#34



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Z życia forum

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: 1 KOLEJKA PREMIER LEAGUE :::

     Najpierw zajmę się inauguracją sezonu na Wyspach czyli spotkaniem pomiędzy Evertonem FC (4 miejsce ubiegłego sezonu) a Manchesterem United (3 miejsce ub.s.). Zgodnie z przewidywaniami, słabszy niż w ubiegłym sezonie Everton nie sprostał kilkunastokrotnie bogatszemu rywalowi ulegając 0:2 po golach Ruuda van Niesterlooya i wychowanka Evertonu „wonderkida” Wayne'a Rooooo (Niech klątwa Goodison Park na nim spoczywa na wieki wieków Amen.). Parę ważnych obserwacji z tego spotkania

Będąc na stażu w lipcu na Wyspach nasłuchałem się masy wywiadów udzielanych telewizji przez nowy bramkarski nabytek Man U – 34 letniego Edwina van der Saara. Pan Edwin bronił już (w Ajaxie) gdy piszący ten artykuł biegał beztrosko za łaciatą między blokami i nie myślał o problemach otaczającego go świata. Teraz z Fulham przeszedł do Man U, a oczekiwania były ogromne, gdyż jak wiemy od czasów legendy Petera Schmeichela Czerwone Diabły NIE MAJĄ godnego następcy. Fabien Barthez zasłynął ze swej lekkomyślności i ekscentryczności puszczając idiotyczne bramki poprzez swą brawurę, Roy Carrol znowu z wpuszczenia śmiesznej bramki, jak to złapał piłkę która to wtoczył mu się pod pachą do bramki(była to zwykła długa piłka, nie żaden strzał) aż do Tima Howarda, który to już spisywał się lepiej ale do legendy Schmeichela to mu dużo brakowało. Więc rówieśnik Duńczyka dziś zatrzymywał Everton i zrobił to skutecznie, a troszkę się napracował. Tu kolejna obserwacja

Co by The Toffees poczęli bez Australijczyka Toma Cahilla, który już 2 sezon jest jedynym człowiekiem od zdobywania bramek. Tym razem zatrzymał go Edwin, ale następnym razem pewnie coś strzeli. I z tym związana jest ostatnia obserwacja. Everton znów będzie wygrywał(o ile) 1:0, lub remisował 0:0, gdyż stosunkowo dobrze się bronią (tzn teraz stracili cały blok defensywny, to może już nie być tak różowo) i jak cos strzelą to jeszcze bardziej się bronią. Nie mają składu, ani pieniędzy jak Arsenal czy ManU, żeby atakować cały mecz, ale nadrabiają ambicją i za to ich kochamy.

Drugie spotkanie to konfrontacja Manchesteru City z WBA. Uwaga, ten mecz jest na 2 miejscu ze względu na dwie sprawy. 1. Najniższy kurs na gospodarza w całej kolejce - 1,69 (nie licząc Arsenalu, no ale..) 2. POLSKA . Tomasz Kuszczak bohater dwóch meczów poprzedniego sezonu, bohater sparingów już pewien występu od 1 minuty dostaje info od trenera przed meczem - Synku, jesteś dobrym bramkarzem, fajnie, że Cię mamy w składzie. Pobroniłeś już sobie, teraz jednak jest liga i widzisz, ja tu wypożyczyłem Krzyśka Kirklanda z Liverpoolu...no tych czerwonych co wygrali Ligę Mistrzów. On jest nadzieją angielskiej piłki, więc musi bronić, rozumiesz... Ale wiesz, on ma często kontuzje, małego palca, lewego grzbietu.. pobronisz jeszcze synku kiedyś. Na nieszczęście Kuszczaka, i tych co postawili na "pewny" "całkiem ładny" i tzw. "bezpieczny" kurs, znów się zawiedli, po atakach gospodarzy, paradach Kirkiego i kontrach gości [bez rezultatu] mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

A teraz jeden z meczów promotorów Premier League. A raczej 9 minutowy to promotor. Nie, spoxgreq nie zwariował [jeszcze]. Mecz Aston Villa - Bolton Wanderers miał zaiste dziwny przebieg. W 4 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, po golu nowego nabytku Kevina Phillipsa w 4 minucie. 2 minuty później odpowiedział Bolton, a następne 2 minuty później wyszedł już na prowadzenie. Jednak po rozpoczęciu gry od środka boiska The Villans wyrównali na 2:2 i tak po 9 minutach taki wynik widniał na tablicy świetlnej. Po 90minutach gry również. Bolton miał w 2 połowie więcej z gry jednak nie udało mu się zmienić rezultatu. Mecz o niesamowitym przebiegu skończył się na 9 minucie.

Portsmouth - Tottenham. Pompey osłabili się wyraźnie przed tym sezonem sprzedając Yakubu, czy Kamarę oraz kilku innych wartościowych graczy. Zgodnie z Ralfem przed sezonem uznaliśmy, że mogą być oni obok Wigan i WBA kandydatami do spadku. I nasze przypuszczenia poniekąd się potwierdziły, Koguty przeważały większość meczu i strzeliły dwie bramki, a ściślej rzecz ujmując jedną, bo w 45minucie do własnej bramki piłkę skierował Andy Griffin. Przewaga Kogutów na obcym terenie i kilka szczęśliwych interwencji nowego bramkarza gospodarzy Sandera Westervelda pokazują, ze albo Pompey są tak słabi w nowym sezonie, albo Tottenham tak silny. Osobiście skłonię się po troszkę ku każdej z opcji. Portsmouth - Tottenham 0:2.

Teraz jedna z ciekawiej zapowiadających się konfrontacji. W naszej mini redakcji uznaliśmy z Ralfem, że mistrz The Championship z ubiegłego sezonu dokonał najrozsądniejszych zakupów. Mowa oczywiście o Sunderland. Dziś jednak w inauguracji sezonu dostał srogą lekcję futbolu od Charlton Athletics. Mecz był ciekawy również dla wszelkiej maści statystyków. W ostatnich 14 meczach pomiędzy tymi drużynami, aż 10(!) razy padał wynik remisowy. Jak więc wyglądało to spotkanie? Goście szybko objęli prowadzenie, lecz gospodarze mieli jeszcze na tyle zacięcia by wyrównać w pierwszej półgodzinie gry. Walka była całkiem wyrównana, lecz... W 55min gry wyleciał z boiska jeden Darren Ambrose z Charlton, mimo tego gospodarze nie potrafili wykorzystać przewagi. Zemściło się to w 64 minucie, kiedy strzałem z rzutu wolnego goście wyszli na prowadzenie, a potem umiejętnie murowali bramkę wyprowadzając kontry. W 90minucie Darren Bent udokumentował zwycięstwo 1:3, uciszając entuzjazm Czarnych Kotów. Znów trzeba będzie uczyć się Premier League, a grają w niej niemal co drugi sezon...

Teraz kolejny pojedynek beniaminka. Tym razem West Ham United, czyli popularni The Hammers podejmowali na Upton Park doświadczonych wyjadaczów z Blackburn, którzy wzmocnili się Craigiem Bellamym min. Szybko też goście objęli prowadzenie bo w 18 minucie, a gospodarze aż do przerwy nie wiedzieli jak zmienić obrót spotkania. Na szczęścia w składzie mają tak doświadczonych zawodników jak Teddy Sheringham, który wyrównał zaraz po przerwie. Potem atakowali goście, lecz nie wykorzystali swych sytuacji, tych, które się mszczą i faktycznie tym razem też się zemściły. Nawet dwukrotnie. W pełni zasłużenie beniaminek pokonuje Blackburn 3:1, czyli odwrotnie do Sunderlandu. Z ciekawostek, Paul Dickov wprowadzony w 72min. gry opuszcza je z czerwoną kartką po 9 minutach. Nie ma to jak liga angielska.
Start ligi dla West Ham United.

Mecz Boro i Liverpoolu był bardzo wyrównany. Dużo strzałów z obu stron, jednak to bramkarze Mark Schwarzer i Jose Reina byli bohaterami po obu stronach. Ciekawy jestem tego jak to Liverpool ma być wreszcie w pierwszej trójce ligi, na razie jakoś tego nie widzę, zresztą krakałem już w temacie "Nowy Sezon", że polityka pro hiszpańska Rafaela Beniteza może na warunki Premier League skończyć się po prostu klapą. Boro - The Reds 0:0.

W najstarszej [i najbrutalniejszej] lidze świata mało jest spotkań jednostronnych (nie licząc typowych potęg). Akcja szybko przenosi się z jednej bramki pod drugą, akcja za akcję. Tym razem jednak, mieliśmy do czynienia z jednym z wyjątków potwierdzających regułę. Fulham atakowało cały mecz, Birmingham miało tylko Maika Taylora w bramce, jednak to wystarczyło by wywieźć punkt z gorącego terenu Craven Cottage. Nawet Mikael Forssell nic wielkiego nie wymyślił, zobaczymy jak The Blues zagrają przed własną widownia wkrótce, na razie prognozy optymistyczne być nie mogą. Fulham - Birmingham - 0:0

Teraz mecze niedzielne. najpierw to na co czekali wszyscy - CHELSEA. Jak mistrz rozpocznie nowy sezon i ile powiezie absolutnego debiutanta Premier League - Wigan. Kurs był bardzo zabawny na gości - koło 1,3 więc odradzałem jego granie, tzn tylko zdrowy rozsądek, bo wszystko jest po stronie mistrzów. Mecz miał jednak fantastyczny i niespodziewany przebieg. beniaminek nie wystraszył się mistrzów, co więcej gra szła cios za cios, a nabytek gospodarzy Henri Camara niejednokrotnie straszył Petra Cecha. W 82 minucie serca fanów na całym świecie nabrały niezłych palpitacji, gdyż po strzale Gary'ego Taele'a z Wigan piłka trafiła w poprzeczkę. Akcją rozpaczy w 90 minucie Chelsea zdobyła zwycięską bramkę w 90minuta [Hernan Crespo], ku wielkiemu nie pocieszeniu wszelkich wrogów chorej i brudnej kasy w piłce oraz arogantów na ławkach trenerskich. Niepocieszeni byli również wszyscy bukmacherzy świata i gdy Crespo pakował piłkę do siatki wydali pewnie z gardeł globalne "kurwa, fuck,czy inne ijueputy" . Żal mi Wigan, ale mam nadzieję, że będą walczyć tak wspaniale i utrzymają się w lidze. 0:1.

I na koniec Arsenal - Newcastle. Buki zażartowały sobie z nas racząc nas kursem w granicach 1,4. Newcastle to nie FC Koszyce, więc również nie polecałem specjalnie tego meczu. Znów słusznie, bo Sroki walczył dzielnie i gdyby nie wypłakany karny Henriego w 82min. a potem juz zwykły gol po rzuceniu wszystkiego do ataku Newcastle, to byłoby 0:0. Tak jednak Arsenal zwycięża Newcastle 2:0.

:: spoxgreq ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)