:: Lucky
luz
Ostatniej nocy byłam martwą szamanką
ułożoną na wzgórzu, gotową do spalenia.
Miałam się ulotnić do nieba, śpiewali o tym
wszyscy, co z czcią obsiedli stos, czekając
wiatru, by mnie podpalić, rytualnie
rozwiać w pośmiertnym tańcu. I pożegnać.
Taki sen dobrze zapamiętać, wykorzystać
chwile, kiedy możesz kołować nad sobą
jeszcze cielesną, w jednym kawałku, ciepłą
i znajomą, mimo śmierci wciąż pełną mocy.
Kiedyś, gdy to nadejdzie, żeby mnie zabrać
czasu zabraknie, na taką lucky luz jak teraz,
kiedy po raz kolejny kartkuję noc spokojnie.
Nie drżę, nie uciekam, przeglądam śmierć.
- Mirka Szychowiak
|