WIĘCEJ…

Czy Ukraińców stać na zorganizowanie czegoś więcej niż takiego turnieju? Mówię oczywiście o Mistrzostwach Europy, o które walczą wspólnie z nami. Pod względem organizacyjnym turniej był udany, ale w żaden sposób nie pomoże on naszej kandydaturze. Ukraina może sobie jakoś by poradziła, ale UEFA musiałaby być bandą kretynów, jeśli uwierzyłaby, ze w ciągu tych siedmiu lat my zbudujemy sześć stadionów godnych finałów ME, skoro przez ostatnich piętnaście lat nie powstał ani jeden, a sześć odpowiednich obiektów to trudno byłoby znaleźć nawet na kwalifikacje Ligi Mistrzów.

:: CO Z NAMI?

Boruc pokazał, że jest znakomitym bramkarzem, na przygodę Przyrowskiego z kadrą jeszcze za wcześnie. Kłos jest obecnie klasą sam dla siebie, Lewandowski jest obrońcą a nie pomocnikiem, nie wiem, czemu Janas tego nie pojmuje. Dobre wrażenie pozostawił Jop, może to nie koniec jego przygody z kadrą. W pomocy najlepsi byli Sobolewski, Krzynówek i Szymkowiak, Kosowski tradycyjnie zawodzi, Gorawski gra dużo słabiej niż w Wiśle, a Smolarek, choć widać jego umiejętności, słabo rozumie się jeszcze z resztą kadry. Co do napastników, to trener może mieć problem, na kogo postawić. Przy czym pozycja Frankowskiego jest pewna. A co było nie tak? Nasi boczni obrońcy grają trochę za mało ofensywnie i ciągle szwankuje prawe skrzydło. Rząsa (choć dawno nie prezentował się tak dobrze) powinien grać bardziej do przodu, tak jak to czyni Baszczyński, a prawoskrzydłowym powinien być niezmiennie Smolarek, pozwala mu na to technika, trzeba go jedynie bardziej ograć z kolegami. Ale w takiej dyspozycji kadry o awans na MŚ możemy być spokojni.

DRUŻYNA TURNIEJU

BR: Dawidowić
OBR: Rząsa, Baszczyński, Kłos, Harazi
PO: Sobolewski, Nazarenko, Gusiew, Djordjewić
AT: Frankowski, Rasiak

(Co do jedenastki turnieju to nie jest nastawienia propatriotyczne, wymienieni są ci, którzy na to wyróżnienie naprawdę zasłużyli. Tux, żałuję, że nie widzę Twojej miny w momencie gdy czytasz moje porównanie Rasiaka do Ronaldo:)  -JIVŚ) (Andrzej… no jak babcię kocham, jasnowidz… ja już się dopisałem wcześniej, a Ty mi teraz wyjeżdżasz… więc to ohydna prowokacja była! :P – Tux)


:: Jędrzej IV Śniady ::


 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)