#34



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: ANI DZIŚ, ANI JUTRO :::

     Pamiętam, że mniej więcej o tej porze dwa tygodnie temu z wypiekami na twarzy myślałem o szansie Wisły Kraków na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Czyż nie byłoby pięknie trafić w grupie na Manchester United i pojechać na wielki mecz? Zobaczyć na własne oczy zespół, któremu kibicowałem od zawsze, od kiedy sięgam pamięcią? Zasiąść na plastikowym siedzeniu, w koszulce Czerwonych Diabłów, z aparatem w dłoni, albo nie. Przywitać zespół już na lotnisku. Obserwować każdego zawodnika z osobna, każdą indywidualność, każdego mistrza w kopaniu łaciatej. 

Moje nadzieje nie były bezpodstawne. Czy wynik 3:1 u siebie nie może być satysfakcjonujący? Może, o ile nie przegrywa się w drugim 4 do 1. ;/ Wiele razy wierzyłem w polską piłkę. Wiele razy miałem nadzieje, że polski futbol może wnieść do futbolu międzynarodowego coś więcej niż afery. Jednak znowu cholernie się pomyliłem. 

Nie chcę roztrząsać tu tego co było złe, bo złe było (w drugim meczu) wszystko oprócz gry obrońców i Majdana w sytuacjach sam na sam. O ile defensywa sprawowała się nadzwyczaj dobrze, to wspomniany już Majdan może się obarczyć dużą częścią winy za porażkę. Jak można, powiedzcie mi moi mili, tak się zachowywać przy rzutach rożnych. Nawet małpa w zoo wykazuje więcej rozsądku niż Radek M. Gdy małpce rzucimy banana to albo biegnie albo nie. A Radzio? Myśli sobie "hmm.. mógłbym podbiec (biegnie..), ale mi się nie chce (wraca)". Wporzo.

Nie chce mi się też pisać o grze pomocników, bo tej najzwyczajniej w świecie nie było, ponieważ nasi mądrzy obrońcy przez cały mecz usilnie próbowali wykopywać bezpośrednio do napastników. Wporzo.

(-Tutaj mam spore obiekcje do tego co napisałeś. Albo oglądaliśmy inny mecz, albo.. Któryś z nas potrzebuje okularów. Piłek z pominięciem drugiej linii było mało, a dobry mecz rozgrywali Cantoro z Sobolewskim. Ten pierwszy w końcówce osłabł, ten drugi zaliczył czerwoną kartkę, ale i tak to co mógł zrobić, robił - Publo)

| Przez 35 minut meczu gra sie układała |

A w napadzie? Frankowski, wielka gwiazda polskiej piłki. Hehe, tak. Gdyby tylko umiał wziąć na siebie ciężar gry. Gdy myślę o dobrym napastniku, a takim przecież kreowała Tomka prasa, to na myśl przychodzi mi gracz, który sam umie wygrać mecz. W odpowiednim momencie motywuje, rozgrzewa kolegów, schodzi do środka, szuka gry. Frankowski ma opaskę kapitana, ale co z tego? W dogrywce w ogóle nie wiem czy grał, bo chyba przegapiłem jego zmianę, a może nie? ;> Dryblingu to to nie ma żadnego, a i z trafieniem w piłkę często ma problemy. Nie można się dłużej oszukiwać, że Tomek umie grać w piłkę. Zobaczmy natomiast co robił jego kolega Oli po drugiej stronie boiska. Szukał gry, dryblował, próbował sklepać jakąś ciekawszą akcję, biegał, wystawiał się. I strzelił tę cholerną bramkę. Głównie dzięki dobremu wyczuciu gry. Wporzo.

(- Hola, hola.. Wybacz, ale Frankowski grał z kontuzją od którejś tam minuty gry, a Engel zmienić go już nie mógł bo wyczerpał limit zmian. Do tego dodaj fakt, że Grecy wiedzieli już jak Tomek gra, tym samym wiedzieli jak go powstrzymać. Zgodzić się mogę, że nie grał tak jak zawsze, ale na więcej mu też nie pozwolono - Publo)

Nie, nie. Żadne wporzo. Polski futbol nigdy nie będzie stał na dobrym europejskim poziomie. Ani dziś ani jutro. Niech trenerzy rozwijają 'tajemne schematy Engela' na dogrywkę, w których opisał strefy boiska, gdzie można wykopywać piłkę, by zdobyć 3 sekundy czasu więcej niż z wykopu na oślep. Spoko, trzymajcie się i oby tak dalej. Mam was w dupie polscy piłkarze. I trenerzy także. ;p

(-Radziłbym sięgnąć po kropelki uspokajające :) Aż tak źle z tą naszą piłką nie jest, problem polega na rozbudzonych apetytach - Publo)

:: miękki ::

Ps. Sory za charakter tego tekstu, ale pisany był pod wpływem bardzo negatywnych emocji. A i pogoda tego lata nie rozpieszcza. ;D

(Słówko od prowadzącego: powstrzymywałem się wcześniej, ale teraz powiem parę słów, bo nie lubię, jak się jeździ po Jurku Engelu. To nie on przegrał ten mecz. Zrobił wszystko, co powinien. Wszystko, czyli o wiele więcej, niż jego poprzednicy. Dopóki zawodnicy realizowali to, co nakreślił, było w porządku. A więc w porządku było przez pierwsze pół godziny do przerwy i przez pięć minut drugiej połowy. Mecz został przegrany w psychice naszych piłkarzy. Dla mnie ci ludzie pozostaną już na zawsze nieudacznikami bez ambicji. Ja zawsze będę pamiętał Dinamo Tbilisi czy Vaalarengę, czyli „Prawdziwe Piłkarskie Potęgi”, które z dziecinną łatwością wyeliminowały Wisłę w poprzednich latach. I co, też wina trenera? Nie sądzę. – Tuxedo)

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)