::: KAMPANIA
WRZEŚNIOWA ORŁÓW JANASA :::
Chociaż nikt o tym nie mówił
głośno, głównym planem na spotkania z Austrią i Walią było zdobycie
kompletu punktów. W takiej sytuacji mieliśmy już cieszyć się z awansu do
Mistrzostw Świata. Plan został osiągnięty, jednak z radością musimy
poczekać jeszcze do października. A było już tak blisko, żeby świętować
teraz! Nie czekać miesiąc z niepokojem tylko już teraz otworzyć szampana,
i w rytmie pieśni "Poolska, biało-czerwoni" z najlepszym
kumplem, czy koleżanką cieszyć się, po prostu cieszyć!
|

|
|
|
Kosowski w akcji.. |
|
Nie
lubię Szwecji! Ba, ja ich nie nawidzę wprost i to nie tylko dlatego, że w
ostatniej minucie zdołali wywieść z trudnego węgierskiego terenu 3pkt. Nie
będę również odnosił się do słynnego potopu, który zalał nas swoimi
żółtymi kolorami w XVII wieku. Pominę również tak ważny fakt jak
notoryczne porażki biało-czerwonych z nimi podczas el.ME czy to w roku 1999
czy też 2003. Ale do jasnej ciasnej, jak to jest, że Szwedzi kiedy mieli
wygrać z Łotwą, ot tak sobie przegrali pozbawiając nas szans na baraże do
ME w Portugalii, a kiedy mieli choćby zremisować z Węgrami to musieli nam
przywalić w ostatniej minucie nogą czy tam głową Ibrahimovicia? Ja wiem,
przeżywam za bardzo - ale to fatum mnie nieziemsko wkurza.. Marzy mi się,
abyśmy do MŚ się dostali i w grupie zagrali ze Szwedami! I mam nadzieję,
że dokopiemy im wtedy tak, że odpłacimy wszystkie bóle i zgryzoty (nie
tylko moje ;P). Ale dobra już, bo chyba zszedłem trochę z tematu. Sobota,
3 września tego roku była sobotą arcyważną. Graliśmy na stadionie
narodowym z Austriakami, a ewentualne zwycięstwo miało nas w znaczy sposób
przybliżyć do awansu. Od siebie dodam również, że przynajmniej dla mnie
była to również sobota rozrywkowa. Wymęczony, ale i zadowolony wróciłem
z koncertu zespołu Strachy na Lachy, umyłem się, i w pełni zrelaksowany
usiadłem przed telewizorem. Pierwszą rzeczą, która mną wstrząsnęła to
brak Szpakowskiego za mikrofonem. Na całe szczęście pojawił się Maciek
Szczęsny, który sypie ironią na lewo i prawo, ale wywołuje również uśmiech
na twarzach. Podczas austriackiego hymnu 45 tysięcy Polaków na stadionie
zaczęło gwizdać. I w sumie im się nie dziwię! Mało obchodzi mnie w tym
momencie to, czy zrobili to z powodu obrazy Adama Ledwonia przez austriackiego
piłkarza, czy też z powodu rzekomego podpalenia polskiej flagi przez
(pseudo)kibiców z Austrii. Jak bym miał siły, też bym gwizdał..
|

|
|
|
Bramka na raty Maćka Żurawskiego |
|
Mecz
się rozpoczął, ale nie liczcie na to, że go zrelacjonuje - nie taka jest
rola tegoż tekstu. Przy odrobinie szczęścia, gdzieś w tym numerze AM Sport
znajduje się pełnoprawna, 100% relacja z tego spotkania. Podobała mi się
gra naszej reprezentacji, szybka, dokładna, poukładana, wyważona. Biłem
brawo Kosowskiemu i Smolarkowi, którzy odwalali kawał dobrej roboty, szarpiąc
bądź to lewym, bądź prawym skrzydłem austriackiej obrony. Obaj zasłużyli
na bramki, i obaj je strzelili! Szczególnie spodobał mi się strzał
"Kosy": mocny, mierzony, trochę miał szczęścia bo piłka przeleciała
tuż obok bramkarza, ale trzeba zauważyć, że była mocno podkręcona.
Austriacy nie mieli pomysłu na grę. Wprawdzie czasami przedostawali się pod
pole karne Boruca, ale nic z tego nie wynikało. Wszystkie
słowa chwalebne w kierunku polskich piłkarzy odnoszą się tylko i wyłącznie
do pierwszej połowy! W drugich 45 minutach było już znacznie gorzej. Przede
wszystkim z sił opadła dwójka wcześniej wspomnianych i gloryfikowanych
skrzydłowych! Obrona popełniała więcej błędów, trochę gorzej zagrał również
środek (Szymkowiak-Sobolewski). Skrzętnie to wykorzystali Austriacy, a dokładniej
wprowadzony po przerwie Linz. Zapomniałem wcześniej napisać kilku gorzkich
słów nt naszych przeciwników. Ja wiem, że walczyć tzn do upadłego, ale
znaczy też grać fair play, bez kos od tyłu, bez podcinania i chamstwa! Piłkarze
Austrii albo o tym nie wiedzieli, albo piłka nożna pomyliła im się z rugby
(pozostaje jeszcze ewentualność, że to grupka chamów, ale nie będę aż
"taki" w swoich rozważaniach). Po stracie gola zrobiło się
nerwowo, ale wystarczyła jedna, przepiękna akcja by było już lepiej.
Bukiet róż od pięknej blondynki dla Rasiaka, za znakomite zgranie do Maćka
Żurawskiego. Dla tego zaś wielkie, wielkie brawa za 40 metrowy rajd i
wywalczenie rzutu karnego. Wprawdzie zadrżałem, bo pamiętałem 11-ke z Mundialu
(mecz z USA) czy z kilku innych spotkań, ale choć na raty, bramka padła
(swoją drogą mógł strzelić od razu, a nie obijać piłkę o bramkarza i później
pakować ją do bramki :P). Wynik końcowy znacie, 3:2 dla Polaków - a więc
Austriacy strzelili tą drugą bramkę. Wprawdzie nie wiem jak ta piłka wpadła
do bramki, ale cóż (Boruc twierdził, że nie miał szans, ja twierdze
inaczej). Końcówka to był horror, ale udało się. Linz miał trzy
sytuacje, ale jeżeli nie ratował nas słupek, to robił to bądź Boruc, bądź
też któryś z obrońców.
Swoją
drogą wole kiedy Polacy wygrywają pewniej, ale dramaturgia czasem się
przydaje (chociaż po meczu Wisły z PAO nie wiem, czy jest tak bardzo
wskazana). Dużo błędów popełniła obrona, w zasadzie nic nowego nie wniosły
zmiany (Mila, Radomski, Żewłakow). Tego dnia czekała nas jeszcze jedna
niespodzianka. Czesi przegrali z Rumunią 2:0! Była to informacja bardzo
dobra, gdyż toczymy korespondencyjny pojedynek z grupą I i VIII. Niestety
Anglia wygrała 1:0 z Walią.. Zauważyłem, że wielu polskich kibiców (i
chyba nie tylko) zaczęła nagle pałać nienawiścią do Olisadebe. Ja
rozumiem, że strzelił bramkę Wiśle (też mi się to nie podobało), ale
chciałbym byśmy wszyscy pamiętali co "Emsi" zdziałał podczas
El. do MŚ 2002! Pamiętajmy o tym. Szczerze to żałowałem, że nie wszedł
na boisko. W Warszawie nie dane mu było nawet usiąść na ławce
rezerwowych..Tak jak czytam to co już napisałem, dochodzę do wniosku, że
jednak częściowo wyszła mi relacja. Moja strata, wasz zysk :).
|

|
|
|
Trudna przeprawa z Walią. Jednak sie
udało, wygrywamy 1:0! |
|
Radość,
to z pewnością czuli piłkarze po zwycięstwie, ale w perspektywie kolejny
trudny bój z zespołem Walii. Pamiętam doskonale październikowe spotkanie w
Cardiff. Można rzec, że my - kibice, przeżyliśmy istny horror. Przegrywaliśmy
1:0, by wygrać 2:3! Nie mała w tym zasługa Tomka Frankowskiego, który
zdobył wtedy wyrównującą bramkę (a pamiętacie wspaniały strzał Żurawia
w okienko? ;P). Wieści z polskiego obozu nie były jednak najlepsze. Podczas
poniedziałkowego treningu drobnej kontuzji doznał Maciek Żurawski. Były
poważne przesłanki, że nie zagra z Walią. I tak się zastanawiam do teraz,
czy to nie była zasłona dymna? Wprawdzie Maciek powiedział, że nie, ale
jakoś nie chce mi się do końca w to uwierzyć. W końcu Janas podał skład,
i okazało się, że "Żuraw" zagra! Nie zagrał za to Kłos, którego
zmienił Mariusz Jop. Ucieszył mnie również powrót przed mikrofon
"Szpaka" - nikt nie pobije jego pomyłek, oraz dramaturgii w głosie
:). Natomiast płakałem gdy zobaczyłem (a raczej usłyszałem) Jacka Gmocha.
Ja wiem, że to taki "walczak" TVP, no ale litości :-). Piłkarze
Polski rozegrali ten mecz z większym spokojem, bez takich frontalnych ataków
jak kilka dni wcześniej. Mimo to zdołali wypracować sobie kilka dogodnych
sytuacji bramkowych, zabrakło jednak kropki nad "i"! Oceniając
przebieg całego spotkania trochę gorzej niż zazwyczaj zagrał Mirek
Szymkowiak. Odnotował kilka niecelnych podań, dodatkowo miał szansę
strzelenia bramki, jednak posłał piłkę metr nad poprzeczką. Zarobił również
żółtą kartkę, która eliminuje go z występu w spotkaniu z Anglią na Old
Traford, 12 października bieżącego roku. Wielką robotę odegrał Maciek Żurawski!
Biegał, był aktywny, walczył, kiwał, dośrodkowywał! W końcu też
strzelił bramkę - z rzutu karnego, bez dobitki, czy asysty bramkarza!
Kolejny wielki mecz zagrał Kamil Kosowski - widać, że "odżył"
po transferze do Southampton. Przecież to on wywalczył 11ke w 55 minucie
gry! Swoją drogą zrobił to bardzo dobrze, rzec można profesjonalnie (o ile
takiego zwrotu można w tej sytuacji używać ;P). Gorzej zagrał Smolarek,
chociaż mógł strzelić bramkę! Zabrakło trochę szczęścia. Nieoceniony
był udział w spotkaniu Sobolewskiego, który po raz kolejny zagrał jak
profesor. Wielkie brawa dla pomocnika "Białej Gwiazdy"! Obrona
zagrała dobrze, jak to się mówi "na zero". Zmiennik Kłosa,
Mariusz Jop wprowadził się przyzwoicie, większych błędów nie popełnił.
|

|
|
|
Anglicy na deskach! |
|
Już
przed meczem wiedzieliśmy, że Czesi wygrali z Armenią 4:1. Dobre wieści
nadchodziły natomiast z Węgier, gdzie Szwecja bezbramkowo remisowała! Jak długo?
To już wiecie, a jak nie pamiętacie to zapraszam na początek tekstu. Miłą
niespodziankę sprawili nam piłkarze Malty i Irlandii Płn! Ta pierwsza drużyna
zremisowała 1:1 z Chorwacją (która również toczy korespondencyjny bój z
naszą reprezentacją). Natomiast w naszej grupie wyższość Irlandii musiała
oddać.. Anglia!!! I z pewnością ten wynik jest bardzo korzystny dla
sytuacji Polski w grupie 6! Co zrobić by awansować przed meczem z Anglią?
(w sumie głupie pytanie, bo my zrobić nic nie możemy ;) ). Dla nas
najistotniejsze są teraz trzy pojedynki: Czechy - Holandia, Szwecja-Chorwacja
oraz Austria-Anglia! Jeżeli Czesi lub Anglicy nie wygrają spotkania, a
Szwecja wygra z Chorwacją to jedziemy na Mundial, i wynik naszego pojedynku z
podopiecznymi Erikssona nie będzie już decydował o niczym! (Chociaż nie
liczyłbym szczególnie na Szwedów). Warto czekać, i kibicować - tym razem
Austrii, Szwecji i Holandii :). Jeżeli natomiast te wszystkie trzy mecze nie
potoczą się po naszej myśli, to są jeszcze dwie ewentualności. Niezależnie
od wyniku meczu z Anglią polscy piłkarze awansują do MŚ 12 października,
jeżeli tego dnia Czechy nie wygrają z Finlandią, bądź Chorwacja przegra z
Węgrami. W
najgorszym wypadku wszystko rozstrzygnie się na Old Trafford! Pytanie czy
jesteśmy w stanie wywieźć z Anglii chociażby remis? Irlandia Płn zdołała
wygrać, a my z pewnością jesteśmy drużyną lepszą piłkarzy z wysp! Tak
więc w październiku szykuje się Bitwa o Mundial. I mam nadzieje, że nie
sprawdzi się najczarniejszy w tym momencie scenariusz, walka o MŚ w barażach..
:: Publo
::
|