:: Kirgiskie impresje.
Prolog
Gdy Bóg wypiętrzał lądy z wód
– chwała Ci za to Panie –
dowolnych technik użyć mógł.
Posłużył się skrawaniem.
Żłobił wąwozy, każdy szczyt
nazywał, żeby ożył.
Dopiero od siódmego dnia
powierzył świat erozji.
Usypał pracowity Pan
z odłamków skał i piargów
góry, nazwał je Tien-szan.
Daremne ludzkie skargi.
Złorzeczył Kainowy lud,
lecz Stwórcy składał dary
i Bóg zapłakał. Łzy tej cud
nazwano rzeką Naryn.
Lecimy do miasteczka Osz,
pijany pilot z nami.
Pod nami muldy smutnych gór,
dalej dach świata – Pamir.
13 sierpnia 2005
- stary krab
|