::: MÓJ
SPORT: KOLARSTWO :::
Była sobota, 20
sierpnia roku 2005. Wstałem wcześniej niż zwykle, gdyż jakoś rzadko mi się
zdarza by w wakacje wytelepać się z łóżka już o 6:30. Ale było to
podyktowane kilkoma względami. Po pierwsze dzień zanosił się upalny, a po
drugie czym wcześniej wyjedzie się z domu, tym szybciej do niego się wróci.
Należy również wziąć pod uwagę znacznie mały ruch na szosie. Wyszedłem
z pokoju, w którym tej nocy dane mi było spać i zobaczyłem brata,
przebranego już w strój kolarski i pałaszującego płatki zbożowe z
mlekiem. Punkt 7:00 wyruszyliśmy w trasę, należy dodać trudną, długą i
żmudną..
|
.jpg)
|
|
|
Rower, z którym zdążyłem już przeżyć
wiele pięknych, kolarskich chwil :) |
|
Do tej pory mój
rekord przejechanego dystansu podczas jednej wyprawy wynosił 70km. Tego dnia
- wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że pobije go o prawie 50km!
To trochę jak porwanie się z motyką na słońce, ale dla chcącego nic
trudnego! Naszym zadaniem było objechania miasta Poznań, bez wjeżdżania w
jego granice. Zajęło nam to 5.5h, a trasa liczyła równo 121.5km. Przyznam
się, że miałem nie lada problemy na trasie: co najmniej trzy kryzysy,
dodatkowo z nieba prażyło upalne słońce, a drzew jak na lekarstwo. Mój
brat z pewnością zaprezentował się o wiele lepiej, ale gdy dodam, że on
jeździ prawie codziennie wszystko stanie się jasne! Musicie jednak wiedzieć,
że odzyskanie sił po kryzysie jest czymś wyjątkowym i fantastycznym.
Jeszcze 20 minut temu nie miałeś sił by pedałować, a teraz jedziesz ponad
30km/h!
Jak już zapewne zdążyliście
zauważyć, w tym miesiącu będzie o kolarstwie. Wprawdzie z tą dyscypliną
nie mam takiej styczności jak chociażby z siatkówką (o której też w tym
dziale kiedyś przeczytacie), ale myślę, że mam wystarczającą wiedzę,
aby co nieco Wam przekazać. Chyba nie musze pisać, że najważniejszy jest
rower ;-)
:: SPRZĘT
Wielkim specjalistą
od sprzętu nie jestem, ale początkującym moge dać kilka przyjaznych rad,
które pozwolą im dokonać trafnego (nie mylić z trefnym :P) wyboru. Jeżeli
nigdy przedtem za wiele na rowerze nie jeździłeś, to z całą pewnością
nie potrzebujesz roweru za kilka tysięcy! Powiem nawet więcej, na początek
wystarczy Ci nawet rower z marketu, byle też nie totalne gó_no. Warto zwrócić
uwagę na przerzutki. I w tym momencie polecam (jak zapewne wszyscy, którzy są
w temacie) te produkcji Shimano. Inne wyroby odstają bardzo wyraźnie, a i ta
japońska firma jest na tyle popularna, że z pewnością jej osprzęt nawet w
rowerze z marketu ujrzycie! I w sumie tylko tyle potrzebuje zupełny żółtodziób
jeżeli o "kolarstwo" (amatorskie oczywiście) chodzi. Dodam tylko,
że z pewnością warto zwrócić uwage na siodełko, jeżeli jest za twarde,
opłaca się kupić inne, bardziej miękkie. Jeżeli ktoś jeździ już trochę
więcej i częściej to raczej powinien zaopatrywać się w sklepie rowerowym.
Chociaż to też w 100% nie jest jedyne wyjście. Mi np. udało się kupić
bardzo dobry rower w markecie. Co prawda jego pierwotna cena wynosiła 1040zł,
ale najwidoczniej mam fuksa gdyż szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił,
że wydałem tylko 450zł (promocje, i to dwie naraz :P). W tym miejscu moge
jednak sparafrazować Grabaża: "Jedna taka szansa na sto". Nie
kupicie dobrego roweru za grosze. Tak więc jeżeli jeździcie już bardziej
wyczynowo (chociaż i tak w sferze amatora) udajcie się lepiej do sklepu
rowerowego.
:: TRENING
Można sobie jeździć
dla czystej rekreacji, ot po prostu nad jezioro, na działkę, po gazetę czy
piwo. Ale można również pokonywać wiele kilometrów na rowerze chociażby
po to by podziwiać przyrodę, czy też zadbać o kondycje swego ciała. Najważniejszą
rzeczą, którą ze sobą musicie zabrać na każdą wyprawę rowerową jest
picie! Polecam wszelkie płyny izotoniczne, chociaż za nimi nie przepadam (głównie
ze względu na smak :) ), jednak z całą pewnością wystarczy Wam woda, czy
jakiś inny napój. Chodzi tu bowiem o wymianę płynów w organizmie. Myślę,
że nie trzeba pisać, iż podczas wysiłku człowiek się poci, a więc traci
płyny. Utrata płynów powoduje utratę siły, tak więc trzeba bilans ten
wyrównać i po prostu się napić :). Ważne jest również jedzenie. Myślę,
ze w zupełności wystarczy jakiś słodki batonik (cukier również odgrywa
bardzo ważną rolę w trakcie wysiłku). Na rowerowe wypady zawsze warto
jechać z drugą osobą. Spełnia to nie tylko rolę pewnego bezpieczeństwa,
ale również zgrania czy pewnego odpoczynku (jadąc za kimś oszczędzamy
nawet 40% energii!). Osobiście polecam również kupno licznika, w celu
regulowania swojego tempa jazdy na rowerze. Bardzo dobrym sposobem jest
ustalenie prędkości jazdy (np. 25km/h) - próbujcie nie zejść poniżej,
choćby niebo waliło się na głowę :). Polecam również jazdę po
urozmaiconych terenach. Jazda "po płaskim" owszem, jest dosyć łatwa,
ale pamiętajcie - nic tak nie kształtuje charakteru jak walka z podjazdami.
Tak więc warto przed wyruszeniem w trasę obmyślić w głowie teren, którym
chcemy jechać, i koniecznie znaleźć jakąś górkę, na dobry początek nie
zbyt wymagającą :).
::
SATYSFAKCJA
Polecam wszystkim
jazdę na rowerze, przede wszystkim dlatego, że jest to konkurencja bardzo
kształtująca umysł. Po pewnym czasie walczymy nie tylko z przejechaną drogą,
ale również z warunkami pogodowymi, nachyleniem trasy, czy własnymi słabościami.
A uwierzcie mi, pokonanie tych przeszkód w pozytywny sposób oddziałowuje później
na człowieka. Wiele razy przytaczałem słowa Armstronga "każda
przeszkoda jest szansą na sukces". Nie odnosi się to tylko do
kolarstwa, ma swoje podłoże również w życiu codziennym. Jeżeli jesteście
ambitni i lubicie trudne wyzwania, wsiądźcie na rower i sprawdźcie siebie..
Te dwa kółka umieją pokazać, gdzie jest nasze miejsce w szeregu i co
musimy zrobić, nie tylko w sporcie. Bo jadąc na rowerze, pokonując te
dziesiątki kilometrów bardzo często zdajemy sobie sprawę z tego, że
rozmawiamy ze sobą. A nie są to bynajmniej rozmowy o "dupie Maryni"
:-)
:: Publo
::
|