:: Impresja
urlopowa
Kawiarniany ogródek z widokiem na plażę,
chętnie tam przychodzę na lody ze śmietaną.
Zaskoczony przechodzień dziś chwilę przystanął,
szuka źródła melodii prosto ze swych marzeń.
Wirtuoz z Ukrainy pewnie skrzypce trzyma -
brawura i bezbłędne smyczka prowadzenie
zabrzmią śpiewem srebrzystym, głębokim wzruszeniem,
magią sztuki zaklętej w ukrytych rewirach.
Lekkością i precyzją zdumiewa od razu
i zdaje się, że w palcach orkiestrę ma całą:
wiolonczele, altówki - wszystko na raz grało
olśniewając czystością i siłą wyrazu.
Miniatury z uśmiechem, bez tremy i strachu:
Paganini, Bock, Schumann, Schubert, Sarasate.
"Romans andaluzyjski" - poproszę herbatę -
"Marzenie", "Ave Marie" i "Skrzypek na dachu".
Nieśmiało ktoś sopranem ciągnie wokalizę,
w mimowolnym porywie nogi rwą do tańca
i radośnie wirują w rytmie walców Straussa.
Nieuchronnie koncertu koniec coraz bliżej.
Wewnętrzna moc artysty wspiera postać wątłą,
choć ręce w górze mdleją - są improwizacje!
Wyczerpał repertuar? - Od początku zacznie!
Godzinę, drugą, trzecią - na bis - nawet piątą!
* * *
Innych nęcą Paryża Pola Elizejskie
a mnie senne miasteczka z rodzimym Bałtykiem.
Kolorytem barw nieba, pluskiem fal przeniknę
i wiarą w lepszą przyszłość, póki jeszcze jestem.
[Ustronie Morskie, lipiec 2005]
- Zofia
|