:::
MAMUŚKOWY MARATON :::
Tekst Uriego o miłości i
sporcie zmusił mnie do przemyśleń zgoła egoistycznych, bo o sobie. Bo jak
to jest – najpierw para zakochanych, młodych bogów o wysportowanych
ciałach, a potem, zwykłym biegiem rzeczy w końcu pojawia się dziecko. I
co? Fin de siecle, bogowie z hukiem wypadają z życia towarzyskiego, zajmują
się gotowaniem zupek, pitraszeniem mieszanek, praniem, nie w głowie im
imprezy, że nie wspomnę o uprawianiu sportu (mam tu na myśli szarą większość,
czyli osoby zawodowo nie parające się sportem). Może tak było kiedyś, choć
nadal patrzy się z góry na młode mamuśki snujące się po parku z wózkami
– wiem, znam to spojrzenie. Patrzycie z politowaniem na młode
dziewczyny, którym zaokrągliły się biodra, widząc tylko schematy. A ja
chciałabym, żebyście choć raz na taką zaokrągloną tu i ówdzie
spojrzeli z podziwem. Macierzyństwo to długodystansowy bieg przez płotki,
gdzie nie liczy się tylko silna psychika, ale i (sic!) kondycja fizyczna.
Przede wszystkim dziewczyny w ciąży to najbardziej wytrwałe
spacerowiczki pod słońcem. Nawet te mniej ruchliwe namawia się do zdrowego
trybu życia. Sport – choć w lżejszej formie – zaczyna być
najważniejszym punktem dnia. Powiecie, że tyją. Jasne, że tyją, noszą w
sobie drugiego człowieka! Wyobraź sobie, że mocujesz sobie wokół pasa
kilkukilogramowy worek, punkt ciężkości – jeśli chcesz zachować
pion – przesuwa się do tyłu, ludzie, to jest wysiłek! I pamiętajcie
o tym, że nie można tego ciężaru zdjąć i
odłożyć na bok, jak rower czy deskorolkę. Śpisz z nim, myjesz się,
chodzisz po schodach, stoisz w zatłoczonym autobusie. Inaczej funkcjonujesz,
jak tygiel, cały czas na zwiększonych obrotach.
Nie znam dziewczyny, która nie chciałaby wrócić do
figury sprzed ciąży. Zdajecie sobie sprawę, ile nerwów i wysiłku kosztuje
niektóre z nas przywrócenie kondycji sprzed dziewięciu miesięcy? Miejcie
to na uwadze zanim obśmiejecie mniej zgrabne uda. W pierwszych miesiącach z
małym człowieczkiem żyje się jak na wariackich papierach, w rytmie jaki
narzuca noworodek. Czasem dobie brakuje godzin na to, co młodzi rodzice muszą
zrobić. Na własny użytek nazywam to „fazą zombie” –
wtedy rzeczywiście przestałam się na moment przejmować brakiem ćwiczeń,
ba, ze zmęczenia przestałam się nawet przejmować tym, gdzie jestem i jak
się nazywam.
Obserwując rosnące i rozwijające się dziecko widzę, że
ono ciągle jest w ruchu, bezustannie zwiększa swoje możliwości motoryczne.
Ruch jest szalenie ważny w rozwoju intelektualnym – mówię to jako
mama i jako pedagog. Jest nawet takie powiedzenie „jeśli umiesz
podskoczyć – będziesz pisać”. Sprawna motoryka jest niezbędna
w rozwoju mózgu. Jakby tego było mało, dziecko wciąga swoją matkę do
aktywności, rodzicielki nie siedzą bezczynnie. To matka towarzyszy w
pierwszych krokach, pierwszych biegach przez łąki, to rodzice pierwszy raz
sadzają dziecko na rower, uczą rzucać piłkę – pamiętajcie o tym. A
przede wszystkim samo dawanie życia to bardzo duży wysiłek. Jednak sprawność
fizyczna i codzienna dawka ruchu znacznie łagodzi wiele dolegliwości,
sprzyja rozwojowi dziecka i ułatwia mu przyjście na świat.
Sport integruje rodzinę tak jak wspólne posiłki.
Wspólne uprawianie sportu, wycieczki rowerowe czy spacery działają
pozytywnie na wielu płaszczyznach – tworzą więzi między członkami
rodziny, a na sprawnego fizycznie rodzica dziecko patrzy z podziwem. Sama
staram się codziennie ćwiczyć, nie tylko dlatego, że zawsze to lubiłam,
ale także po to, by nadążyć za własnym dzieckiem – mam więc podwójną
motywację, nawet gdy padam z nóg po całym dniu. Sport bywa lekarstwem na
wiele rodzinnych, codziennych problemów, świetnie rozładowuje przecież
napięcie. Ruch powoduje przecież wydzielanie się serotoniny, tzw.
„hormonu szczęścia”, więc zamiast kłócić się z rodzicami,
weźcie ich na spacer. I zanim prychniecie pogardliwie „starzy”
przypomnijcie sobie, kto pierwszy kopał z Wami piłkę i wpuszczał dziecięce
gole do improwizowanej bramki, albo uczył trzymać paletkę. Kiedyś też będziecie
rodzicami, wtedy zamiast Werther’s originals dajcie dzieciakom swobodę
i ruch. Najlepiej wspólny.
:: Lucyferia
::
|