#34



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: MAMUŚKOWY MARATON :::

     Tekst Uriego o miłości i sporcie zmusił mnie do przemyśleń zgoła egoistycznych, bo o sobie. Bo jak to jest – najpierw para zakochanych, młodych bogów o wysportowanych ciałach, a potem, zwykłym biegiem rzeczy w końcu pojawia się dziecko. I co? Fin de siecle, bogowie z hukiem wypadają z życia towarzyskiego, zajmują się gotowaniem zupek, pitraszeniem mieszanek, praniem, nie w głowie im imprezy, że nie wspomnę o uprawianiu sportu (mam tu na myśli szarą większość, czyli osoby zawodowo nie parające się sportem). Może tak było kiedyś, choć nadal patrzy się z góry na młode mamuśki snujące się po parku z wózkami – wiem, znam to spojrzenie. Patrzycie z politowaniem na młode dziewczyny, którym zaokrągliły się biodra, widząc tylko schematy. A ja chciałabym, żebyście choć raz na taką zaokrągloną tu i ówdzie spojrzeli z podziwem. Macierzyństwo to długodystansowy bieg przez płotki, gdzie nie liczy się tylko silna psychika, ale i (sic!) kondycja fizyczna.

Przede wszystkim dziewczyny w ciąży to najbardziej wytrwałe spacerowiczki pod słońcem. Nawet te mniej ruchliwe namawia się do zdrowego trybu życia. Sport – choć w lżejszej formie – zaczyna być najważniejszym punktem dnia. Powiecie, że tyją. Jasne, że tyją, noszą w sobie drugiego człowieka! Wyobraź sobie, że mocujesz sobie wokół pasa kilkukilogramowy worek, punkt ciężkości – jeśli chcesz zachować pion – przesuwa się do tyłu, ludzie, to jest wysiłek! I pamiętajcie o tym, że nie można tego ciężaru zdjąć i  odłożyć na bok, jak rower czy deskorolkę. Śpisz z nim, myjesz się, chodzisz po schodach, stoisz w zatłoczonym autobusie. Inaczej funkcjonujesz, jak tygiel, cały czas na zwiększonych obrotach.

Nie znam dziewczyny, która nie chciałaby wrócić do figury sprzed ciąży. Zdajecie sobie sprawę, ile nerwów i wysiłku kosztuje niektóre z nas przywrócenie kondycji sprzed dziewięciu miesięcy? Miejcie to na uwadze zanim obśmiejecie mniej zgrabne uda. W pierwszych miesiącach z małym człowieczkiem żyje się jak na wariackich papierach, w rytmie jaki narzuca noworodek. Czasem dobie brakuje godzin na to, co młodzi rodzice muszą zrobić. Na własny użytek nazywam to „fazą zombie” – wtedy rzeczywiście przestałam się na moment przejmować brakiem ćwiczeń, ba, ze zmęczenia przestałam się nawet przejmować tym, gdzie jestem i jak się nazywam.

Obserwując rosnące i rozwijające się dziecko widzę, że ono ciągle jest w ruchu, bezustannie zwiększa swoje możliwości motoryczne. Ruch jest szalenie ważny w rozwoju intelektualnym – mówię to jako mama i jako pedagog. Jest nawet takie powiedzenie „jeśli umiesz podskoczyć – będziesz pisać”. Sprawna motoryka jest niezbędna w rozwoju mózgu. Jakby tego było mało, dziecko wciąga swoją matkę do aktywności, rodzicielki nie siedzą bezczynnie. To matka towarzyszy w pierwszych krokach, pierwszych biegach przez łąki, to rodzice pierwszy raz sadzają dziecko na rower, uczą rzucać piłkę – pamiętajcie o tym. A przede wszystkim samo dawanie życia to bardzo duży wysiłek. Jednak sprawność fizyczna i codzienna dawka ruchu znacznie łagodzi wiele dolegliwości, sprzyja rozwojowi dziecka i ułatwia mu przyjście na świat.

Sport integruje rodzinę tak jak wspólne posiłki. Wspólne uprawianie sportu, wycieczki rowerowe czy spacery działają pozytywnie na wielu płaszczyznach – tworzą więzi między członkami rodziny, a na sprawnego fizycznie rodzica dziecko patrzy z podziwem. Sama staram się codziennie ćwiczyć, nie tylko dlatego, że zawsze to lubiłam, ale także po to, by nadążyć za własnym dzieckiem – mam więc podwójną motywację, nawet gdy padam z nóg po całym dniu. Sport bywa lekarstwem na wiele rodzinnych, codziennych problemów, świetnie rozładowuje przecież napięcie. Ruch powoduje przecież wydzielanie się serotoniny, tzw. „hormonu szczęścia”, więc zamiast kłócić się z rodzicami, weźcie ich na spacer. I zanim prychniecie pogardliwie „starzy” przypomnijcie sobie, kto pierwszy kopał z Wami piłkę i wpuszczał dziecięce gole do improwizowanej bramki, albo uczył trzymać paletkę. Kiedyś też będziecie rodzicami, wtedy zamiast Werther’s originals dajcie dzieciakom swobodę i ruch. Najlepiej wspólny.


:: Lucyferia ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)